RSS
 

Archiwum kategorii ‘OGÓLNA’

ŚWIAT W TRAGICZNEJ ODSŁONIE

06 Maj

PANDEMIA

KIJEM OBIJANA

 

W tych trudnych czasach, jesteśmy zdani wyłącznie na siebie. Wszystko to co dzieje się obok, pozostaje zapachem płynu odkażającego nasze dłonie, maseczką zasłaniającą usta i nos.  Kontakty z członkami rodziny, przyjaciółmi, znajomymi, możliwe dzięki technologicznym osiągnięciom tęgich umysłów, które na niwie wirtualnego świata dokonały tak wiele w tak krótkim czasie. W tej jakże dramatycznej sytuacji określonej terminem pandemia, priorytetem dla tęgich umysłów związanych z medycyną, genetyką, pozostaje pilne, bardzo pilne wynalezienie szczepionki, która ratować będzie ludzkie życie, umożliwi powrót do normalności. Obserwując sytuację w kraju i na świecie związaną ze stopniowym „odmrażaniem gospodarki”, zdając sobie sprawę z konieczności łagodzenia skutków zarazy na niwie finansów poszczególnych państw, rozważam – jak to się przełoży na sprawy ucieczki przed wirusem, któremu przypisano koronę. Zgodnie z maksymą: Kij ma dwa końce, można snuć wnioski zdecydowanie odbiegające od optymizmu. Uciekając z tej tragicznej rzeczywistości w świat poezji, mogę tylko swym wierszem przywoływać to co jeszcze przed chwilą usypiało nas swoją stabilnością, pięknem, łatwością przytulenia drugiego człowieka. Mogę na szale wiersza położyć tamten spokojny świat i pytanie o świat jutra. Czy powróci tamta radość?  Oby wróciła jak najprędzej!

ZRZĄDZENIE LOSU

 

Radość

wpisana w twarze przyjaciół

Kwiaty w wiosennej ekstazie

Łany zbóż wiatrem kołysane

W morzu maków twe opalone ciało

Śpiew ptaków

Nieba błękit

To wszystko miało trwać

Dlaczego nie trwało/?/

Przetrwał smutek

bezsilność

gniew

Goryczą zmięta żałoby szata

Bojaźń o kolejny dzień

i strzępy bólu rozdartego świata

 

 

 

 
komentarze 3

Kategoria: OGÓLNA

 

UCZTA W PAŁACU DZIAŁYŃSKICH

31 Sty

POECI CZASU NIEDOKONANEGO

To zdarzyło się wczoraj. O godzinie 18 -tej, Sala Czerwona Pałacu Działyńskich wypełniła się słuchaczami, którzy przybyli na wyjątkową biesiadę. Daniem głównym – poezja zaklęta w antologii obdarzonej tytułem „poeci czasu niedokonanego”. Dzieło wydane przez Wydawnictwo Literackie ATENA, któremu przewodniczy Dorota Jędraszyk i właśnie Dorota wspólnie z autorem wstępu do antologii – Jerzym Ł. Kaczmarkiem to wieczorne, pełne zadumy i refleksji spotkanie prowadziła. Na honorowych miejscach w Sali Czerwonej zasiedli autorzy wierszy, które zaistniały w tej książce poetyckiej: Jerzy Grupiński, Jacek Juszczyk, Norbertt Skupniewicz, Marek Słomiak, Elżbieta Wasyłek i Tadeusz Żukowski. Na kartach antologii znalazły się również wiersze poetów którzy odeszli w zaświaty: Jana Krzysztofa Adamkiewicza /1952-1986/, Ewy Najwer /1933-2019/, Andrzeja Ogrodowczyka /1952-2002/ i Jerzego Szatkowskiego /1940-2019/. Wybrane z antologii wiersze czytali ich autorzy, natomiast utwory poetów, którzy z nieba obserwowali wydarzenie, czytał wspaniały aktor – Michał Grudziński. Jego charakterystyczny głos wypełniał salę słowem powagi, zadumy, piękną interpretacją przywracał do życia poetów, których z wielkim żalem pożegnaliśmy na cmentarzach. W wydanym dziele, znajdujemy wiersze dziesięciu poetów związanych z Poznaniem i Wielkopolską. Jeżeli do pięknych wierszy jakie podczas tego uroczystego spotkania zaprezentowano dodamy fantastyczne wykonania utworów Chopina – to już prawdziwe wyżyny przeżywania piękna. Przy fortepianie zasiadała młoda pianistka, wirtuoz klawiszy – Joanna Goranko. Jestem przekonany i wierzę głęboko, że laur Konkursu Chopinowskiego leży w zasięgu długopalcej pianistki.

Dzisiejszy dzień wypełniłem lekturą, studium wierszy  książki, która po wczorajszej prezentacji, z autografami bohaterów  spotkania pozostaje w moim posiadaniu. Sądzę, iż w najbliższej przyszłości zdobędę się na omówienie utworów tego dzieła i zdołam również rozwiązać tajemnicę płynącą z tytułu tej pięknie wydanej antologii.

 
 

ELŻBIETA GAŁĘZEWSKA-KRASIŃSKA OBOK OLGI TOKARCZUK

12 Gru

W ubiegły wtorek – 10.12.2019 roku, Biblioteka Uniwersytecka UAM w Poznaniu gościła -/można w tej chwili zaryzykować określenie – tradycyjnie/- KONSTELACJE. Jest to fantastyczne  spotkanie pisarzy zrzeszonych w ZLP ODDZIAŁ POZNAŃ /i nie tylko/ – z miłośnikami poezji, prozy, ludźmi dostrzegającymi w literaturze nie tylko zapis Słowa, lecz również potrzebę bezpośredniego kontaktu z literatami. Inicjatywę organizowania spotkań należy przypisać wiceprezesowi ZLP O.P. – Jerzemu Beniaminowi Zimnemu. Wtorkowy wieczór w Konstelacjach przyniósł szeroką dyskusję na temat wyróżnienia Olgi Tokarczuk nagrodą Nobla. Był czas aby przystanąć nad Jej dotychczasową twórczością, wymienić poglądy na temat zagadnień jakie autorka przedstawia w swych książkach, języka jakiego używa zapisując swoją literacką podróż. Zadumanie nad prozą Noblistki, za sprawą przyjętego programu Konstelacji, przeszło do tzw. „wywołania do tablicy” poznańskiej poetki -/aktualnie mieszkającej w Mosinie/ – Elżbiety Gałęzewskiej-Krasińskiej. Na kanwie wydanej przez Wydawnictwo Miejskie Posnania książki poetyckiej autorki pt.„Jak ognia unikam wody na młyn”, dyskutowano o znaczących wartościach literackich jakie autorka wnosi do spichlerza poetyki. Elżbieta i nie tylko Ona, czytała wiersze dające asumpt do szczegółowych rozważań na temat inspiracji, stosunku do ludzi, przyrody… Omówienie wydanego w roku bieżącym dzieła, przypadło prezesowi ZLP O.P. – Zbigniewowi Gordziejowi i Jego zastępcy – Jerzemu Beniaminowi Zimnemu. Mówcy bardzo wysoko ocenili wiersze zawarte w książce, zwracając uwagę na oryginalność Słowa poetki, która swój literacki przekaz śle w sposób komunikatywny, dający czytelnikowi szansę do własnej interpretacji utworu. Wysoką ocenę recenzentów, podzielili uczestnicy spotkania i zamiast Nobla nagrodzili Elżbietę Gałęzewską-Krasińską – gromkimi brawami.

Po spotkaniu, zaproponowałem prezesom, aby informacje o Konstelacjach oraz innych cennych inicjatywach ZLP O.P. – docierały do szerszego grona zainteresowanych za pośrednictwem radia, prasy, telewizji.  Poczekamy, zobaczymy…

Cóż. Pora na wiersz, który wyjmuję z książki Poetki Elżbiety. Będzie to utwór jednoznacznie przystający do tytułu dzieła:

 *     *     *

jak ognia unikam wody

na młyn

co wypłukuje aurę kamieni

 

nikt tak nie zagłusza

ciszy

jak ja sama otwierając

śluzy turkoczącym myślom 

 

Interpretację wiersza pozostawiam czytelnikowi, natomiast poetce życzę kolejnej, pięknej książki poetyckiej.

 

 
 

TAK SOBIE DUMAM O WSPÓŁCZESNEJ PIOSENCE

20 Lis

MODLITWA O PIEŚŃ.

Abstrahując od wiersza, od poezji najwyższych lotów, podążam  śladami tekstów piosenek, którymi karmią nas różni właściciele stacji radiowych. Zaprawdę – nie wiem co decyduje o doborze repertuaru. Discopolo – tak często brylujące nawet na antenie telewizji publicznej! Oprócz szarpidrutów, niosących tekstem i muzyką totalny banał, pojawiają się od czasu do czasu –  dinozaury, często jednak nie te, które słusznie zasłużyły sobie na stałe miejsce w pamięci słuchaczy, którym słoń nie nadepnął na ucho. W muzycznych audycjach radiowych, dzisiaj nie gości Rynkowski /Jego kłopoty osobiste, ni jak się mają do siły Jego literacko-muzycznego przekazu/, Anna German, Irena Santor, Urszula Sipińska, Seweryn Krajewski, Czesław Niemen – Wydrzycki, o Buranie, Mecu, Połomskim, Szczepaniku – nie wspomnę. W swych rozważaniach pomijam jubileusze, benefisy, bo nie o to w mych wynurzeniach chodzi. Dobrze, że od czasu do czasu / prawdopodobnie za sprawą „układów” Pana Korcza/ – wraca się do pięknych, przepojonych liryką piosenek Alicji Majewskiej. O dziwo – z anteny zniknęła Maryla Rodowicz, której tak źle się powodziło w czasach komuny. że musiała zrobić karierę. Zapomniano również o św.p. – Wiolecie, która bądź co bądź, rozsławiała ojczyznę wśród rodaków na ziemi „obiecanej”. Mimo całego zamieszania wokół Jej osoby – Jej talent, możliwości wokalne nie podlegają żadnej dyskusji. Dzisiaj – stwierdzam to z nieukrywanym żalem, nikt nie sięga do pieśni wspaniałych bardów niedalekiej przeszłości takich jak: Wysocki, Okudżawa. To Oni siłą swej pieśni, tworzyli zalążki wolności, ucieczki spod czerwonego sztandaru, zdobionego sierpem i młotem. Dzisiaj – nie ma szacunku dla tych artystów. Sądzę, iż dla współczesnych bardów, ten szacunek jawi się podobnym mirażem. W końcu – nie ma ich tak wielu. Dość wymienić: czeski pieśniarz – Jaromir Nohavica – na antenie pojawił się zupełnie okazjonalnie, podobnie jak Piotr Bukartyk – nasz rodak, bart, który celnością swych poetyckich tekstów, fantastyczną, pełną drapieżności muzyką daje do myślenia niejednemu socjologowi, o psychologach – nie wspomnę. Właśnie u tych artystów dostrzegam magię współczesnej pieśni, jej wysublimowaną wartość niesioną dojrzałym słowem, zapisaną nutą daleką od fałszywego brzmienia. Tak jak wśród literatów, boje o „sławę” pozostają totalnym rozdźwiękiem zjadającym środowisko, tak wśród „radiowców” toczą się pojedynki, o których nie śniło się zwykłym zjadaczom chleba. Doskonale jednak rozumiem, iż pośród właścicieli stacji radiowych nuty zapisu melodii, nie zawsze rezonują z drganiami na monitorze finansów. Cóż. Pozostaje nadzieja na zaistnienie impulsu, który w czasach gdy tak sympatycznie głosimy – PATRIOTYZM – pojawi się jutrzenkia zwiastująca powrót do piękna, które jak sądzę – nigdy nie przeminie. Słowa Czesława Niemena – Wydrzyckiego: DZIWNY JEST TEN ŚWIAT, w odniesieniu do piosenek lansowanych w radio, niechaj stracą swe znaczenie!    Amen.

 
 

JUBILEUSZ – 50 ODSŁON „ŁAWECZKI LITERACKIEJ”

19 Lis

To było piękne!

Uroczyste, pełne poetyckiej refleksji, jubileuszowe spotkanie miało miejsce w niedzielę, 17 – go listopada, jak zwykle /po raz pięćdziesiąty/ – o godzinie 16 – tej.  Sala wykładowa im. Zygmunta Czubińskiego w Pawilonie Ekspozycyjno – Dydaktycznym Ogrodu Botanicznego UAM wypełniła się: poetami, słuchaczami – miłośnikami mowy wiązanej.  „Ławeczkowe” spotkanie – po raz pięćdziesiąty, prowadziła Maria Magdalena Pocgaj. Dramaturgia spotkania, oscylowała wokół tematu : „Czasu nie zatrzymasz. Ale piękne chwile utrwalisz w sercu na długo”. Popłynęły wiersze: Różewicza, Leśmiana, Herberta, Rilke, Barańczaka, Grochowiaka… w wykonaniu Mari Magdaleny Pocgaj i Zygmunta Dekierta. Słowa poezji zostały wplecione we wspaniałą muzykę – /skrzypce, klawisze, gitara, trąbki/ – dzięki nauczycielom i młodym artystom z Zespołu Szkół  Muzycznych w Poznaniu, ul. Głogowska 90. Jak zdążyłem zauważyć, słuchacze opuszczali Salę w nastroju poetyckiego podekscytowania, dla odprężenia częstowani śliwkami w czekoladzie. Tak więc spełniło się!    „COŚ DLA DUCHA – COŚ DLA CIAŁA”

Następna ŁAWECZKA LITERACKA, otwierająca drugie półwiecze, wpisuje się kalendarzowo na niedzielę 15 – go grudnia br. Miejsce i czas rozpoczęcia – bez zmian. Spotkanie to zapowiada się nadzwyczaj ciekawie, bowiem dokonany zostanie przegląd dotychczasowych „Ławeczek” z uwzględnieniem wszelakich form artystycznych jakie do tej pory na niej zasiadały.

Będzie pięknie!

 
 

STANISŁAW BARAŃCZAK – POETA – NIE TYLKO

05 Lis

JEDYNE OKREŚLENIE

– GENIALNE !

Mam w ręku opasły tom pt. „444 WIERSZE  – POETÓW JĘZYKA ANGIELSKIEGO XX WIEKU”.

Autor –  Stanisław Barańczak.

To wspaniałe dzieło. Dzięki doskonałemu przekładowi poety, /pozostającemu  w naszej dozgonnej pamięci przede wszystkim jako niedościgniony autor pięknych wierszy/, Stanisław Barańczak zaskakuje czytelnika precyzją  przekładu wierszy angielskich poetów XX wieku. Wiersze w Jego przekładzie, jawią się kunsztem rezonansu poeta – czytelnik; pozostają trwałym zapisem na kartach księgi wrażliwością poety-tłumacza odnalezioną w magnetycznym polu doznań angielskich twórców. Czytelnicy wierszy zawartych w książce, pozostaną sam na sam z niepewnością prania rozwieszonego na sznurze. Czy deszcz słońca nie przegoni?

Zaskakuje wierność przekazu. Przywołanie obrazu nie tylko wybiórczo, lecz uniwersalnie dla każdego odbiorcy; każdego kto w sposób często wyrafinowany, prowokowany bliskością poetyckiej aury, doceni to, co dokonało się dziełem poety – tłumacza. To  wiwisekcja języka angielskich poetów XX wieku. Polski poeta – tłumacz dostrzegł tę możliwość i  „wyłowił”  w sposób nieprawdopodobnie subtelny, wiarygodny; przybliżył i skierował literackie dokonania poetów  angielskich XX wieku,  prosto w ramiona polskich odbiorców poezji po to, by mogli błądzić po ścieżkach znaczonych muzą Erato, pośród czasów przebogatych tajemnicą wzlotów i upadków,pod chmurą  smutku i słońcem radości.  Tak kiedyś bywało i tak bywa dzisiaj. Tym – co stanowi swego rodzaju bufor, zaporę bezpieczeństwa przed złem wszelakiej  maści, była i jest POEZJA!  Tak dzieje się na całym świecie. Stanisław Barańczak, dostrzegł zjawisko podążania świata w stronę zagłady. Umiłował poetykę – nie tylko swoją, również  twórczość tych, którzy modlitwą przetrwania zapisali się prostym – pełnej wiary w słowo przetrwaniem ,  psalmem zrozumiałej poezji, doceniającej puls  przetrwania świata, krajobrazem  miłosnych uniesień, wizją ludzi kochających życie, miłujących tu i teraz tym co najpiękniejsze, zatraconych w wirze przemijania, próbą ocalenia Słowa przed niebytem.  Właśnie Słowo” – które było na początku i pozostanie do końca naszych dni, przez mgłę postrzegania świata, tłumacz – Stanisław Barańczak wydobywa z utworów angielskich poetów XX wieku, wyczulony na puls wierszy przeżywających początek i schyłek kończącego się czasu.   Nie zamierzam być przewrotnym literatem, pisarzem  głoszącym dziewiczość słowa, które zaistniało poetyckim echem odbite od skały doznań  i trwającym siłą swego jestestwa w czas znaczony wysiłkami przetrwania. Zadaję tylko jedno pytanie: Czy w lustrze XX wieku angielskich twórców,  których wiersze pozostaną  w nas dzięki doskonałym przekładom dokonanym przez Stanisława Barańczaka,  dostrzeżemy  klimat angielskiej mgły, kroplę deszczu spadającą z parasola rozpiętego nad Słowem ?  Angielscy poeci XX wieku, swoimi utworami promują piękno słowa, ożywienie pulsu wrażliwości, który uniesie  CZŁOWIEKA  ponad boleść czarnych, skłębionych chmur, w przejrzystość uśmiechu białego obłoku, który mgiełką nadziei  przesłania nieśmiałość zapisu marzenia.  Dla podkreślenia mego subiektywnego bądź co bądź wywodu – przywołuję wiersz Thomasa Hardy, pt. „W CZAS MIAŻDŻENIA NARODÓW” :

I

Tylko ten człowiek bronujący grudy,

Człapiący bruzdą samotnie

Przy szkapie, która łbem sennym i chudym,

Kiwa ilekroć się potknie.

II

Tylko te sterty perzu, z których dymy

Smużą się ponad równiną;

To – będzie trwało przez lata i zimy,

Choć Dynastie przeminą.

III

Dziewczyna, chłopak – gdy idą we dwoje,

Cali w uścisku dłoni, szeptach:

Pochłonie chmurna noc annały wojen-

Historia tych dwojga przetrwa.

 

W dzisiejszych czasach, temat jakże aktualny. XXI wiek – i nic się nie zmieniło. Świat nadal pogrążony w chaosie wojen w których giną kobiety, dzieci. Bomby w perzynę roznoszą  ich domy, unicestwiają jedyne, enigmatyczne w świetle wybuchów i płomieni schronie przed gwałtem, ostatnią nadzieję przetrwania.  Potem – już tylko trwoga, znaczona niepewnością przeżycia następnego dnia.

Czy w ogniu wystrzałów, pośród gruzowisk, spalonych domów , pośród śmierci czyhającej za każdym zaułkiem – przetrwa miłość?  Tylko wiersz dotykający postrzegania świata przez pryzmat nadziei, może pozostać odpowiedzią na to pytanie. Reszta pozostaje rozpamiętywaniem tekstów poetów angielskich XX wieku w przekładzie poety – tłumacza, Stanisława Barańczaka.

 

Stanisław Barańczak – „444 wiersze poetów angielskich XX wieku”.

Wydawnictwo ZNAK – Kraków 2017 : stron – 715.

P.S.

Dziękuję synowi – Arturowi za książkę,  której wiersze stanowią płaszczyznę odniesienia do przeżyć czysto osobistych, własnym wierszem zapisanych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

42 MIĘDZYNARODOWY LISTOPAD POETYCKI

02 Lis

Jak ten czas ucieka…

Niedawno przeżywaliśmy w Poznaniu atrakcje 41 – go Międzynarodowego Listopada Poetyckiego, a tu nagle pojawia się następny POETYCKI LISTOPAD. Kolejne święto poezji organizowane przez Związek Literatów Polskich Oddział Poznań, to wspaniała tradycja gloryfikująca kontakt z wierszem, możliwość bezpośredniego spotkania z poetą, przeżycie fantastycznej przygody w ramach imprez towarzyszących. Podczas tegorocznego Festiwalu można podziwiać wspaniałe fotografie i teksty poetki – fotografika Marii Magdaleny Pocgaj. Tytuł wystawy:  „MÓJ LAPOŃSKI SEN”. Fotografie będą prezentowane dnia 6 bm. w Bibliotece Uniwersyteckiej UAM, Poznań ul. Ratajczaka 38/40. Wstęp wolny.

W dniu 7 listopada o godzinie 14.30 w Ogólnokształcącej Szkole Baletowej /Poznań – ul. Gołębia 8/, odbędzie się spektakl POETYCKO – BALETOWY, „PUENTY I METAFORY”. Wiersze w taniec będą wplatać: Agata Widzowska i Zygmunt Dekiert. Wstęp wolny.

Uroczysta inauguracja 42 MLP – 2019, odbędzie się w tym samym dniu w Pałacu Działyńskich, Sala Czerwona. Początek o godz. 16 – tej.  Oprócz prezentacji wierszy poetów – uczestników Festiwalu, przewidziano wiele atrakcji: występ CHÓRU DI NUOVO, pod batutą Doroty Wojnowskiej. Podczas inauguracji wręczona zostanie Nagroda Literacka 42 MLP. Dorobek literacki środowiska poznańskiego omówią: Karol Maliszewski, Rafał Różewicz, Zbigniew Gordziej i Jerzy Beniamin Zimny. Odbędzie się również kiermasz książek poetyckich i czasopisma – „Krajobrazy Kultury”, kwartalnika wydawanego przez ZLP O. Poznań. Wstęp wolny.

Kolejny dzień – 8 listopada, to wyjazdy poetów do wielkopolskich: szkół, bibliotek, Domów Kultury, w ramach tzw. Lekcji Poezji.

Na zakończenie 42 MLP 2019 w dniu 9 listopada, poeci – uczestnicy Festiwalu zwiedzą wystawy w Muzeum Narodowym.

Ważną imprezą w ramach tegorocznego Festiwalu, będą spotkania z seniorami, którym poznańscy poeci przedstawią wiersze z antologii wydanej  z okazji poznańskiego święta poezji 2019, pt. „WIERSZE Z LISTOPADA”.

Poetów niezrzeszonych, również tych piszących „do szuflady”,  wszystkich sympatyków poezji, serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w proponowanych imprezach, ku chwale Władysława Reymonta, pierwszego prezesa Związku Literatów Polskich Oddział Poznań, który teraz zza światów darzy nas przyjaznym uśmiechem i z uznaniem spogląda na tych wszystkich, którzy Słowo umiłowali.

 
 

SALON W PŁOŃCZAKÓWCE

07 Paź

SPOTKANIE Z KSIĄŻKĄ POETYCKĄ

PT. „TAK DALEKO ZA KRÓTKO” – I NIE TYLKO.

 

Wielka to dla mnie satysfakcja, że w dniu 11 października br. o godz. 15 – tej, będę miał okazję podzielić się swoim wierszem z poetami, miłośnikami mowy wiązanej, którzy w tym dniu w to miejsce i o tej godzinie przybędą do Salonu w Płończakówce – Pobiedziska, ul. Fabryczna 2A – /POLMARK/.  W programie prezentacja utworów wybranych z mojej ostatnio wydanej książki, krótkie nawiązanie do poezji „jesiennej” oraz tej – smutkiem pisanej w kontekście zbliżających się dni pamięci o Tych, którzy pożegnali ziemski padół na zawsze.

Spotkanie poprowadzi Pani Daromiła Wąsowska-Tomawska – Prezes Salonu im. Jackowskich.

Wstęp wolny.

ZAPRASZAM.

 
 

MIROSŁAWA PONCYLIUSZ W POEMACAFE

23 Wrz

Miniony czwartek w POEMACAFE, zapisał się przeżywaniem wierszy MIROSŁAWY PONCYLIUSZ. 

Moim skromnym zdaniem – Mirosława to poetka czasu, autorka utworów, które rzetelnie przystają do rzeczywistości, jednocześnie potrafią wybiegać na spotkanie tego, co dzień jutrzejszy nam przyniesie. Tak więc – dotykamy poezji DZIŚ i JUTRO. Autorka tomiku wierszy pt. „ZDARZYŁO SIĘ” – uzmysławia nam nicość naszej egzystencji; swym wierszem kieruje czytelnika w stronę trwałego zapisu tego, co w naszej pamięci powinno pozostać na zawsze, mimo natłoku zdarzeń, które nas zniewalają. Tomik wydany w języku polskim i niemieckim, niesie swą aurę w świat przeżywania piękna, nie naruszając szarej harmonii doznań. Autorka w sposób niezwykle subtelny przybliża nam to co oczywiste, jednocześnie odległe, dziejące się poza naszą świadomością, porywa nas w świat zdarzeń, które nie zawsze możemy  kontrolować, które pozostają w mocy ślepego losu. Nie ma w tej poezji moralizatorstwa. Wiersz istnieje , trwa, pulsuje rytmem serca zapisanym na EKG – enigmatycznym wykresem na bladym papierze. Czy potrafimy go przetworzyć w TRWAŁE PIĘKNO NASZEJ ZAFAJDANEJ  EGZYSTENCJI?  Tutaj przywołam wiersz Mirosławy pt. „OBCY”:

  OBCY

Wrośnięci w swoje miejsce

stoimy na progu uśmiechu

 

wyrywamy dni

by poczuć zapach

dotknąć

zatrzymać je na chwilę

 

Nie będzie z tego kwiatów

ani dzwonów

choć przypadkowo spotkani

pytają – Skąd w oczach tyle błękitu

 

a nam brakuje słów

 

Błękit, niebieskość – kojarzymy z tęsknotą.I wszystko jasne. Do tęsknoty tak blisko i tak daleko ! Tylko wyrafinowany odbiorca wiersza, z łatwością przełoży strofy w realistyczne ramy codziennego dnia.

Nie brakowało słów po przedstawieniu recenzji Jerzego Beniamina Zimnego, który nie do końca pochlebnie wyrażał się o wierszach zawartych w tomiku – ZDARZYŁO SIĘ. Krytyk zarzucił poetce swego rodzaju naśladownictwo, powielanie tego, co dawno temu, znakomici poeci zdążyli  już napisać, ubrać w ramy wiersza. Opinia ta znalazła się w głębokiej sprzeczności z oceną wierszy Mirosławy Poncyliusz, wygłoszonej przez Pawła Kuszczyńskiego i Jerzego Grupińskiego, którzy w ramach dyskusji prezentowali zupełnie odmienne zdanie. Jerzy Grupiński, stwierdził, iż poezja Mirosławy Poncyliusz jest: świadoma, ekspresyjna i samodzielna. Nic dodać – nic ująć. Czytam wiersze z tomiku „Zdarzyło się”. Dochodzę do wniosku, że również mnie – zdarzyło się uciekać przed niewiadomą tego świata, świata nieobliczalnego w swych ponadludzkich, niezrozumiałych -/pierwszym objawem/ –  dokonaniach. Każda z tych sytuacji, powoduje lęk, bojaźń, itd… – Piszę to – będący poza sferą synonimów.

ZA RĘKĘ MNIE TRZYMAJ

 

chodźmy razem

karuzelą ulic

wśród fantomów

w wirujące noce

lepkie dni

 

mocno trzymaj mnie

– chcę uciec

 

W różnych sytuacjach życiowych, możemy myśleć o ucieczce. Przed pięknym wierszem – poeta i jego czytelnik na pewno nie ucieknie. Dowodem tego rozważania, pozostaje autorka -” Zdarzyło się” – Mirosława Poncyliusz.

Mirosławie gratuluję wspaniałego spotkania w PoemaCafe, uświęconego recytacją wierszy z książki poetyckiej.

Tak na marginesie, zupełnie prywatnie: – Następnym razem, recytacje swoich  wierszy, powierzaj Zygmuntowi. Zrobię to dla Ciebie zupełnie bezinteresownie i tak jak internauci GODSKITCHEN z kraju i świata, tysiące uczestników tej imprezy organizowanej w Polsce w Hali Stulecia Wrocław – 2 razy, w Arenie Poznań – 2 razy,  stwierdzisz: Jeżeli Pan Zygmunt zaistnieje swym głosem –  to musi być super, mega super. Twoja poezja Mirko moja droga , zasługuje na to aby ją pięknie wyśpiewać.  Może wtedy każde ucho odbiorcy, głosem  Twego wiersza, moim głosem zniewolone, czujące tym sam rytm doskonałości – powali  słuchacza na kolana. Wtedy żaden krytyk, żaden recenzent, nie będzie miał nic do powiedzenia. Pozostanie Twój wiersz. Ty wierszem swoim święta i ja Twoim wierszem – Zygmunt – sympatycznie święty./ o ile takowy istnieje/.  Jakoś cicho nad tym grobem. Odbiorcy  utworów, porażeni ich interpretacją, – powędrują do nieba nie bacząc na rozgrzeszenie.

P.S.

Przy najbliższym spotkaniu, poproszę o wpis – dedykację w omawianej książce, którą nabyłem, przeczytałem i tym sposobem ośmieliłem się o wierszach pisać, polemizować z „mądrymi tego poetyckiego świata”.

A poezja – to i tak wyłącznie nasza sprawa.

 

 
komentarze 3

Kategoria: OGÓLNA

 

OGRÓD BOTANICZNY – SIERPNIOWA ŁAWECZKA LITERACKA

17 Sie

     Kazimiera Iłłakowiczówna – jutro, w niedzielne popołudnie, dokładnie o godzinie 16 – tej, powita poetów, miłośników poezji w pięknej sali botanicznego pawilonu. Powita swoimi pięknymi wierszami, które zgodnie z projektem Marii Magdaleny Pocgaj -/prowadzącej spotkanie/- wygłoszą poeci oraz „amatorzy” –  uczestnicy spotkania, którzy tomiki naszej wspaniałej poetki, przechowują w swoich zbiorach. Mojej skromnej osobie powierzono recytację wierszy Kazimiery Iłłakowiczówny, które swym ekspresyjnym wydźwiękiem, pozwalają recytującemu wykazać kunszt, godny dziełom, które zwalają z nóg, siłą słowa zapadają w pamięć. Żywię głęboką nadzieja, iż nasza wspaniała poetka, tam w zaświatach przeżyje fantastyczną przygodę powrotu z odległej niebiańskości na ziemię wypełnioną wielbicielami Jej talentu, podziwiających piękno słowa i mądrość jaką słowa te niosą, do dziś nie tracąc na wartości.

Kto żyw – niechaj podąża!