RSS
 

Archiwum kategorii ‘OGÓLNA’

CYKL WIERSZY DEDYKOWANYCH

01 Lut

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią -/ spójrz ostatni wpis: WIERSZE, FRASZKI, AFORYZMY/ – gdzie dokonałem podsumowania cyklu „CZAS” – pora przystąpić do kolejnego projektu, publikacji wierszy, które przypisałem konkretnym osobom. Czynię to bardzo rzadko, można rzec – powściągliwie, poza jednym wyjątkiem – utworów napisanych dla mojej córki, która będąc ośmioletnią dziewczynką, „sprowokowała” mnie do pisania wierszy. I tak, w 1998 roku mężczyzna po pięćdziesiątce, wierszem który spodobał się ośmioletniej córce, rozpoczął swą pisarską przygodę. W mojej debiutanckiej książce poetyckiej – AFRODYTA W ZAPACHU TĘSKNOTY – znalazł się cały rozdział Jej poświęcony, który zatytułowałem – „Rozterki ciszy wyśpiewanej, od ofiarowania do odlotu żurawia tęsknot„. Dziś – po upływie tylu lat, po napisaniu wielu, wielu wierszy zastanawiam się, czy tamten pierwszy, króciutki utwór pisany dla córeczki kołobrzeską nocą nie był darem płynącym właśnie od NIEJ, darem, który do dnia dzisiejszego pozostał w mym sercu i nadal umożliwia przeżywanie poetyckiej przygody. Sądzę, iż stanie się coś dobrego, jeżeli ten pierwszy wiersz –  przywołam tu i teraz.

WAKACYJNA DOBA Z TOBĄ

Rankiem srebrzysto biała

biegałaś po plaży

Złota w dnia zenicie

goniłaś za cieniem

Wieczorem

w rubin słońca zaklęta

Pozostałaś na noc echem fali

– zachwytu wspomnieniem

 

Spośród wierszy dedykowanych, w swych książkach poetyckich odnajduję utwory poświęcone: matce, ojcu, żonie, synowi, wnukom, Janinie Drążek, Łucji Danielewskiej, Jerzemu Grupińskiemu, Markowi Słomiakowi, Witkowi Różańskiemu, Tadeuszowi Stirmerowi… Wśród wymienionych, są żywi oraz osoby, które zdążyły już pożegnać się z ziemskim padołem. Wyjątkowo wybrzmiewa pierwszy rozdział książki  – DYWAGACJE OKAZJONALNE – pt.”ECHA. Tym co odeszli”.  Znajdziemy w nim wiersze poświęcone: Czesławowi Wydrzyckiemu – Niemenowi, Klemensowi Janickiemu, Markowi Grechucie, Vicete Huidobro, K.C. Norwidowi, Edwardowi Stachurze, Tomaszowi Agatowskiemu, Nikiforowi… Dedykowanie wierszy – to szczególny zapis: wdzięczności, wspomnienia, często złożenie hołdu za to, co osoba dedykacją obdarzona wniosła do naszego serca, co trwale zapisała na kartach naszej pamięci.

 

 
 

WIERSZE C Z A S E M PISANE

17 Sty

 

Refleksjami na temat CZASU, dawno temu zdążyłem się już podzielić z czytelnikami, którzy odwiedzają moją  stronę internetową. Był to wywód, który generalnie kreślił swoisty pogląd na temat czasoprzestrzeni, ujmował to zjawisko w sposób filozoficzny, który nie wymagał bezpośredniej akceptacji przez poetów. Czas jako pojęcie będące samo dla siebie wielką tajemnicą, zaciekle broni się przed wszelkimi definicjami. W ramy definicji – CZAS próbowali wtłoczyć fizycy: Newton, Leibniz, Berkeley, swoją teorię przedstawił również Einstein. Filozofowie, a było ich wielu, prezentowali swoje poglądy na ten temat, „wałkując” swe rozważania na płaszczyźnie sporu o absolutyzm, bądź też jego względny charakter. Cóż na to poeci? Dla poety, CZAS to ciągłe poszukiwanie tego co było, to poruszanie się we mgle teraźniejszości, to wybieganie przed słońce, które jeszcze nie wzeszło. Czas to wielka niewiadoma odmierzana tykaniem zegara. W tym przerażającym okresie pandemii, czas wpisuje się w zupełnie inne sytuacje, kreśli inne wizje dotąd wykluczane z naszej świadomości – wizje przetrwania za wszelką cenę. Dzień dzisiejszy, to już nie szalona pogoń, to Czas pewnej stagnacji, wręcz marazmu, czas wyczekiwania na tak potrzebne uzdrowienie świata.  Dlatego po prezentacji wierszy z cyklu: SMUTKI JESIENNE, NADZIEJA, MIŁOŚĆ, MARZENIA, zdecydowałem się przywołać sześć kolejnych wierszy z moich książek poetyckich, w których przewija się właśnie tematyka dotykająca tego, o czym się tak rozgadałem, starając się wprowadzić czytelników w ten jakże ciekawy, wręcz tajemniczy świat CZASU, czasu refleksji, tudzież zadumy nad przemijaniem.

Jako pierwszy, /zakładka: WIERSZE, AFORYZMY, FRASZKI/ –  utwór pt. „XXI WIEK”.

Miłej lektury kolejnego, tematycznego cyklu niosącego tym razem wiersze, które uciekły z zegara, lub w tym zegarze zamierzają się schować.

 
 

MARZENIA – VI

06 Sty

Tak się składa, że wierszem który niebawem się pojawi , zamykam krąg w którym pragnę podsumować zagadnienie – MARZEŃ.

Wiem, że innymi wierszami,  nie pokonam granic wszelakich oczekiwań. To wyłącznie tylko moja zachęta do błądzenia po ścieżkach, lecz  spełnienia marzeń.  Niechaj utwór który zaprezentuję,   przetrwa na przekór burzom, podziałom, różnicom,   zawirowaniom , które nie mają racji bytu tu i teraz  i oby wzajemne relacje zaistnieć winny  życiową prawdą!  Niechaj  prawdy się odkryją!   Niechaj ten utwór pozostanie zachętą do tego – co nie do pokonania,  co jutro,  pojutrze, może się stać dniem  zwycięstwa – w swej niezależności -jutra SPEŁNIENIEM.  Właśnie tak rodzą się wiersze prawdziwe. Wiersze pisane przeżywaniem. Autentyczne!  Na świat płynie istota myśli . Spoglądasz w jej szeroko rozwarte oczęta; pełne  nadziei dla całego świata;  świata: szczęścia, uśmiechu, radości płynącej z każdego zakamarka MIŁOŚCI.  Marzenia – dzisiaj uśpione, oczekujące spełnienia,  zza zamkniętych powiek każdego , kto potrafi  kochać, dla którego miłość  –  MODLITWĄ, błaganiem, która nie koniecznie do Nieba trafić musi.

  Oto wiersz, dedykowany mojej wnuczce Kornelii, wyjęty z najnowszej książki poetyckiej   pt. „POZA HORYZONTEM”.  Czy znajdziesz w nim marzenie – to co  w umyśle  człowieka rodzi się  bezgranicznym poszukiwaniem piękna, miłości,  poszukiwaniem  pierwiastka  imaginacji spełnienia, miary cząstki życia w której teraz, w tej właśnie chwili – tak beznadziejnej, tak realnie błyskiem spełnienia pozostaje, marznie o lepszym jutrze – najpiękniejsze, spośród wszystkich przyjaciół,  spoglądam w stronę jutra, który – niwiadonmą,

Sprawiedliwości ?

  Wierzę w to, że jutro  będzie lepiej. Kornelia – moja wnuczka –  w ramionach normalności.

 To moje ramiona.  Czy odległość przytulenia, zastąpi świat miłości dziadka, który zza maseczki oddalonym całusem mówi : Kocham cię mój skowronku ? Dzisiaj, jutro i diabli wiedzą: – Do utraty tchu!

Książka poetycka – ” TAK DALEKO, ZA KRÓTKO””.

Wnuczka   –  Kornelia, na zakładce – WIERSZE, FRASZKI, AFORYZMY.

 

 

 

 

 
1 komentarz

Kategoria: OGÓLNA

 

PRZYSZEDŁ CZAS NA MARZENIA

28 Gru

Po tematach, które tak niedawno ujrzały światło dzienne na mojej stronie internetowej:  Smutek wiersza – jesienny, Miłość, Nadzieja – dziś proponuję kolejne spotkanie na ubitej wierszem ziemi i dotykanie – MARZEŃ.  Pragnę przedstawić utwory, które mniej lub bardziej wyraziście zaistniały w moich książkach poetyckich tym, co wybrzmiewa akordem modlitwy o poszukiwanie piękna, spokoju, pogoni za spełnieniem pragnień. Tak się składa, że marzenia bardzo silnie motywują nas do działania. Stwierdzenie „marzenia się spełniają”, jest o tyle sensowne, jeżeli o ich spełnienie postaramy się sami. Na tym etapie rozważań, można snuć wywód, iż marzenia muszą przyjmować formę pragnień, zdecydowanie odległą od mrzonek, tego co zawieszone w świecie absolutnie nierealnym. Wachlarz marzeń pozostaje niezależny od naszego wieku. Wszyscy marzymy o bezpieczeństwie, odwzajemnionej miłości, spokoju i szczęśliwym życiu. Spełnienie naszych marzeń, wymaga jednak pokonywania często długiej drogi, na której: poświęcenie, konsekwencja i upór. Wiersz pt. „POPLĄTANE uTWORY ŻYCIA”, /trącający Broniewskim i Gałczyńskim/, w tej chwili pojawia się na właściwej zakładce mojej strony.

Miłej lektury i sympatycznego przeżywania wierszy pisanych marzeniami.

 
 

PRZYSZŁA PORA NA NADZIEJĘ.

12 Gru

 

Z NADZIEJĄ PRZEZ ŻYCIE

W „mądrych książkach”, /o internecie nie wspomnę/ – natrafimy na wiele zapisów definiujących uczucie nadziei… Ustalając wspólny mianownik do tych sformułowań łatwo dojdziemy do wniosku, iż nadzieja to oczekiwanie, wypatrywanie czegoś co w przyszłości powinno zaistnieć spełnieniem pożądanych, często nawet  wymarzonych sytuacji. Oczekiwania, ukierunkowane są generalnie na osiągnięcie szczęścia, zadowolenia, radości, wytrwania w dobrym zdrowiu, doczekania satysfakcji z własnych osiągnięć, sukcesów  dzieci, wnuków itd. itp. Nadzieja unosi nas z szarego konkretu świata, który brutalnie narzuca swoje prawa i dominuje w naszym życiu w krainę pragnień malowaną zielonym kolorem, barwą, która koi nasz wzrok i tak pięknie uspokaja. W religii chrześcijańskiej pojęcie nadziei pojawia się dość późno. Trudno jej było konkurować z wiarą i miłością, jednak obecnie tworzą doskonałą triadę, w której nadzieja zajęła nawet drugą pozycję po wierze. A więc: wiara, nadzieja, miłość. Dane nam: wierzyć, mieć nadzieję i kochać.

Wracam wspomnieniem do Biesiad Poetyckich, organizowanych przez kierownictwo Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Stanisława Grochowiaka w Lesznie. Chylę czoła przed  Panią Joanną Małgorzatą Halec, ówczesną dyrektor tej placówki, wielką miłośniczką poezji, animatorką wszelakich przedsięwzięć kulturalnych. Jedna z biesiad toczyła się pod dyktando tematu – NADZIEJA. Stając z licznym gronem poetów w szranki  konkursu, przed licznie zgromadzoną publicznością oraz przed obliczem „rządzącego” Biesiadą Poetycką  Sergiuszem Sterna-Wachowiakiem: poetą, prozaikiem, eseistą, tłumaczem – /w roku 2011, objawił się prezesem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich/ – zgodnie z formułą biesiady, wygłosiłem swój wiersz zatytułowany „ ZMARTWYCHWSTANIESZ PIEŚNIĄ„. Utwór traktuje o przekonaniu, iż utracona miłość, za sprawą wiary i totalnej nadziei może powrócić, wybuchnąć nowym żarem. Tak więc – trzy w jednym! Ha – ha! Moja nadzieja w zwycięstwo w tej biesiadzie znalazła szczęśliwy finał, gdyż laur zwycięzcy spoczął na mojej łepetynie. Z wielką ochotą wrócę  do tego wiersza. Utwór zainicjuje trzecią odsłonę cyklu sześciu wierszy z moich książek poetyckich,  tym razem „łowionych” na haczyk nadziei.

Zapraszam więc obok, do: WIERSZE, FRASZKI, AFORYZMY.

Pozostaję z nadzieją, ciepłego przyjęcia wierszy.

 
 

PRZYMIARKA DO MIŁOŚCI

28 Lis

 

MIŁOŚĆ

– SPRAWA ZŁOŻONA WIELCE.

Zakończyłem publikację wierszy z cyklu, który zatytułowałem -” WIERSZE SMUTNE JESIENNIE”. Utwory – po jednym wierszu z każdej wydanej mojej książki poetyckiej, znalazły się niedawno w zakładce – WIERSZE, FRASZKI, AFORYZMY. Pragnąc kontynuować tego typu zamierzenie -/dzisiaj nazywamy to PROJEKTEM/ – długo zastanawiałem się jaką obrać tematykę. Jak wiadomo, wiersze goszczące na palecie liryki, to przede wszystkim: tęsknota, smutek, poszukiwanie piękna, trącanie struny nadziei, miłość,  itd, itd.  Z tej jakże bogatej palety, dzisiaj wybieram – miłość. Cykl wierszy o tej tematyce nazwę: MIŁOŚĆ – WIERSZEM MALOWANA. Uczucie miłości od dawien dawna definiowane przez filozofów, psychologów i wielu innych znawców ludzkich zachowań, badaczy procesów zachodzących w jakże skomplikowanych strukturach psycho-fizycznych człowieka.   Do tej wyliczanki należy więc obligatoryjnie dołączyć chemików. Dzięki internetowi, łatwo zapoznałem się z wieloma definicjami, przyswoiłem cały szereg poglądów, zapatrywań na ten jakże tajemniczy /również takie odniosłem wrażenie/ i skomplikowany temat. To wszystko, często podawane na patelni skwierczącej naukową słoniną, nie do końca mnie satysfakcjonowało. Pomoc przyszła niespodziewanie. Czytając zbiór opowiadań – „KROPLE POTU” autorstwa Stefana Pastuszewskiego – /Instytut Wydawniczy „ŚWIADECTWO” Bydgoszcz 2020/ – natrafiłem na tytuł -„Opowiem ci, bracie… „. W opowiadaniu tym znalazłem najprostszą, jakże zrozumiałą, trafiającą do serca „definicję miłości”. Autor pisze: „…bo miłość ma tylko jedną miarę – bezmiar, obojętnie czy jest Boża czy ludzka, dziecka, ojca, matki, kochanków.” Tak – znajdujemy tu wszystko. Mam nadzieję, iż z moich sześciu wydanych książek zdołam wyłowić utwory, które objawią być może znaną czytelnikowi prawdę o miłości, pozwolą jednak uwierzyć w bezmiar tego uczucia, w jego wyższość nad innymi uczuciami.

Zachęcam do odwiedzania moich: Wierszy, fraszek, aforyzmów, zapraszam na spotkanie – „Wierszy smutnych jesiennie”, które już zaistniały i tych o miłości, które zaistnieją pierwszym utworem –  jeszcze dzisiejszej nocy.

Niech się stanie!

 
komentarze 2

Kategoria: OGÓLNA

 

„POZA HORYZONTEM” W MOICH RĘKACH

11 Lis

I stało się to, co stać się miało. Jeszcze ciepłe, za pośrednictwem kuriera, dotarły do mnie egzemplarze mojej najnowszej książki. Praca nad książką, na każdym etapie jej powstawania -/ dobór wierszy, słowo wstępne, projekt okładki i grafiki do poszczególnych rozdziałów, tekst – od autora zamykający publikację, kontakt z wydawnictwem/ –  wzbogaciła mnie o nowe doświadczenia, utwierdziła w przekonaniu, że świat nie jest taki zły, że można jeszcze poruszać się wśród życzliwych i kompetentnych ludzi, którzy znają swoją wartość i potrafią wspaniale współpracować na każdym etapie twórczego procesu. Pragnę podziękować osobom, które dzieliły się zemną swym talentem i tym samym czynnie uczestniczyły w narodzinach mojej książki poetyckiej. W tym momencie nie wymieniam nazwisk, gdyż każdy czytelnik biorąc do rąk moją publikację, sam je odkryje i na pewno doceni talent i doskonałą umiejętność poruszania się tych twórców po ścieżkach mojej poezji.  Książkę otwiera moje motto – haiku, które jak sądzę sympatycznie wprowadza w klimat „POZA HORYZONTEM”.

 Niebo tak nisko

Ziemia w ramionach nieba

Słów naszych drżenie

Być może fakt ten przyczynił się do tego, że Wydawca do przesłanych książek dołączył piękny prezent, mianowicie – trzy tomy „PTAKÓW WĘDROWNYCH” – almanachy Polskiego Stowarzyszenia Haiku, wydawane kolejno w latach 2018, 2019, 2020. Wspaniała lektura na jesienne wieczory, umożliwiająca uciec poetyckim skrótem od trosk, obaw i na kołku zapomnienia zawiesić maseczkę – dzisiejszy symbol naszej bezsilności.

 
 

MOJA KSIĄŻKA W ZAPOWIEDZIACH WYDAWNICZYCH NA STRONIE „KONTEKSTU”.

30 Paź

„POZA HORYZONTEM” – książka poetycka, której egzemplarz pilotażowy trzymam w dłoniach, po wnikliwym przeglądzie – /błędów nie ujawniłem/ – została przeze mnie zaakceptowana do druku. Zdaniem szefa wydawnictwa, prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu zostanie drukowana w uzgodnionym wcześniej nakładzie. Zachęcam do odwiedzenia strony Wydawnictwa Kontekst – zakładka „zapowiedzi” – aby w tym trudnym – pandemicznym czasie, oderwać się od smutnej rzeczywistości i pozytywnie nastawić  na odbiór Słowa, które przeniesie odbiorcę w inną, optymistyczną rzeczywistość, która tam – poza horyzontem.

 
1 komentarz

Kategoria: OGÓLNA

 

KLUB LITERACKI „DĄBRÓWKA” W BLASKU SWEGO 50 – LECIA.

15 Paź

Słowo, stało się ciałem. 

Cóż – ciałem częściowo zamaskowanym, zdezynfekowanym chemicznym środkiem bakteriobójczym, posadowionym w odpowiedniej odległości od ciała drugiego. Wywołane po wielu miesiącach stagnacji spowodowanej pandemią spotkanie literatów przypisanych „Dąbrówce”, odbyło się w ubiegły wtorek w Domu Kultury „Dąbrówka” na os. Bolesława Chrobrego, w sali lokalu gastronomicznego „Cezar”, który w niedalekiej przeszłości  zakończył serwowanie pysznych dań dla konsumentów, o dobrej kawie nie wspomnę. Spotkanie – w ograniczonej  liczbie uczestników, / trzydzieści osób zarejestrowanych wcześniejszym zapisem/- prowadził  Jerzy Grupiński, który od lat pięćdziesięciu trwa wytrwale przy sterze statku –  „DĄBRÓWKA”, dbając o właściwy kurs literackich dokonań załogantów.

Głównym tematem spotkania była prezentacja antologii pt. „DAJĘ SŁOWO”, wydanej na cześć tego wspaniałego jubileuszu. Tu należy się wtrącenie dotykające historycznych dziejów  Klubu Literackiego „Dąbrówka”, który 35 lat funkcjonował jako C.K.”ZAMEK” w Pałacu Kultury, a po relegacji z tej placówki za sprawą „nowego porządku”, od 15 lat korzysta z życzliwości i dużego wsparcia Piątkowskiego Centrum Kultury „Dąbrówka”. Stąd aktualna nazwa klubu.

Wydana z okazji jubileuszu antologia, to spory objętościowo tom zawierający wiersze, prozę  46 literatów, którzy pozostają, lub pozostawali w przeszłości związani z klubem. Pozycja znaczona tak doniosłym jubileuszem, została wydana z wielkim pietyzmem. Fotografie autorów, nota biograficzna i afirmacja twórczości w postaci kilku wierszy lub prozy. Na uwagę zasługują motta poprzedzające utwory prezentowanego literata, wyjęte z tekstu Jego utworu. W moim przypadku motto popłynęło puentą wiersza pt. „Poczekać na cud”, które wybrzmiało – „Pod lawiną zagubienia moja twarz przy twojej twarzy”.  Szczególną uwagę zwracamy również na zamieszczone w drugiej części antologii zdjęcia pochodzące z prywatnego archiwum Jerzego Grupińskiego. Widzimy: Ryszarda Milczewskiego-Bruno, Stanisława Barańczaka, Edwarda Balcerzana, Andrzeja Babińskiego, Witka Różańskiego, Marka Obarskiego, Ryszarda Krynickiego i wielu innych, którzy godnie zapisali się na kartach polskiej literatury i pozostawili swój ślad w klubie literackim, który dożył lat pięćdziesięciu.  Wspomniana część antologii, niesie również portrety literatów, którzy odeszli w zaświaty, wykonane przez Zbigniewa Ikonę Kresowatego. Publikacja ukazała się pod patronatem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, zasługą Jerzego Grupińskiego, Łucji Dudzińskiej i Edyty Kulczak. Przebieg spotkania nakreślony przez Jerzego Grupińskiego, polegał na przedstawieniu autora, który zaistniał w antologii oraz sprowokowanie literata do przeczytania wiersza bądź fragmentu prozy Jego autorstwa, „wyłowionego” z antologii. Uczestnicy spotkania oprócz trzech egzemplarzy wydanego dzieła, otrzymali również uśmiech Jerzego Grupińskiego z życzeniami zdrowia, zdrowia, pięknych wierszy i ciekawej prozy. Nie będę odosobniony jeżeli dodam skromnie i podkreślę to z całą mocą      –      JURKU, Tobie również: zdrowia, wspaniałej jak dotychczas kondycji, pięknych wierszy i dalszych  podbojów wierszem – ku chwale  literatury i satysfakcji członków Twego Klubu.

Mówiłem ja – Zygmunt.

P.S.

Ponieważ złym stanem  zdrowia zostałem zmuszony do rezygnacji z kierowania własnym samochodem, od paru lat jestem zdany na komunikację miejską. Tu okazja by podziękować Danucie i Andrzejowi Dachterom za to, że nie musiałem wieczorową, dżdżystą i wietrzną porą wracać po spotkaniu w Dąbrówce: tramwajem, później dwoma autobusami przez Swarzędz do Siekierek Wielkich. W czasie wspólnej podróży samochodem, zza kotary maseczki, okazja wymiany zdań na temat spotkania. Bilans dyskusji – pozytywny nad wyraz. Dzięki  życzliwości wspaniałych przyjaciół, zostałem podwieziony pod sam dom w Siekierkach, gdzie wśród nocnej ciszy kontemplowałem jeszcze kilka tekstów autorów, których najbardziej cenię.

Danuto i Andrzeju.

Niech szczęście Wam sprzyja! Płynie pięknem natury i miłością do ludzi!

HEJ, SOKOŁY. Wraz ze mną  w szponach przepastnej codzienności, unosicie  50 lat klubu literackiego, na niebiańskie łąki poetyki naszej  – tak bardzo.

Mówiłem ja – Zygmunt.

 

 

 
 

30 Wrz

EKOLOGIA

W KONTEKŚCIE MIŁOŚCI DO PSA

I NIE TYLKO

/śp. Janowi Kaczmarkowi 1945 – 2007/

MOTTO

Do serca przytul psa!

Weź na kolana kota!

Z tą pchłą, to lekka przesada – Panie Janku.

Tak szybko zapominany… W niepamięć idą zdarzenia, przeżycia, ludzie. Naturalna kolej rzeczy? Sądzę, iż nie do końca. Najczęściej w pamięci pozostają ludzie, którzy trwale się zapisali na kartach: mądrości, talentu przekutego w wiekopomne dzieło. Możemy więc w każdej chwili sięgać pamięcią do: bohaterów narodowych, genialnych polityków, wybitnych ludzi nauki, klasyków literatury, malarzy, rzeźbiarzy, itd. Na marginesie pamięci wracamy do twórców, którym nie do twarzy było w wieńcu laurowym, którzy mimo swej twórczej skromności pozostawili po sobie to co dzisiaj, z perspektywy upływu czasu pozostaje nadal żywe, aktualne, zmuszające do refleksji. Rozważając temat w kontekście człowiek – dzieło, łatwo dojść do wniosku, iż nie tylko wielcy tego świata byli predysponowani do zabierania głosu w sprawach ważnych dla ludzkości. Głos zabierali również „mali”, zwykli ludzie, często artyści nie do końca dramatyczni, jednak z punktu widzenia ciężaru gatunkowego poruszanych przez nich zagadnień, dramatyzm był jak najbardziej na miejscu. Dla poparcia tej tezy przywołam artystę, który w apogeum swych twórczych możliwości rozstał się z ziemskim padołem. Nie czas na opisywanie wszelakich osiągnięć twórcy. Z Jego biografią zapoznamy się korzystając z wszechwiedzącego internetu. Tu i teraz do apelu stanie JAN KACZMAREK, który umiłowaniem świata, człowieka, fauny, flory, w swej twórczości podawanej najczęściej na tacy satyry, ostrzegał przed zgubnymi skutkami rozpędzonej cywilizacji.

Jan Kaczmarek, całą swą prozą i poezją życia, pozostaje w naszej pamięci nie tylko jako wspaniały satyryk, autor wielu tekstów piosenek i ich wykonawca, lecz także jako człowiek obdarzony wielką wrażliwością. Właśnie ta cecha charakteru znakomitego satyryka, uwidacznia się w Jego utworach /teksty piosenek, opowiadania, felietony/ traktujących o konieczności poszanowania przyrody, obrony tego czym Matka Natura tak szczodrze obdarowała człowieka. Możemy rozważać czy postanowienia światowych konferencji poświęconych zagadnieniom ochrony środowiska, proekologicznych postanowień z nich wynikających, odnoszą właściwy skutek czy trafiają w pustkę, która w rezultacie sankcjonuje rabunkową gospodarkę kopalinami: ropą, gazem, węglem, żwirem. Podobnie przedstawia się zagadnienie związane z masową wycinką drzew, emisją dwutlenku węglą, itd. itp. Jaką wartość decyzyjną mają więc te uzgodnienia? Sądzę, iż do przeciętnego zjadacza chleba bardziej trafiają i wywołują większy rezonans w postrzeganiu tych problemów – słowa piosenki Pana Janka – A mnie się marzy kurna chata. Zwyczajna izba zbita z prostych desek. Żeby się odciąć od całego świata. Od paragonów, paragrafów i wywieszek. Z całą pewnością to wyjątkowa modlitwa niesiona do nieba niechęcią do betonowania krajobrazu, formalizowania życia na niespotykaną skalę czyniącego człowieka zakładnikiem technologii, stopniowego wyalienowania tej jakże doskonałej istoty ze świata tętniącego normalnym, zgodnym z literą natury życiem, którego przetrwanie tak bardzo warunkuje: czyste powietrze, czyste wody, nieskalana toksycznymi odpadami ziemia gwarantująca urodzajne plony zbóż, zieleń łąk, lasów.

W kurnej chacie Pana Janka – A tu tymotka wprost z podłogi strzela w niebo…

Miłość do przyrody w twórczości Jana Kaczmarka, to również wezwanie, apel o szacunek i miłość do zwierząt. Przesłanie to odnajdujemy w sztandarowej, powszechnie znanej piosence satyryka – Do serca przytul psa. Weź na kolana kota. Weź lupę – popatrz pchła. Daj spokój, pchła to też istota. Możemy na chwilę zatrzymać się nad wieloletnimi zaniedbaniami w zakresie edukacji, ciężkim porodem przepisów prawnych dotyczących ochrony zwierząt. W tym momencie możemy ponownie nawiązać do postawionego już pytania. Czy i w tym przypadku przesłanie niesione tekstem piosenki wybrzmiewa donioślej niż wszelkie nakazy i zakazy wyartykułowane przepisami? Z całą powagą można stwierdzić, iż przepisy mające na celu ochronę zwierząt i przyrody w pojęciu globalnym, to rzecz wtórna w odniesieniu do wywołanego tekstem piosenki apelu o ludzkie miłowanie i poszanowanie całego zwierzęcego świata. Ludzkie uczucia do zwierząt w świetle tekstu piosenki, w zderzeniu z suchym paragrafem – wygrywają w cuglach, gdyż ich źródło wypływa z autentyzmu przeżywania, wrażliwości, wyzwalaniu empatycznego stosunku w relacjach człowieka z mniej doskonałymi pod względem intelektualnym stworzeniami świata fauny i flory.

Nawiązując do motta… Błądząc w satyrycznych strofach piosenki, siląc się na własną satyrę, z rozpędu zakwestionowałem PCHŁĘ – za co Janowi Kaczmarkowi należą się przeprosiny.

 
1 komentarz

Kategoria: OGÓLNA