RSS
 

Archiwum kategorii ‘OGÓLNA’

SALON SWOBODNEJ MYŚLI

23 Maj

Wczorajsze spotkanie w Salonie Swobodnej Myśli prowadzonym przez inicjatora tej cyklicznej imprezy – Krzysztofa Galasa, miało charakter wyjątkowy.

Bohaterem spotkania był poeta, krytyk literacki, animator kultury – JERZY GRUPIŃSKI . Opady deszczu nie stanęły na przeszkodzie wielu sympatykom twórczości Jerzego, którzy dość licznie zasiedli w wygodnych fotelach Salonu. Z wielkim zainteresowaniem wysłuchaliśmy wspomnień poety dotykających Jego dzieciństwa, edukacji, kontaktów z wieloma osobami, które na zawsze zapisały się w biografii  bohatera spotkania. Uczestnicy wczorajszego Salonu recytowali wiersze poety, wybrane według uznania z bogatego zbioru wydanych przez Jerzego książek poetyckich.  Kilka swoich wierszy przedstawił sam autor. Padały pytania, dyskutowano o źródłach  inspiracji artysty, itd. Punktem kulminacyjnym było wręczenie Statuetki Władysława, przyznawanej wyjątkowym twórcom przez Kapitułę. Należy podkreślić, iż wyróżnienie to – zaistniało z inicjatywy Krzysztofa Galasa i zaakceptowane przez władze ZLP Oddział Poznań, stanowi zdecydowany akcent przywołujący pamięć o WŁADYSŁAWIE REYMONCIE – pierwszym Prezesie poznańskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Nie można pominąć faktu, iż całość imprezy uświetnił występ barda – poety Krzysztofa Galasa, który w duecie z małżonką wyśpiewali utwory poety. Czy jest coś piękniejszego od poezji płynącej na strunach gitary? Czy jest coś piękniejszego od szczerej sympatii i uznania?

Czekamy na czerwcowy Salon Swobodnej Myśli.

 
 

KLUB LITERACKI „DĄBRÓWKA” – WTOREK, 07.05. BR.

08 Maj

Późną, wieczorową porą wróciłem na moje siekierkowskie włości z klubowego spotkania w D.K.”Dąbrówka”. Po spożyciu spóźnionej kolacji, ad hoc zabrałem się do opisania refleksji płynących z tego wydarzenia, pragnąc się nimi podzielić z tymi, którzy na moją stronę mają czas i ochotę zaglądać. Tak więc o godzinie 18 – tej sala lokalu „Cezar” – zapełniona była ludźmi pióra,  sympatykami poezji, prozy, fotografii artystycznej, malarstwa, ogólnie rzecz ujmując – miłośnikami sztuki, której puls jest przez Nich kontrolowany i cieszących się z arytmii serc twórców, którzy potrafią zaskoczyć swą oryginalnością, nie bacząc na zapis EKG. Wtorkowe spotkanie – jak zawsze prowadził Jerzy Grupiński – szef Klubu Literackiego „Dąbrówka” – przy współpracy -/tym razem/ – Sebastiana Walczaka, który osobiście wyłowił rekina talentu i promował ten okaz jako bohatera klubowego  spotkania.Tak więc gościem spotkania został –  Ryszard Mejza – młody poeta, fotograf, związany z galerią Jerzego Piotrowicza „Pod Koroną”, członek Towarzystwa im. Jerzego Piotrowicza.

Ryszard, zaprezentował swoje wiersze, fotografie, które zostały przyjęte przez zgromadzonych w Klubie z wielkim zainteresowaniem. Prowokowały obecnych  do merytorycznych dyskusji. dzielenia się wrażeniami, które często wybiegały poza ramy wiersza  i prezentowanych fotografii.

Twórczość literacka i artystyczne dokonania w dziedzinie fotografii bohatera spotkania, emanują pragnieniem przeniesienia osobistych refleksji na strofy wiersza, natomiast obraz obiektywem aparatu zatrzymany, zostaje unicestwiony dla jego odrodzenia po zgłębieniu istoty przeżywania świata przez tych, którzy tego, tu i teraz – nie dostrzegają. Tak  sprecyzowana wykładnia świadczy o głębokiej duchowości Ryszarda, który postrzega i potrafi zapisać to wierszem, zatrzymać fotografią po to, by odbiorca mógł kontemplować słowo i obraz utrwalony właśnie dla niego, mądrość, która tylko na pozór wydaje się enigmatyczna, tym samym obca, daleka, nieosiągalna. Ryszard Mejza, doskonale wyczuwa niuanse gry światła i cienia. Osobista wrażliwość pozwala autorowi fotografii i wierszy dostrzegać to, co często dla przeciętnego śmiertelnika pozostaje niezauważalne, tym samym – obojętne. Przedstawione na spotkaniu fotografie wykonane w dużym formacie, prowokowały do rozwiązywania pozornie łatwej zagadki, równolegle wymuszały doszukiwanie się prawd ukrytych za woalem swego rodzaju mistycyzmu, który delikatnie odsłaniał szerokie horyzonty interpretacyjne prezentowanych dzieł. Tajemnica drzew spowitych mrokiem, niebo zgadywane różowością, blask słońca dyskretnie zaprzedany nadchodzącej nocy, stare latarnie, których piękno nie może pozostać zapomniane. To wszystko zaistniało dziełem Ryszarda. Uwiecznione obrazem, wierszem zapisane. Skoro wiersz – kolejna refleksja. Utwory Ryszarda – są inne. Pozostają wyzute z metafory, uciekają przed symbolizmem niosącym patos, unikają węzła gordyjskiego, który dla  samego  autora wiersza /nie wnikając w percepcję odbiorcy / – są  nie do rozplątania. Absolwent  UAM w Poznaniu, politolog, informatyk, realnie patrzący na życie, w tej właśnie chwili, objawia się jako człowiek, którego sposób na egzystencję, to wyłącznie przeżywanie piękna świata, nieodłącznej składowej naszego ziemskiego bytu, wbrew wszelkim przeciwnościom losu. Poezja Ryszarda, / wywodzę to na podstawie wysłuchanych wierszy głoszonych przez autora/, wiersze noszące tytuły : „Przeszłość”, „Nieskończona przestrzeń”, „To nie jest dziś”/, zaistniała w klubowej sali  oryginalnym sposobem „konstruowania” wiersza. Mój osobisty stosunek do prezentowanej poezji przez zaproszonego do klubu gościa, podzielił Jerzy Grupiński. Stwierdziłem, że poezja młodego artysty, jest nad wyraz konkretna, zwarta, jednoznaczna, odniesiona do własnego osądu, który wypływa z doznań zawieszonych w przestrzeni przemijania i poszukiwania prawd w tym przemijaniu zatraconych. Autor wierszy, abstrahuje od metafory, symbolizmu, generalnie pozostaje skupiony wyłącznie na treści, traktuje przesłanie wiersza jak matkę wszystkich matek. Ucieczka przed symbolizmem, pomijane metafory, to swoisty wyrzut, skierowany ku ludziom, którzy po świecie błądzą ogołoceni z wiary, wyobcowani z  miłości, nie znających tym samym celu swej wędrówki. Generalnie – „przygoda” z Ryszardem, to przywrócenie nadziei na powrót do świata oglądanego przez pryzmat oczywistych, realnych dokonań, świata szeroko otwartego, oczekującego oddechu człowieka, który potrafi się w nim znaleźć, dostrzec jego smutki i radości.  To takie proste i tak skomplikowane.

Część druga spotkania – poświęcona czytaniu nowych wierszy członków klubu. Wiersze czytali: Danuta Dachtera, Barbara Tylman, Paweł Kuszczyński,  Marek Słomiak i inni.  Jako uczestnik spotkania, przeczytałem trzy swoje wiersze, cztery aforyzmy, jedną fraszkę. Czy mogę spać spokojnie /?/ Oto jest pytanie.

Ryszardowi – niechaj przez obiektyw aparatu wpadają słowa, obrazem malowane!!

 

 

 

 

 
komentarze 2

Kategoria: OGÓLNA

 

KATARZYNA MROZIK-STEFAŃSKA – „OTWIERANIE ZAMYKANIE”

13 Kwi

KATARZYNA MROZIK-STEFAŃSKA, poetka – pedagog, która po latach spędzonych w „betonowym świecie”, wróciła do korzeni i zamieszkała na wsi pod Nowym Tomyślem. Właśnie tu –  w tej urokliwej scenerii, moment dotykania piękna przyrody od chwili przebudzenia dnia do momentu słońca zachodu,  pozwala autorce zgłębiać  tajniki natury, przeżywać poetyckie uniesienia i zapisać je w swoim wierszu z nadzieją, że utwór pobudzi wyobraźnię czytelnika i  zmusi do przeżywania piękna, które odnajdzie  tuż obok siebie , nawet wtedy – gdy nie zachodzi konieczność opuszczenia wielkiego miasta.

                          Z Katarzyną Mrozik – Stefańską łączy mnie ten sam sposób podejścia do zagadnień egzystencjalnych.  Ja- również przed sześciu laty „uciekłem” z betonu i asfaltu Poznania do wiejskiej posiadłości autora ramotek – Augusta Wilkońskego  – /spoczywa na cmentarzu w „mojej wsi” -/do pełnej spokoju i bezbrzeżnej ciszy, enklawy wypełnionej li tylko śpiewem ptaków, których poranny głos kładzie się nut zapisem na  palecie barw kwiatów kwitnących w ogrodzie. Dopiero tutaj, podobnie jak autorka wierszy zrozumiałem, co znaczy wydźwięk sztampowego określenia -” łono przyrody”, – zamiennie  ” łono natury”.    Wieś!   Właśnie tu – łono przyrody -/zamiennie  mniej poetycko –  natury/, jest na wyciągnięcie ręki, pozwala oddychać i trwać kolorami kwiatów zachwytem, uniesieniem. To własnie z tego zawołania płynie głębokie zrozumienie treści wierszy Autorki, pomieszczonych w pięknie wydanej przez Wydawnictwo – MIEJSKA I POWIATOWA BIBLIOTEKA W NOWYM TOMYŚLU – książce pt. ” OTWIERANIE ZAMYKANIE”. To druga książka poetycka autorki w której  dostrzegam wielki talent literacki objawiony umiejętnością przeżywania świata, sposobem dzielenia się jego pięknem z drugim człowiekiem.

  W dniu 10 kwietnia br. w Sali Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu przy ul. Świętosławskiej 7, miała miejsce promocja ostatnio wydanej książki poetyckiej Katarzyny Mrozik-Stefańskiej. To już druga -/jak wspomniałem/ -pozycja książkowa tej autorki. Spotkanie prowadziła poetka, wzięty krytyk literacki – Pani Jolanta Szwarc. Przerwy między prezentacją wierszy, wypełnione zostały urokliwą i przejmującą muzyką fletu, nawiązującą do  śpiewu ptaków goszczących w ogrodzie, czekających z utęsknieniem na kolejnego wiersza wyśpiewanie. Zrozumiałe, iż poetyka Autorki jest bez miar erupcją gorącej magmy przeżywania piękna przyrody,  unicestwieniem piękna słowa , które lawą pamięci zastyga, zaskakującym chłodem skamieliny, na której za chwilę wyrosną kwiaty. Wiersze Katarzyny – to niepowtarzalne  źródło odrodzenia, młodości,  która wartkim rzeki nurtem obmywa nas ciepłem, zniewala pięknem, którego  przeciętny śmiertelnik zabiegany pośród własnych, „najważniejszych spraw” – może w chwili uspokojenia, znaleźć oddech na przeżywanie uniesień tak bardzo jego zdaniem dotąd wyimaginowanych, za sprawą wierszy Katarzyny Mrozik – Stefańskiej, przywołanych refleksją, zadumą, miłością dotąd skrzętnie przed sobą skrywaną.

Oto przykład tej dojrzałej, pełnej zachwytu nad zjawiskami , które zawołaniem : człowiek – natura, potrafią zniewolić po kres piękna pamiętania – nadziei, która przetrwa przetrwanie:

    ŻYCIE

nie jesteś łagodną przystanią

raczej sztormem na oceanie

/a przecież po burzy

znajduję na plaży bursztyny/

 

biała kartka jak latarnia

w ciemności prowadzi do portu

a tam cisza

fale łagodnie muskają

utrudzone słowa

 

Nieustający pęd ku odkrywaniu życia nagości, wstydliwie ukrywany pod  flanelową piżamą wyobraźni. Nie chodzi o dni razem przeżyte. Nie chodzi o sytuacje podążania  za  odkrywaną wciąż na nowo tęsknotą miłości wszechwładną, uparcie  zatraconą poszukiwaniem  liścia figowego.

Wiersze Katarzyny Mrozik-Stefańskiej, to credo poetki, która manifestacją słowa, pragnie zbliżyć nas  do pokonania widnokręgu piękna, niwelacji czerni, szarości – wręcz do unicestwienia tego co brzmi nutą fałszu, obojętności , pogardy. Pozostaje wyłącznie dziewiczość natury zdominowana miłością, wiarą w nieodwracalne i niewzruszone piękno przyrody, ku chwale jej dominacji – glorii przetrwania wartości niezbywalnych. Utrudzone słowa – to tylko chwila do nadejścia następnej fali niosącej spokój, zadumę, zachwyt pięknem tego świata, dzisiaj i zawsze tak bliskiego miłości oczekiwaniem.

Droga Pani Katarzyno.

Czekam na kolejne wiersze, wspaniałe fotografie oraz na kolejne zderzenie ze światem przyrody, warunkującym  piękna przeżywanie – Zygmunt.

 

 

 

 

 

 
 

POŻEGNANIE JERZEGO SZATKOWSKIEGO

09 Kwi

Data 8 kwietnia 2019 roku, na długo pozostanie w pamięci ludzi, którzy z literaturą chodzą pod rękę. Ten dzień przepojony był smutkiem. Nieodżałowany poeta, wydawca, wielki przyjaciel ludzi pióra – JERZY SZATKOWSKI, odszedł na zawsze z ziemskiego padołu. Został pochowany na Cmentarzu -Miłostowo w Poznaniu. W  ostatniej drodze towarzyszyli zmarłemu: członkowie rodziny, pisarze, znajomi. Kroczyliśmy w milczeniu i zadumie. Tylko wiosenne słońce roztapiało żal i rozświetlało drogę pamięci. Nad mogiłą śp. Jerzego przemawiali niosąc wspomnienie i ostatnie pożegnanie: Jerzy Grupiński, następnie brat zmarłego oraz żona prezesa ZLP Oddział Bydgoszcz-Toruń – którego zmarły był członkiem.  Mogiła tonęła w kwiatach. Po oficjalnej ceremonii, uczestnicy tego smutnego wydarzenia jeszcze długo wspominali zmarłego przywołując zdarzenia, które trwale zapisały się w ich pamięci, wspominali z wielkim szacunkiem twórcę, który dołączył  do grona swych wybitnych przyjaciół: Stachury, Barańczaka, Różańskiego. Śp. Jerzy Szatkowski pozostanie w naszej pamięci swym dziełem literackim, dokonaniami edytorskimi i nadzieją, że kwartalnik „Okolica Poetów” wydawany własnym sumptem ze skromnej emerytury przez śp. Jerzego, doczeka się kontynuacji i stanowić będzie pomnik ku czci tego wielkiego człowieka: pedagoga, literata, animatora kultury, wielkiego przyjaciela poetów.

Jerzy!

Będziemy wracać do Ciebie Twoim dziełem.

 
 

III TURNIEJ POETYCKI – O PIERŚCIEŃ HALSZKI

30 Mar

            PIERŚCIEŃ HALSZK I RZEŹBA BASZTY HALSZKI,  TE WEZWANIA MAJĄ SWÓJ SZCZEGÓLNY WYDŹWIĘK DLA KOGOŚ , KTO JAK JA URODZIŁ SIĘ W SZAMOTUŁACH, GRODZIE OJCA POLIFONII –  WACŁAWA Z SZAMOTUŁ, KOGOŚ KTO DOCENIA GENIUSZ TWÓRCY OKRESU ŚREDNIOWIECZA I POTRAFI UWIECZNIĆ PODZIW DLA POTOMNYCH WE WŁASNYM WIERSZU.

GRAJĄC NA GITARZE, CZĘSTO PRZYWOŁUJĘ BAŁWOCHWALCZO /?/ TAMTE HISTORYCZNE DZIEJE I PEŁEN  PODZIWU DLA GENIUSZU MISTRZA OKRESU ŚREDNIOWIECZA, POPADAM W OTCHŁAŃ ZADUMY I ROZPAMIĘTYWANIA. WŁAŚNIE TEN FAKT REZONUJĄCY WSPOMNIENIEM MOJEGO DZIECIŃSTWA SPĘDZONEGO NA SZAMOTULSKIEJ ZIEMI DECYDUJE O WYSTĄPIENIU W KONKURSIE, ZAISTNIENIU W NIM SWOIM WIERSZEM, BĘDĄCYM HOŁDEM ZŁOŻONYM DAWNYM I OBECNYM MIESZKAŃCOM CIĄGLE MOJEGO MIASTA.

Turniej poetyckich zmagań odbędzie się w dniu trzeciego kwietnia, o godzinie 18 – tej, w Bibliotece Publicznej, przy Rynku w Szamotułach.

Warunkiem konkursu jest osobiste wygłoszenie swego wiersza, który nigdy nie zaistniał w żadnych publikacjach. Organizator przewiduje  nagrodę specjalną – /może po nią sięgnę ?/-  za utwór związany tematycznie z regionem. Główną nagrodą jest pierścień Halszki i statuetka Baszty Halszki, rzeźby autorstwa sławnej poznańskiej rzeźbiarki – Marioli Kalickiej. Mój wiersz jaki zawiozę do miasta moich narodzin, nosi tytuł –„SZAMOTUŁY, MIASTO MOJEGO DZIECIŃSTWA”

Wstęp na imprezę  – wolny.

Konkurs odbywa się pod kuratelą JERZEGO GRUPIŃSKIEGO, członka Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

 
 

ZDARZAJĄ SIĘ JESZCZE TAKIE PRZEŻYCIA

26 Mar

PODRÓŻ AUTOBUSEM

Z POZNANIA DO SWARZĘDZA

Od kiedy zrezygnowałem z przemieszczania się własnym samochodem, dostrzegam wiele pozytywnych zmian w swoim życiu dotąd  nacechowanym pośpiechem – rzecz ujmując ogólnie, totalnym zagonieniem, niecierpliwością powodowaną korkami na ulicach Poznania -/dojeżdżałem z „mojej wsi’/, objazdami, kłopotami z zaparkowaniem samochodu itd.  Teraz autobus rozwiązuje wszystko. Częste kursy: Siekierki – Swarzędz, przesiadka na autobus do Poznania, kilka minut oczekiwania, szast – prast i już jestem w stolicy Wielkopolski. Tramwaj ze Śródki do centrum miasta, to parę minut. Z przekąsem spoglądam z okna tramwaju na stojące w korkach samochody, pragnące poruszać się po ulicy Warszawskiej w stronę Garbar. Podróże środkami komunikacji miejskiej mają jeszcze jedną doniosłą zaletę, której istnienia nie doświadczy kierujący własnym pojazdem. Mianowicie – możliwość swobodnej obserwacji tego co za oknem, sposobność nawiązania rozmowy z sympatycznym /naturalnie bez słuchawek na uszach i z książką a nie telefonem w dłoni/- współpasażerem siedzącym obok, itd. itp…

Bardzo sympatycznie wspominam mój dzisiejszy powrót autobusem linii 405 z Poznania do Swarzędza. Miałem przyjemność podróżować w towarzystwie młodego człowieka o imieniu Jonasz. Rozmowa z tym bardzo młodym człowiekiem utwierdziła mnie w przekonaniu, że świat nadal pozostaje otwarty na dobro, na zrozumienie drugiego człowieka, na poszanowanie jego godności, na wartości, które płyną z głębokiej wiary w miłość do ludzi i ojczyzny – w to co tak szumnie nazywamy przyjaźnią, tolerancją, patriotyzmem. Ta – bądź co bądź krótka podróż w towarzystwie Jonasza, pozwala mi snuć refleksję nadziei, że świat, dobro tego świata jest nie do zakwestionowania, skoro młodzi ludzie potrafią dostrzegać piękno, przeżywać je w sposób poza „komórkowy”. Zapytałem młodego człowieka o przyszłość. Droga w nauki ścisłe, czy humanistyczne? Wybrał humanizm. Miałem dobre oko nawiązując rozmówcę z właśnie tym towarzyszem podróży. Tu pragnę nadmienić, iż osoby zbliżone do kręgów nauk ścisłych, również pozostają przyjaciółmi.  Kraj – zgłasza ustawiczne zapotrzebowanie na nauczycieli i inżynierów. Z wielką satysfakcją i radością wręczyłem Jonaszowi swoją książkę poetycką – pt.”Tak daleko, za krótko”, której ostatni egzemplarz -/tak na wszelki wypadek/- wiozłem ze spotkania w Poznaniu. Dziękuję młodemu mężczyźnie za wspólną podróż, za pouczającą i mądrą konwersację. Nieskromnie  liczę na zainteresowanie się moją poezją. Prawdziwa poezja jest bowiem pieśnią niesioną do serc wrażliwych i żywię nadzieję, iż mój młody znajomy z autobusu takie serce posiada i potrafi ją własnym głosem wyśpiewać.

 
 

BIBLIOTEKA PUBLICZNA W SWARZĘDZU, WIOSNĘ WITA POEZJĄ

21 Mar

                                    21 marca, o godzinie 18 – tej, w Bibliotece Publicznej w Swarzędzu, spotkają się poeci i  sympatycy poezji aby poetyckim uniesieniem uczcić pierwszy dzień wiosny. To już III Edycja Biesiady Poetyckiej – „SWARZĘDZ WIERSZEM ROZKWITA”. Jako gość zaproszony do udziału w tej pięknej imprezie, wygłoszę pięć utworów, które wiosennym przebudzeniem, zakwitną na Biesiadzie. Oto jeden z nich:

 

PRELUDIUM

         WIOSENNE

Tamta noc – wiosenna

Księżyc

nasycony złotem tulipanów

pytał o drogę do nieba

 

Nie pytając o drogę

zostałaś różą lata

zadumą na rozstajach

jesiennych mgieł

bielą płatków śniegu

w srebro włosów przemienionych

…. Tamtego dnia

 

Do zobaczenia na BIESIADZIE.

 

 
 

KLUB „DĄBRÓWKA” – GDZIE TE CZASY ?

06 Mar

W dni 05.03.2019 roku – w Klubie Literackim „DĄBRÓWKA„-  klubie o wielkich tradycjach, prowadzonym od zarania do dnia dzisiejszego, pod ciągle wznoszoną wysoko buławą hetmana korony  literatów – Jerzego Grupińskiego,  odbył się XIII Konkurs pod pięknym zawołaniem  – „MŁODE PIÓRA”. Jak sam szyld wskazuje, impreza skierowana w stronę dzieci, młodzieży, która swą pasją pisarską, palcem zagiętym na karcie słowa, nie spogląda wyłącznie przez pryzmat zadanych lektur a wręcz wyzwala własne twórcze zapędy, których urzeczywistnienie jawi się prozą bądź poezją. W trakcie spotkania zaistniały tylko dwie 11 – letnie uczennice, które z licznie zebranymi w „DĄBRÓWCE”  słuchaczami,  podzieliły się swoją literacką wizją przeżywania świata. Tylko proza tym razem. Proza w interpretacji młodych dziewczyn – wielce obiecująca. Zastrzeżenia wyrażane głosem poetki, krytyka literackiego – Jolanty Szwarc, dotyczyły wyłącznie braku sumiennej pracy nad tekstem ze strony nauczyciela – polonisty oraz właściwego -/bezstresowego/ – przygotowania prezentujących swe dzieła autorów. To dosyć gorzka pigułka do przełknięcia. Normą  bywa, iż przygotowując ucznia do występu, ocena tekstu pod względem: treści, formy, błędów nie tylko gramatycznych lecz również tych logicznych itd. –  stanowi podwaliny późniejszej drogi, dzisiaj ucznia, jutro wielkiego -/nawet/ -pisarza. W świetle zaistniałej sytuacji, zadaję sobie pytanie: czy dzisiaj takich pedagogów –  nie ma? Z własnego doświadczenia wiem i to przekonanie towarzyszy mojej skromnej osobie do dnia dzisiejszego żywym wspomnieniem „mojej” polonistki ze szkoły podstawowej, u której na lekcjach polskiego wyróżniałem się zdolnościami stosunkowo łatwej percepcji wierszy i komentowania przerabianych utworów poetyckich różnych twórców . Dzisiaj, po latach sądzę, iż intuicyjnie wyczuwałem puls poetyckich wzlotów twórców takich jak: Tuwim, Leśmian, Gałczyński itd. Do dzisiejszego dnia przechowuję jak relikwię książkę – poemat autorstwa K. I. Gałczyńskiego pt. „NIOBE”, z dedykacją polonistki: ” Zygmuntowi – ulubieńcowi muzy Erato” .   Czy słowa te stanowiły wyrocznię dla mnie, dla mojej tak bardzo oddalonej od tej proroczej dedykacji drogi literackiej ? Dzisiaj postrzegam to zjawisko jako wspaniałą relację między uczniem a pedagogiem. Czy tak nie może pozostać? Przyznam się bez bicia, że „moją” NIOBE wtedy jako młodzieniec czytałem trzy, cztery razy i niewiele z tego tekstu przesądzało o jaskrawości postrzegania świata balastem bólu mitem brzemiennego. Dzisiaj wierzę, że ludzie młodzi potrafią oderwać się od wirtualnej rzeczywistości i napisać tekst o tym, jaki piękny jest świat, świat realny, który  trwa, pozostaje namacalny, wymierny, jednocześnie wspaniale uduchowiony ludzką wrażliwością. To również fantastyczna prowokacja zmierzająca w serce rodzącego się utworu literackiego..

Kolejnym punktem programu były wiersze młodego poety, studenta artystycznego wyrazu słowa: – Mateusza Rossy. Wiersze zawieszone w sferze reżimu struktury, wypełnione filozofią postrzegania światła, jego  trwania w kontekście  przemijania człowieka błądzącego dotykiem czasoprzestrzeni. Utwory Mateusza, ciepło przyjęte przez obecnych, wywołały spontaniczną dyskusję, która generalnie oscylowała wokół struktury wiersza, jego zapisu w odniesieniu do późniejszej, żywej interpretacji.

Tak się złożyło, iż na prezentację wierszy Sebastiana Walczaka -/zapowiedzianą programem spotkania/ – czasu nie starczyło. Może następnym razem, na zasadzie dokooptowania do regulaminu spotkania w dniu 19. 03.br, – na które już dzisiejszej nocy – – ZAPRASZAM.

 
komentarze 3

Kategoria: OGÓLNA

 

KLUB LITERACKI – DĄBRÓWKA-

06 Lut

Wczorajszy wtorkowy wieczór w Klubie „Dąbrówka” płynął wierszami z nowego tomiku poetyckiego Anny Landzwójczak pt. „BEZSZELESTNIE„. Autorka – zrzeszona w Związku Literatów Polskich Oddział Poznań, aktywnie uczestnicząca w pracach Klubu „Dąbrówka”, swojemu dziełu nadała tytuł, który doskonale oddaje klimat wierszy jakie czytelnik odnajdzie w tej książce. Recenzja Danuty Ewy Dachtery, bardzo wnikliwa, ciekawie skonstruowana na płaszczyźnie głębokiej analizy utworów pomieszczonych w tomiku, otworzyła dyskusję nad nowym dziełem autorki. Uczestnicy spotkania, którzy do ostatniego miejsca wypełnili salę, mieli również możliwość wysłuchania wierszy w wykonaniu samej poetki, Marka Słomiaka i moim. Osobiście, miałem przyjemność -/na prośbę recenzentki/ – otworzyć bramy poetyki „Bezszelestnie” – utworem z pierwszej strony książki – pt. „Moje wiersze”, stanowiącym swoiste kredo pisarskie autorki, hołdującej w swej twórczości słowom oszczędnym, jednocześnie bogatym w treści stanowiące o wielkich walorach tego co zostało zapisane.  Oto ten wiersz:

moje wiersze

przycupnęły

krzyżykami jaskółek

rozmodlone pod okapem dachu

wyfruną otrzepać skrzydła

z nadmiaru metafor

Dyskusja jaka toczyła się po prezentacji „Bezszelestnie” – do bezszelestnej z całą pewnością nie należała. Podnoszono zagadnienia związane z literacką drogą poetki, Jej „upodobaniem” do wierszy pisanych bardzo zwięzłym, „oszczędnym” językiem niosącym jednak kapitalną syntezę przeżyć, doznań, wyzwalającym potrzebę głębokiej analizy tekstów, by zawarte w utworach treści stanowiły drogowskaz, wytyczały drogę w klimaty własnego przeżywania świata.

W drugiej części tego ze wszech miar  ciekawego spotkania, wielu z przybyłych prezentowało swoje własne wiersze. Tematyka wierszy – bardzo różnorodna oscylująca między powagą a satyrą, co niewątpliwie pozwalało na ucieczkę słuchaczy z zadumy i rozpamiętywania w świat uśmiechu i odprężenia. Osobiści wygłosiłem swój „poważny” utwór pt. „Memento”, nawiązując do marności naszej egzystencji – / śmierć Prezydenta Gdańska/ –  niesionej wierszem prezesa ZLP O. Poznań – Zbigniewa Gordzieja-/obecny na spotkaniu/- wygłoszonym.    Mój wiersz – „Memento”:

MEMENTO

Świat nie koniecznie musi istnieć

Czas może zatrzymać się niechcący

– niespodziewanie

W zwariowanym kręgu

początku – końca

wirujemy bączkiem

rączką dziecka w ruch wprawionym

po kres równowagi

duszy – ciała

Zawrót głowy

w czas przemijaniem znaczony

Tylko napisy na nagrobkach wyryte

wołają istnieniem

 

Starym, dobrym obyczajem serdecznie zapraszam do udziału w kolejnej „DĄBRÓWCE” – wtorek 19.02.2019, godz.18-ta. Bohaterami spotkania będą” Jolanta Szwarc – „Między wczoraj a dzisiaj” i Stanisław Szwarc – „Tańce do końca”. Recenzje dot. tych dwóch nowych dzieł wygłoszą: Barbara Kęcińska-Lempka i Jerzy Grupiński.

 
 

GAŁCZYŃSKI JEST WŚRÓD NAS

23 Sty

Wczorajsze spotkanie w Klubie Literackim – DĄBRÓWKA- zgromadziło wielu literatów i sympatyków poezji.

Tematem przewodnim –  K. I.  GAŁCZYŃSKI. 

„Zielona gęś” oraz wiersze przedstawiane przez uczestników spotkania, wypowiedzi doktoranta filologii polskiej UAM,  Sebastiana Walczaka,  żyjącego nie tylko wagą dzieł mistrza słowa lecz również ciekawą i często tajemniczą biografią Konstantego I. Gałczyńskiego -/przy cennych informacjach Jerzego Grupińskiego i Stanisława Szwarca/ uczyniło to wspomnieniowe spotkanie- wyjątkowym; „dotykaniem poety” – Jego utworów w nowej, często zaskakującej odsłonie. Czas uciekał nieubłaganie. Kolejny punkt programu – /warsztaty literackie/ – został przesunięty na  następne  klubowe  spotkanie – konkretnie na dzień 05. 02. 2019 r. – gdzie oprócz dyskusji nad tekstami twórców nastąpi prezentacja nowej książki poetyckiej Anny Landzwójczak pt. „Bezszelestnie”. Omówienia tego literackiego wydarzenia dokona  Danuta Ewa Dachtera. Jestem przekonany, że recenzja wierszy Anny Landzwójczak – /której twórczość osobiście bardzo cenię/ – będzie ciekawa, wnikliwa i ze wszech miar zachęcająca do sięgania po kolejne dzieło poetki, która wielokrotnie potrafiła zaskoczyć odbiorców pięknym wierszem.

Naturalnie – serdecznie zapraszam wszystkich kochających poezję – do Klubu Literackiego – „DĄBRÓWKA” – w dniu 05. 02. 2019 R. godz. 18 – ta. 

 

 
komentarze 2

Kategoria: OGÓLNA