RSS
 

Archiwum kategorii ‘OGÓLNA’

„POZA HORYZONTEM” W MOICH RĘKACH

11 Lis

I stało się to, co stać się miało. Jeszcze ciepłe, za pośrednictwem kuriera, dotarły do mnie egzemplarze mojej najnowszej książki. Praca nad książką, na każdym etapie jej powstawania -/ dobór wierszy, słowo wstępne, projekt okładki i grafiki do poszczególnych rozdziałów, tekst – od autora zamykający publikację, kontakt z wydawnictwem/ –  wzbogaciła mnie o nowe doświadczenia, utwierdziła w przekonaniu, że świat nie jest taki zły, że można jeszcze poruszać się wśród życzliwych i kompetentnych ludzi, którzy znają swoją wartość i potrafią wspaniale współpracować na każdym etapie twórczego procesu. Pragnę podziękować osobom, które dzieliły się zemną swym talentem i tym samym czynnie uczestniczyły w narodzinach mojej książki poetyckiej. W tym momencie nie wymieniam nazwisk, gdyż każdy czytelnik biorąc do rąk moją publikację, sam je odkryje i na pewno doceni talent i doskonałą umiejętność poruszania się tych twórców po ścieżkach mojej poezji.  Książkę otwiera moje motto – haiku, które jak sądzę sympatycznie wprowadza w klimat „POZA HORYZONTEM”.

 Niebo tak nisko

Ziemia w ramionach nieba

Słów naszych drżenie

Być może fakt ten przyczynił się do tego, że Wydawca do przesłanych książek dołączył piękny prezent, mianowicie – trzy tomy „PTAKÓW WĘDROWNYCH” – almanachy Polskiego Stowarzyszenia Haiku, wydawane kolejno w latach 2018, 2019, 2020. Wspaniała lektura na jesienne wieczory, umożliwiająca uciec poetyckim skrótem od trosk, obaw i na kołku zapomnienia zawiesić maseczkę – dzisiejszy symbol naszej bezsilności.

 
 

MOJA KSIĄŻKA W ZAPOWIEDZIACH WYDAWNICZYCH NA STRONIE „KONTEKSTU”.

30 Paź

„POZA HORYZONTEM” – książka poetycka, której egzemplarz pilotażowy trzymam w dłoniach, po wnikliwym przeglądzie – /błędów nie ujawniłem/ – została przeze mnie zaakceptowana do druku. Zdaniem szefa wydawnictwa, prawdopodobnie jeszcze w tym tygodniu zostanie drukowana w uzgodnionym wcześniej nakładzie. Zachęcam do odwiedzenia strony Wydawnictwa Kontekst – zakładka „zapowiedzi” – aby w tym trudnym – pandemicznym czasie, oderwać się od smutnej rzeczywistości i pozytywnie nastawić  na odbiór Słowa, które przeniesie odbiorcę w inną, optymistyczną rzeczywistość, która tam – poza horyzontem.

 
1 komentarz

Kategoria: OGÓLNA

 

KLUB LITERACKI „DĄBRÓWKA” W BLASKU SWEGO 50 – LECIA.

15 Paź

Słowo, stało się ciałem. 

Cóż – ciałem częściowo zamaskowanym, zdezynfekowanym chemicznym środkiem bakteriobójczym, posadowionym w odpowiedniej odległości od ciała drugiego. Wywołane po wielu miesiącach stagnacji spowodowanej pandemią spotkanie literatów przypisanych „Dąbrówce”, odbyło się w ubiegły wtorek w Domu Kultury „Dąbrówka” na os. Bolesława Chrobrego, w sali lokalu gastronomicznego „Cezar”, który w niedalekiej przeszłości  zakończył serwowanie pysznych dań dla konsumentów, o dobrej kawie nie wspomnę. Spotkanie – w ograniczonej  liczbie uczestników, / trzydzieści osób zarejestrowanych wcześniejszym zapisem/- prowadził  Jerzy Grupiński, który od lat pięćdziesięciu trwa wytrwale przy sterze statku –  „DĄBRÓWKA”, dbając o właściwy kurs literackich dokonań załogantów.

Głównym tematem spotkania była prezentacja antologii pt. „DAJĘ SŁOWO”, wydanej na cześć tego wspaniałego jubileuszu. Tu należy się wtrącenie dotykające historycznych dziejów  Klubu Literackiego „Dąbrówka”, który 35 lat funkcjonował jako C.K.”ZAMEK” w Pałacu Kultury, a po relegacji z tej placówki za sprawą „nowego porządku”, od 15 lat korzysta z życzliwości i dużego wsparcia Piątkowskiego Centrum Kultury „Dąbrówka”. Stąd aktualna nazwa klubu.

Wydana z okazji jubileuszu antologia, to spory objętościowo tom zawierający wiersze, prozę  46 literatów, którzy pozostają, lub pozostawali w przeszłości związani z klubem. Pozycja znaczona tak doniosłym jubileuszem, została wydana z wielkim pietyzmem. Fotografie autorów, nota biograficzna i afirmacja twórczości w postaci kilku wierszy lub prozy. Na uwagę zasługują motta poprzedzające utwory prezentowanego literata, wyjęte z tekstu Jego utworu. W moim przypadku motto popłynęło puentą wiersza pt. „Poczekać na cud”, które wybrzmiało – „Pod lawiną zagubienia moja twarz przy twojej twarzy”.  Szczególną uwagę zwracamy również na zamieszczone w drugiej części antologii zdjęcia pochodzące z prywatnego archiwum Jerzego Grupińskiego. Widzimy: Ryszarda Milczewskiego-Bruno, Stanisława Barańczaka, Edwarda Balcerzana, Andrzeja Babińskiego, Witka Różańskiego, Marka Obarskiego, Ryszarda Krynickiego i wielu innych, którzy godnie zapisali się na kartach polskiej literatury i pozostawili swój ślad w klubie literackim, który dożył lat pięćdziesięciu.  Wspomniana część antologii, niesie również portrety literatów, którzy odeszli w zaświaty, wykonane przez Zbigniewa Ikonę Kresowatego. Publikacja ukazała się pod patronatem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, zasługą Jerzego Grupińskiego, Łucji Dudzińskiej i Edyty Kulczak. Przebieg spotkania nakreślony przez Jerzego Grupińskiego, polegał na przedstawieniu autora, który zaistniał w antologii oraz sprowokowanie literata do przeczytania wiersza bądź fragmentu prozy Jego autorstwa, „wyłowionego” z antologii. Uczestnicy spotkania oprócz trzech egzemplarzy wydanego dzieła, otrzymali również uśmiech Jerzego Grupińskiego z życzeniami zdrowia, zdrowia, pięknych wierszy i ciekawej prozy. Nie będę odosobniony jeżeli dodam skromnie i podkreślę to z całą mocą      –      JURKU, Tobie również: zdrowia, wspaniałej jak dotychczas kondycji, pięknych wierszy i dalszych  podbojów wierszem – ku chwale  literatury i satysfakcji członków Twego Klubu.

Mówiłem ja – Zygmunt.

P.S.

Ponieważ złym stanem  zdrowia zostałem zmuszony do rezygnacji z kierowania własnym samochodem, od paru lat jestem zdany na komunikację miejską. Tu okazja by podziękować Danucie i Andrzejowi Dachterom za to, że nie musiałem wieczorową, dżdżystą i wietrzną porą wracać po spotkaniu w Dąbrówce: tramwajem, później dwoma autobusami przez Swarzędz do Siekierek Wielkich. W czasie wspólnej podróży samochodem, zza kotary maseczki, okazja wymiany zdań na temat spotkania. Bilans dyskusji – pozytywny nad wyraz. Dzięki  życzliwości wspaniałych przyjaciół, zostałem podwieziony pod sam dom w Siekierkach, gdzie wśród nocnej ciszy kontemplowałem jeszcze kilka tekstów autorów, których najbardziej cenię.

Danuto i Andrzeju.

Niech szczęście Wam sprzyja! Płynie pięknem natury i miłością do ludzi!

HEJ, SOKOŁY. Wraz ze mną  w szponach przepastnej codzienności, unosicie  50 lat klubu literackiego, na niebiańskie łąki poetyki naszej  – tak bardzo.

Mówiłem ja – Zygmunt.

 

 

 
 

30 Wrz

EKOLOGIA

W KONTEKŚCIE MIŁOŚCI DO PSA

I NIE TYLKO

/śp. Janowi Kaczmarkowi 1945 – 2007/

MOTTO

Do serca przytul psa!

Weź na kolana kota!

Z tą pchłą, to lekka przesada – Panie Janku.

Tak szybko zapominany… W niepamięć idą zdarzenia, przeżycia, ludzie. Naturalna kolej rzeczy? Sądzę, iż nie do końca. Najczęściej w pamięci pozostają ludzie, którzy trwale się zapisali na kartach: mądrości, talentu przekutego w wiekopomne dzieło. Możemy więc w każdej chwili sięgać pamięcią do: bohaterów narodowych, genialnych polityków, wybitnych ludzi nauki, klasyków literatury, malarzy, rzeźbiarzy, itd. Na marginesie pamięci wracamy do twórców, którym nie do twarzy było w wieńcu laurowym, którzy mimo swej twórczej skromności pozostawili po sobie to co dzisiaj, z perspektywy upływu czasu pozostaje nadal żywe, aktualne, zmuszające do refleksji. Rozważając temat w kontekście człowiek – dzieło, łatwo dojść do wniosku, iż nie tylko wielcy tego świata byli predysponowani do zabierania głosu w sprawach ważnych dla ludzkości. Głos zabierali również „mali”, zwykli ludzie, często artyści nie do końca dramatyczni, jednak z punktu widzenia ciężaru gatunkowego poruszanych przez nich zagadnień, dramatyzm był jak najbardziej na miejscu. Dla poparcia tej tezy przywołam artystę, który w apogeum swych twórczych możliwości rozstał się z ziemskim padołem. Nie czas na opisywanie wszelakich osiągnięć twórcy. Z Jego biografią zapoznamy się korzystając z wszechwiedzącego internetu. Tu i teraz do apelu stanie JAN KACZMAREK, który umiłowaniem świata, człowieka, fauny, flory, w swej twórczości podawanej najczęściej na tacy satyry, ostrzegał przed zgubnymi skutkami rozpędzonej cywilizacji.

Jan Kaczmarek, całą swą prozą i poezją życia, pozostaje w naszej pamięci nie tylko jako wspaniały satyryk, autor wielu tekstów piosenek i ich wykonawca, lecz także jako człowiek obdarzony wielką wrażliwością. Właśnie ta cecha charakteru znakomitego satyryka, uwidacznia się w Jego utworach /teksty piosenek, opowiadania, felietony/ traktujących o konieczności poszanowania przyrody, obrony tego czym Matka Natura tak szczodrze obdarowała człowieka. Możemy rozważać czy postanowienia światowych konferencji poświęconych zagadnieniom ochrony środowiska, proekologicznych postanowień z nich wynikających, odnoszą właściwy skutek czy trafiają w pustkę, która w rezultacie sankcjonuje rabunkową gospodarkę kopalinami: ropą, gazem, węglem, żwirem. Podobnie przedstawia się zagadnienie związane z masową wycinką drzew, emisją dwutlenku węglą, itd. itp. Jaką wartość decyzyjną mają więc te uzgodnienia? Sądzę, iż do przeciętnego zjadacza chleba bardziej trafiają i wywołują większy rezonans w postrzeganiu tych problemów – słowa piosenki Pana Janka – A mnie się marzy kurna chata. Zwyczajna izba zbita z prostych desek. Żeby się odciąć od całego świata. Od paragonów, paragrafów i wywieszek. Z całą pewnością to wyjątkowa modlitwa niesiona do nieba niechęcią do betonowania krajobrazu, formalizowania życia na niespotykaną skalę czyniącego człowieka zakładnikiem technologii, stopniowego wyalienowania tej jakże doskonałej istoty ze świata tętniącego normalnym, zgodnym z literą natury życiem, którego przetrwanie tak bardzo warunkuje: czyste powietrze, czyste wody, nieskalana toksycznymi odpadami ziemia gwarantująca urodzajne plony zbóż, zieleń łąk, lasów.

W kurnej chacie Pana Janka – A tu tymotka wprost z podłogi strzela w niebo…

Miłość do przyrody w twórczości Jana Kaczmarka, to również wezwanie, apel o szacunek i miłość do zwierząt. Przesłanie to odnajdujemy w sztandarowej, powszechnie znanej piosence satyryka – Do serca przytul psa. Weź na kolana kota. Weź lupę – popatrz pchła. Daj spokój, pchła to też istota. Możemy na chwilę zatrzymać się nad wieloletnimi zaniedbaniami w zakresie edukacji, ciężkim porodem przepisów prawnych dotyczących ochrony zwierząt. W tym momencie możemy ponownie nawiązać do postawionego już pytania. Czy i w tym przypadku przesłanie niesione tekstem piosenki wybrzmiewa donioślej niż wszelkie nakazy i zakazy wyartykułowane przepisami? Z całą powagą można stwierdzić, iż przepisy mające na celu ochronę zwierząt i przyrody w pojęciu globalnym, to rzecz wtórna w odniesieniu do wywołanego tekstem piosenki apelu o ludzkie miłowanie i poszanowanie całego zwierzęcego świata. Ludzkie uczucia do zwierząt w świetle tekstu piosenki, w zderzeniu z suchym paragrafem – wygrywają w cuglach, gdyż ich źródło wypływa z autentyzmu przeżywania, wrażliwości, wyzwalaniu empatycznego stosunku w relacjach człowieka z mniej doskonałymi pod względem intelektualnym stworzeniami świata fauny i flory.

Nawiązując do motta… Błądząc w satyrycznych strofach piosenki, siląc się na własną satyrę, z rozpędu zakwestionowałem PCHŁĘ – za co Janowi Kaczmarkowi należą się przeprosiny.

 
1 komentarz

Kategoria: OGÓLNA

 

„POZA HORYZONTEM” – TYTUŁ RODZĄCEJ SIĘ KSIĄŻKI POETYCKIEJ

27 Sie

Pandemia brutalnie zakłóciła, wręcz unicestwiła to, co do tej pory było czymś zwyczajnym, absolutną normą funkcjonowania człowieka. Zaistniałą sytuację można nazwać ekstremalną, zdarzeniem, które odcisnęło i nadal odciska tragiczne piętno na egzystencji ludzi, wpływa na ich losy krępując aktywność, paraliżując plany, w znacznym stopniu ogranicza bezpośrednią komunikację, która na wszystkich płaszczyznach ludzkiej aktywności odgrywa tak istotną rolę. Nie zawsze udaje się uciec przed wirusem. Umierają ludzie. W kraju i na świecie pandemia zbiera bogate żniwo.

Związany z działalnością literacką, na własnej skórze odczuwam tragiczne skutki szalejącego wirusa.  Pozbawiony możliwości bezpośredniego kontaktu z przyjaciółmi, uczestnictwa w działalności klubowej w imprezach promujących nowe wydania poetyckich dzieł, spotkań z czytelnikami, z wielką ochotą przystąpiłem do prac związanych z wydaniem kolejnej –  szóstej już książki poetyckiej.  Wydana w roku 2017  książka – „Tak daleko, za krótko” – to już historia. Na przestrzeni ostatnich trzech lat, zbiór moich wierszy znacznie się powiększył. Cóż? W tych trudnych czasach muza mnie nie opuszcza… Do nowej książki wybrałem 75 wierszy, z których po konsultacji z krytykiem literackim,  po uwzględnieniu kilku korekt i dokonaniu czynności redakcyjnych,  51 utworów zostało zgrupowanych w czterech rozdziałach tematycznych.

„Poza horyzontem” – to zbiór wierszy, które prowokują do poszukiwań;  poprzez swą refleksyjność zmuszają odbiorcę do innego spojrzenia na otaczający nas świat, sięgania za widnokrąg czasu, który dzisiaj – tak realny, jutro może otworzyć zupełnie inne drzwi postrzegania rzeczywistości. W przeciwieństwie do bogatej kolorystycznie szaty graficznej – „Tak daleko, za krótko”, nowa książka –  zostanie przyodziana w grafikę uznanej artystki, a czarna kreska podkreśli powagę podejmowanej tematyki. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku czytelnik zyska szansę wędrówki poza horyzont, z bagażem moich wierszy.

 
 

XX AGON POETYCKI „O WIENIEC AKANTU”.

17 Sie

Miesięcznik literacki – „AKANT”, to czasopismo o zasięgu ogólnopolskim, znane jest również za granicami naszego kraju. Periodyk gości na stałe w 50 bibliotekach. Pozostaje otwarty na wszystkie dziedziny sztuki. Jedną z inicjatyw Gazety ukierunkowaną na popularyzację słowa wiązanego, to Agony Poetyckie – „O WIENIEC AKANTU”. W roku bieżącym, odnotowano już dwudziestą edycję tego konkursu poetyckiego. Temat przewodni: „Kultura i sztuka…”  Tradycyjnie, po rozstrzygnięciu konkursu, Instytut Wydawniczy „ŚWIADECTWO” – publikuje almanach pokonkursowy, który przybliża czytelnikowi nagrodzone i wyróżnione wiersze.

Pora podziękować Redakcji za otrzymane dwa egzemplarze almanachu. Podziękowanie tym bardziej soczyste, gdyż na stronie 12 – tej tego dzieła, zagościł mój wiersz pt. „Nieuniknione”. Czytając -/zgodnie z zaleceniem autora posłowia – Stefana Pastuszewskiego/ – utwory „od deski do deski”, zatrzymałem się na chwilę przy refleksyjnym wierszu „Droga”, znakomitego, uznanego poety- Edmunda Pietryka oraz pozycji bez tytułu, która wyszła spod pióra Joanny Wicherkiewicz. Wiersz tej poetki, ad hoc stał mi się bliski z uwagi na „dotykanie” Słowa, czyli tematyki stanowiącej od dawna przedmiot moich fascynacji, a która znalazła upust w książce poetyckiej pt.”Tak daleko, za krótko”. W wierszu Joanny – dotyk Słowa jakże wymowny swą skrótowością popartą oryginalną metaforą. Po takiej rekomendacji, otwieram almanach na stronie 38 – mej i utwór przytaczam:

 

Joanna Wicherkiewicz

    *     *     *

zbyt łatwo uwierzyliśmy

że słowa roztopiły się w czasie

a wysokopienne ideały

uschły w piaszczystej mowie

przez talię klepsydry

przedziera się

ostatnie ziarno prawdy

 

 
 

DĄBRÓWKOWE ZBLIŻENIA

21 Lip

„DĄBRÓWKOWE ZBLIŻENIA”  – tak właśnie zatytułowałem swój wpis. Powód jest jeden: teksty  zamieszczane w miesięczniku „ECHO PIĄTKOWA”, wydawanym od wielu lat przez Poznańską Spółdzielnię Mieszkaniową mają jeden cel – zbliżać do siebie mieszkańców Piątkowa. Czasopismo z czerwca br. za sprawą artykułu opracowanego przez Panią Annę Kokot i Jerzego Grupińskiego, Szefa Klubu Literackiego DĄBRÓWKA działającego w Domu Kultury „Dąbrówka” na os.Bolesława Chrobrego, przybliża moją skromną osobę  licznej społeczności zamieszkującej piątkowskie osiedla.  Miesięcznik – pięknie wydawany w nakładzie 3000 egzemplarzy w okienku „POETYCKIE SPOTKANIA”, prezentuje mnie na różnych płaszczyznach: biograficznej, literackich dokonań, przywołuje również kilka moich wierszy. Tytuł artykułu: Z SIEKIEREK DO KLUBU LITERACKIEGO „DĄBRÓWKA”. Całość opatrzona fotografią na której staram się mieć dziarską minę. Rzecz najważniejsza jaką  dostrzegam w omawianym tekście –  to przywołanie wspaniałego literata, wielkiego patrioty  – Augusta Wilkońskiego -/1805 – 1852/, który związany był z obecnym miejscem mojego zamieszkania – Siekierki Wielkie. Autor artykułu Jerzy Grupiński, mając na względzie moje dokonania również na niwie satyry /z czego słynął August Wilkoński/ – konkluduje: „Czy Zygmunta Dekierta można nazwać spadkobiercą dorobku literackiego Augusta Wilkońskiego? I on bowiem nie stroni w swych tekstach od ironii, humoreski, filuternie mruży oko do czytelnika. Jakkolwiek by było – rozsądzi to upływ czasu i historia”.

Stwierdzam, iż poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko. Pozostaje wiara, nadzieja w moje literackie dokonania i miłość do ojczyzny, która dla Augusta Wilkońskiego stawiana była na pierwszym miejscu. Za nią walczył, za nią był więziony. Rozmawiam o tym z Augustem, odwiedzając Jego mogiłę.

Cóż. Pora przywołać jeden z moich wierszy -/nie satyryczny, sprawa jest poważna/ – opublikowany w artykule przybliżającym Zygmunta czytelnikom ECHA PIĄTKOWA.

ŻYWOTY POETÓW

 

Patrzysz – Niebo

Dotykasz – Ziemia

Słuchasz – dzwony

Czujesz – radość kwiatów

Smakujesz – owoc smutku

Uciekasz tam

– gdzie było napisane

Powracasz tu

– gdzie napisane jest

 

Słowo niewolą zapisane

Palce – pióro

Litera – sylaba

Wyraz – strofa

 

Pierś – oddech

Serce – puls

 

Żyjesz

– bo wiersz tak chce

 

 
 

ŚWIAT W TRAGICZNEJ ODSŁONIE

06 Maj

PANDEMIA

KIJEM OBIJANA

 

W tych trudnych czasach, jesteśmy zdani wyłącznie na siebie. Wszystko to co dzieje się obok, pozostaje zapachem płynu odkażającego nasze dłonie, maseczką zasłaniającą usta i nos.  Kontakty z członkami rodziny, przyjaciółmi, znajomymi, możliwe dzięki technologicznym osiągnięciom tęgich umysłów, które na niwie wirtualnego świata dokonały tak wiele w tak krótkim czasie. W tej jakże dramatycznej sytuacji określonej terminem pandemia, priorytetem dla tęgich umysłów związanych z medycyną, genetyką, pozostaje pilne, bardzo pilne wynalezienie szczepionki, która ratować będzie ludzkie życie, umożliwi powrót do normalności. Obserwując sytuację w kraju i na świecie związaną ze stopniowym „odmrażaniem gospodarki”, zdając sobie sprawę z konieczności łagodzenia skutków zarazy na niwie finansów poszczególnych państw, rozważam – jak to się przełoży na sprawy ucieczki przed wirusem, któremu przypisano koronę. Zgodnie z maksymą: Kij ma dwa końce, można snuć wnioski zdecydowanie odbiegające od optymizmu. Uciekając z tej tragicznej rzeczywistości w świat poezji, mogę tylko swym wierszem przywoływać to co jeszcze przed chwilą usypiało nas swoją stabilnością, pięknem, łatwością przytulenia drugiego człowieka. Mogę na szale wiersza położyć tamten spokojny świat i pytanie o świat jutra. Czy powróci tamta radość?  Oby wróciła jak najprędzej!

ZRZĄDZENIE LOSU

 

Radość

wpisana w twarze przyjaciół

Kwiaty w wiosennej ekstazie

Łany zbóż wiatrem kołysane

W morzu maków twe opalone ciało

Śpiew ptaków

Nieba błękit

To wszystko miało trwać

Dlaczego nie trwało/?/

Przetrwał smutek

bezsilność

gniew

Goryczą zmięta żałoby szata

Bojaźń o kolejny dzień

i strzępy bólu rozdartego świata

 

 

 

 
komentarze 3

Kategoria: OGÓLNA

 

UCZTA W PAŁACU DZIAŁYŃSKICH

31 Sty

POECI CZASU NIEDOKONANEGO

To zdarzyło się wczoraj. O godzinie 18 -tej, Sala Czerwona Pałacu Działyńskich wypełniła się słuchaczami, którzy przybyli na wyjątkową biesiadę. Daniem głównym – poezja zaklęta w antologii obdarzonej tytułem „poeci czasu niedokonanego”. Dzieło wydane przez Wydawnictwo Literackie ATENA, któremu przewodniczy Dorota Jędraszyk i właśnie Dorota wspólnie z autorem wstępu do antologii – Jerzym Ł. Kaczmarkiem to wieczorne, pełne zadumy i refleksji spotkanie prowadziła. Na honorowych miejscach w Sali Czerwonej zasiedli autorzy wierszy, które zaistniały w tej książce poetyckiej: Jerzy Grupiński, Jacek Juszczyk, Norbertt Skupniewicz, Marek Słomiak, Elżbieta Wasyłek i Tadeusz Żukowski. Na kartach antologii znalazły się również wiersze poetów którzy odeszli w zaświaty: Jana Krzysztofa Adamkiewicza /1952-1986/, Ewy Najwer /1933-2019/, Andrzeja Ogrodowczyka /1952-2002/ i Jerzego Szatkowskiego /1940-2019/. Wybrane z antologii wiersze czytali ich autorzy, natomiast utwory poetów, którzy z nieba obserwowali wydarzenie, czytał wspaniały aktor – Michał Grudziński. Jego charakterystyczny głos wypełniał salę słowem powagi, zadumy, piękną interpretacją przywracał do życia poetów, których z wielkim żalem pożegnaliśmy na cmentarzach. W wydanym dziele, znajdujemy wiersze dziesięciu poetów związanych z Poznaniem i Wielkopolską. Jeżeli do pięknych wierszy jakie podczas tego uroczystego spotkania zaprezentowano dodamy fantastyczne wykonania utworów Chopina – to już prawdziwe wyżyny przeżywania piękna. Przy fortepianie zasiadała młoda pianistka, wirtuoz klawiszy – Joanna Goranko. Jestem przekonany i wierzę głęboko, że laur Konkursu Chopinowskiego leży w zasięgu długopalcej pianistki.

Dzisiejszy dzień wypełniłem lekturą, studium wierszy  książki, która po wczorajszej prezentacji, z autografami bohaterów  spotkania pozostaje w moim posiadaniu. Sądzę, iż w najbliższej przyszłości zdobędę się na omówienie utworów tego dzieła i zdołam również rozwiązać tajemnicę płynącą z tytułu tej pięknie wydanej antologii.

 
 

ELŻBIETA GAŁĘZEWSKA-KRASIŃSKA OBOK OLGI TOKARCZUK

12 Gru

W ubiegły wtorek – 10.12.2019 roku, Biblioteka Uniwersytecka UAM w Poznaniu gościła -/można w tej chwili zaryzykować określenie – tradycyjnie/- KONSTELACJE. Jest to fantastyczne  spotkanie pisarzy zrzeszonych w ZLP ODDZIAŁ POZNAŃ /i nie tylko/ – z miłośnikami poezji, prozy, ludźmi dostrzegającymi w literaturze nie tylko zapis Słowa, lecz również potrzebę bezpośredniego kontaktu z literatami. Inicjatywę organizowania spotkań należy przypisać wiceprezesowi ZLP O.P. – Jerzemu Beniaminowi Zimnemu. Wtorkowy wieczór w Konstelacjach przyniósł szeroką dyskusję na temat wyróżnienia Olgi Tokarczuk nagrodą Nobla. Był czas aby przystanąć nad Jej dotychczasową twórczością, wymienić poglądy na temat zagadnień jakie autorka przedstawia w swych książkach, języka jakiego używa zapisując swoją literacką podróż. Zadumanie nad prozą Noblistki, za sprawą przyjętego programu Konstelacji, przeszło do tzw. „wywołania do tablicy” poznańskiej poetki -/aktualnie mieszkającej w Mosinie/ – Elżbiety Gałęzewskiej-Krasińskiej. Na kanwie wydanej przez Wydawnictwo Miejskie Posnania książki poetyckiej autorki pt.„Jak ognia unikam wody na młyn”, dyskutowano o znaczących wartościach literackich jakie autorka wnosi do spichlerza poetyki. Elżbieta i nie tylko Ona, czytała wiersze dające asumpt do szczegółowych rozważań na temat inspiracji, stosunku do ludzi, przyrody… Omówienie wydanego w roku bieżącym dzieła, przypadło prezesowi ZLP O.P. – Zbigniewowi Gordziejowi i Jego zastępcy – Jerzemu Beniaminowi Zimnemu. Mówcy bardzo wysoko ocenili wiersze zawarte w książce, zwracając uwagę na oryginalność Słowa poetki, która swój literacki przekaz śle w sposób komunikatywny, dający czytelnikowi szansę do własnej interpretacji utworu. Wysoką ocenę recenzentów, podzielili uczestnicy spotkania i zamiast Nobla nagrodzili Elżbietę Gałęzewską-Krasińską – gromkimi brawami.

Po spotkaniu, zaproponowałem prezesom, aby informacje o Konstelacjach oraz innych cennych inicjatywach ZLP O.P. – docierały do szerszego grona zainteresowanych za pośrednictwem radia, prasy, telewizji.  Poczekamy, zobaczymy…

Cóż. Pora na wiersz, który wyjmuję z książki Poetki Elżbiety. Będzie to utwór jednoznacznie przystający do tytułu dzieła:

 *     *     *

jak ognia unikam wody

na młyn

co wypłukuje aurę kamieni

 

nikt tak nie zagłusza

ciszy

jak ja sama otwierając

śluzy turkoczącym myślom 

 

Interpretację wiersza pozostawiam czytelnikowi, natomiast poetce życzę kolejnej, pięknej książki poetyckiej.