RSS
 

Archiwum kategorii ‘AFRODYTA W ZAPACHU TĘSKNOTY’

AFRODYTA W ZAPACHU TĘSKNOTY

07 Maj

      Po wygraniu ogólnopolskiego konkursu poetyckiego POZNAŃ POETÓW wierszem „XXI WIEK”, w roku 2003, /a feta była wielka – 750 lat lokacji miasta Poznania/- uwierzyłem w swoje literackie możliwości.

W tym miejscu, należy się podziękowanie koleżance- Marii Weber, która wierząc w moją poezję, zmusiła mnie praktycznie do tego, abym wyjął wiersze z szuflady i wziął udział w tym konkursie.
Nagrodzonym wierszem zaistniałem na łamach pięknie wydawanego miesięcznika – Gazeta Zamkowa.
Nie ukrywam – rozstrzygnięcie konkursu było dla mnie totalnym zaskoczeniem.
Z wielu tysięcy wierszy, bardzo „łebska, profesorsko – filologiczno – literacka Komisja”, nagradza mój i dekoruje moją – trochę już posiwiałą łepetynę laurowym wieńcem.
Dom Wydawniczy Harasimowicz, proponuje wydanie /własnym sumptem/, moich wierszy.
Ponieważ przez pięć lat mojej przygody z poezją nagromadziło się sporo utworów, które do tej pory  faktycznie leżały spokojnie w szufladzie, przystąpiłem wraz z Wydawcą do konstruowania książki.
Afrodyta… zostaje wydana w roku 2004.
Jest to zbiór wierszy, podzielony na trzy rozdziały, noszące tytuły:
DOJRZAŁOŚĆ MIRAŻU PIĘKNA – OD AFRODYTY DO FATAMORGANY, ROZTERKI CISZY WYŚPIEWANEJ – OD OFIAROWANIA DO ODLOTU ŻURAWIA TĘSKNOT
i ostatnia część CHŁODNE SŁOWA NOCY – RAJSKA ĆMA ZAGUBIONA W PANTOMIMIE.
Przytoczone tytuły, w miarę jednoznacznie wprowadzają czytelnika w liryczny klimat książki.
To dzieje się na prawdę.

Utwór pierwszy w tej książce pt. „Wenus”- dotyka starożytnej kultury, /Rzym – Grecja, Afrodyta – Wenus/ – brzmi jednak melodią dzisiejszego przeżywania miłości, jej poszukiwania.

Świat antyczny, mimo iż tyle z niego czerpano, ciągle pozostaje źródłem inspiracji, nowych poetyckich odkryć, a tym samym nowego wiersza, niosącego w sobie dzisiejsze przeżywanie.
Wiersz praktycznie tytułowy, brzmi:

WENUS

dotykasz mnie zastygłym ciepłem
światła oczu
drżeniem skamieniałego na ustach uśmiechu
zacieśniasz antycznych uniesień krąg
z morza namiętności
z piany fal grzechu
wynurzasz się piękna
biegam szalony
w poszukiwaniu twych rąk

W tej sytuacji, czuję się sprowokowany do przedstawienia kolejnego – tym razem nagrodzonego wiersza, który jak by nie było otworzył mi drzwi do kontaktu z czytelnikami, a to dla piszącego wiersze, podstawa poetyckiej egzystencji.

XXI WIEK

w natrętnym bluszczu
srebrna pajęczyna
mruga diamentami poranka
stąpam ostrożnie
by nie strącić łzy
w przepaść studni
której żuraw odleciał
bez pożegnania
jeszcze w tamtym wieku

Porównując te wiersze, mamy do czynienia z dwoma rodzajami literackiego warsztatu.

Wiersz rymowany i wiersz biały – wolny – swobodny, pozbawiony rymowanej sukienki, a jednak oddający w sposób melodyjny /jak subiektywnie uważam/, całą dramaturgię przemijania.
To przemijanie, nie musi być traktowane w kategoriach tragizmu, do końca serio… Żuraw przyleci
z ciepłem wiosennych dni, tak jak powrócą wspomnienia, które gdzieś głęboko zapadły w nasze serca.
Wiersz „zamykający” – Afrodytę…, to:

CZAS PANTOMIMY

Dźwięk kamertonu
Pęka struna rażona rezonansem
Żalem przebija krtań
Wrzask milczenia
zawisł starym paltem
w szatni spalonego teatru M-3
Żeton bólu toczy się ciszą
po kafelkach posadzki agonii dźwięków
Tej nocy
nie muszę uciekać
przed chłodem słów

Tu zamiast słów komentarza – pytania :

Czy nasze „M” nie jest swego rodzaju teatrem?
Czy w naszym „M” nie rozgrywają się spektakle o różnych emocjonalnych zabarwieniach?
Nie chciałbym sugerować interpretacji wierszy. Jestem przekonany, że każdy z czytelników ma prawo do osobistego przeżywania wiersza.

Będę szczęśliwy, gdy znajdzie w nim siebie, swoje spełnione marzenia, osobiste pragnienia i własnym piórem, długopisem, ołówkiem dopisze do mego utworu swoje wersy.
Tylko taki wiersz przetrwa w pamięci.
Tylko taki wiersz pozostawi ślad w naszym intymnym świecie doznań.