RSS
 

Archiwum kategorii ‘ŁZA POMARAŃCZY’

MOJE WIERSZE, w D.K. „NA SKARPIE”

06 Paź

Wczorajsze popołudnie, dżdżyste, wietrzne, z perspektywą meczu reprezentacji piłki nożnej, zbliżającego się również  huraganu Xawery – / gdzie te czasy, gdy w takich sytuacjach, okrutnym zjawiskom – nadawano piękne imiona kobiet?/ –  nadciągającego  z zachodu –  to wszystko nie wróżyło wielkiej frekwencji  podczas prezentacji mojej twórczości w Domu Kultury „NA SKARPIE”, której  rozpoczęcie, ustalono na godzinę 17- tą. Nikt nie jest w stanie przewidzieć  boskich wyroków  w aspekcie pogody.  Mając do czynienia z poezją, która  uszlachetnia, opromienia, czyni nas pięknymi – stwierdzenia powyższe, swój sens znajdują. Zanim Słowo zaistnieje na deskach sceny, zapada wyrok – odległy od  zbuntowanej aury. Dowodem na to – pogoda ducha. Termin mojej prezentacji – zapisany słońcem, miłością w ostatnich dniach lata, odnalazł się  w pierwszych dniach sentymentalną,  łzawą, pochmurną  jesienią, jednocześnie  – euforią słońca na nieboskłonie narodzin mojej wnuczki – Kornelii.

  Piękno świata –  tajemnicą jutra odkrywane. /Z. D./

Ku mojemu zadowoleniu,  sala w Domu Kultury – NA SKARPIE – zapełniła się miłośnikami wierszy. W totalnym zainteresowaniu –  w absolutnym skupieniu, miłośnicy poezji  wysłuchali recytacji moich utworów przywołanych z pięciu moich   książek poetyckich.

Poetycko dowartościowani, wzbogaceni wspaniałą muzyką płynącą spod klawiszy, w  zasłuchaniu – przeżywali spotkanie Słowem sygnowane.

Ucztę SŁOWA – zakończyła dyskusja nad wierszami i  przytulanie strof utworów, które w pamięć słuchaczy zapadły.

Wyrażano opinię: „BYŁO PIĘKNIE, NASTROJOWO, CZĘSTO JESIENNIE  i pytano : – Kiedy będziemy mieli przyjemność usłyszeć ponownie Pana wiersze ?

Odpowiadałem – /ciut urzędowo/ –  Zależy to od dyrektora…  Pan – Leopold Twardowski, jak mi wiadomo, darzy moją twórczość  sympatią.

W tej sytuacji – pozostaje nadzieja na następne spotkanie.

Wielki aplauz, spontaniczna reakcja, miała miejsce po recytacji wiersza – „MATKA”– opublikowanego w książce  ŁZA POMARAŃCZY, wydanej w roku 2004.   Być może – jako autor tych wierszy, człowiek, któremu nie są obce tajniki wiedzy psychologicznej, wrażliwość po utracie najważniejszej, najbliższej osoby – matki rodzicielki,  historia wierszem zapisana, została odkryta na nowo, z nową siłą, w mojej recytacji i reakcji odbiorców wczorajszego spotkania. Rozbudziła i spotęgowała wspomnienia. Spowodowała  powrót to tego, co najważniejsze – przywołanie pamięci o Tej, która zawsze stać będzie na piedestale życia poczęcia..  Wiersz ten, poddając się wzruszeniu, przywołam również odbiorcom mojej poezji, błądzących w internetowych zakamarkach.

Jednocześnie – jestem głęboko przekonany, iż matka moja – śp. Zofia,  w niebiańskich obłokach bezkresu szczęśliwości, utwór  ten przyjmie jak modlitwę syna, który zawsze przy niej, na zawsze – pamiętaniem.

           MATKA

Serce szczerozłote…

Miłość bezgraniczną

dobrocią wypełnioną po kres istnienia

różową barwę jabłka na Twej dłoni

ocalić pragnę

– od zapomnienia

 

Kosmyk włosów

tkany z mlecznej mgły

po jednej łzie z radości i smutku

w szufladzie pamięci schowałem

 

Zaglądać tam będę wspomnieniem…

Po cichutku

Tam

– życie moje całe

 

Pełen nadziei, że w przyszłości  dojdzie  do następnego spotkania w  D.K.  – NA SKARPIE ,  dziękuję Dyrekcji D.K.,  dziękuję  sympatycznie Barbarze Tylman, koleżance po piórze związanej  miejscem zamieszkania  i swoją aktywną,  literacką działalnością  z   RATAJAMI .

P.S.

Korzystając z okazji, zapraszam do Kawiarni Artystycznej – POEMACAFE – Poznań, ul. Langiewicza 2, w dniu 19. 10. 2017r.na godz. 18. 30, aby przeżywać liryczne strofy wierszy, w ramach promocji mojej nowej książki poetyckiej – TAK DALEKO, ZA KRÓTKO”.

Wstęp wolny.

Okolicznościowe  zaproszenia, wręczane będą przy wejściu.

Pamiątkowy plakat dla zainteresowanych tym zdarzeniem –  5 zł.

Książki do  nabycia w cenie  15 zł.

  Dedykacje – gratis.

Pozdrawia wszystkich, którzy trwają po mojej stronie  wiersza  –  Zygmunt.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ŁZA POMARAŃCZY

07 Maj

       To moja druga książka poetycka. Została również wydana przez Dom Wydawniczy Harasimowicz.
Zbiór wierszy utrzymanych w  tonacji subtelnej, wyszeptanej erotyki.
Autor okładki –  Krzysztof Rzepka,
Wydana w roku 2006.

Głowy kobiet – grafika komputerowa, jest dziełem mojego przyjaciela, poety, malarza, fotografika – Leszka Lamenta.
Używam określenia „książka poetycka” , a nie „tomik” zupełnie świadomie, gdyż moje publikacje  zawierają w swej objętości zdecydowanie więcej utworów poetyckich, niż jak to bywa
w tomikach, od dwudziestu do trzydziestu wierszy. Moje pozycje książkowe, to sześćdziesiąt  do   siedemdziesięciu wierszy, czasami nawet ciut więcej. Nie chcę przez to powiedzieć, iż tym sposobem jestem lepszy od innych wydających swe wiersze poetów. Objętość publikacji, nie ma nic wspólnego z poziomem, wartością literacką dzieła. Bywa tak, iż jeden utwór wywoła percepcyjny szok. Zdarza się, że kupuję tomik, książkę poetycką li tylko dla jednego, dwóch wierszy, które ad hoc odkryłem podczas pobieżnego czytania w księgarni, przy półce z szyldem – poezja.
„Łza pomarańczy” – to wiersze, które generalnie /jakie niepoetyckie słowo/ – oscylują wokół Kobiety. Celowo użyłem wielkiej litery, by uszanować podmiot literacki, tak do końca, do dna, do zauroczenia, utraty tchu; bez względu na to, czy wiersz dotyka przeżywania niebiańskiej miłości, czy ta miłość to tylko wspomnienie, nie zawsze dla przeżywającego – szczęśliwe, o którego zapomnienie śle modlitwy do nieba.
Tu wiersz pt.

„DRUGA SZANSA EWY”

jeszcze łza doskonali się solą
w kąciku ust
przyczajony cień uśmiechu
labirynt wspomnień
często bolą
kamieniem
rzuconym ręką człowieka
bez grzechu
pozostało rozgrzebywanie kurhanów
prawie wszystkie ograbione północą
wrócisz o świcie
nagą niewinnością
gadaniem burzanów
zielenią liścia figowego
boso

 

Pragnę, by moja Kobieta w wierszu pozostała zagadką.

Żona ?
Kochanka ?
Jest ?
Była ?
Odeszła ?
Wróci ?
Wiersze dotykające tego klimatu, to ciągłe poszukiwanie, odkrywanie czegoś, co jak nam się wydaje, dawno temu zostało odkryte. Pozostaje jednak margines, cień niepewności, nie do końca udowodnionej prawdy, który nachalnie prowokuje do odkrywania świata miłości wciąż od nowa,
z jeszcze większą determinacją. Przytoczę drugi wiersz z książki  „Łza pomarańczy”.

„ENIGMA”

samotni
wśród miliona odmian samotników
licząc na złe wieści
adres chowamy przed listonoszem
brzęcząc przerażeniem
jak rój much
do agonii strzegąc swego strachu
w majestacie tajemnic
pozbawieni chleba
w liturgii małpowanych ukłonów
pijąc zamiennie
wino
whisky
na cmentarzu adresów
w cieniu genealogicznego drzewa
zwątpieniem przerażeni łamiemy szyfry
miłości

Taką właśnie Kobietę – zagadkę, staram się przybliżyć czytelnikowi, a może tylko o niej przypomnieć. To przypomnienie – kieruję nie tylko do mężczyzn. Pod pręgierzem rozmyślań, medytacji, rozważań, stawiam również sam podmiot literacki – Kobietę, która jako bohaterka rozgrywającej się na oczach czytelnika akcji wiersza, sama winna określać swój stosunek do słowa, które zaistniało o Niej wierszem.

Przywołam utwór  pt. „HOMEOSTAZA”

pragnienie
woda
głód
kromka chleba
zalety
wady
brzydota
uroda
nieba kawałek
spada ciemnością
gwiazdy twojej
szkoda

To specyficzne sprzężenie zwrotne, pozwala na bardzo wnikliwą analizę uczucia miłości.
Analizę postrzeganą przez pryzmat wzajemnych relacji, na płaszczyznach jej złożoności- oscylujących wokół pragnień, marzeń, tęsknot, a przede wszystkim – spełnienia.

Książka poetycka – „Łza pomarańczy” – to swego rodzaju subtelna erotyka przeżywana wierszem tego, co dotyka nas każdego dnia – o nocy nie wspomnę. Pozwala zanurzyć się w  realny do bólu świat tęsknot, marzeń, tego co na pierwszy rzut oka jest w zasięgu ręki, a w ręce uchwycone – przesiewa się piaskiem szemrzącym w klepsydrze.

Atmosferę tajemniczości Kobiety i jej zgłębiania, które jak wiemy nigdy nie doprowadzą nas do celu – oddałem /mam taką nadzieję/ – wierszem, który pieczętuje „Łzę pomarańczy”.

„OCALENIE”

napiszę wiersz
we mnie
zatrzymam
ciszą oczu wielkich
okrągłością marzenia
wiersz
w tobie napisany
zgubiłem goniąc
wiatr
to był składak
…tylko

Rozważania na temat miłości spinam klamrą niedopowiedzenia.
Tajemnicą, która nosi imię – Kobieta.

Rozgadałem się, a wystarczy przeczytać wiersze !!