RSS
 

Archiwum z miesiaca Październik, 2012

TAMTO CIEPŁO PRZYTULENIA

28 Paź

 

Tak się składa, że wracam wspomnieniem- /słuchając w noc nagrań Czesława Wydrzyckiego – Niemena/ – do tego, co wcześniej podkreśliłem swym wierszem, zamieszczonym w książce poetyckiej- „DYWAGACJE OKAZJONALNE” . Nie muszę siedzieć na wysokim stołku. Nie muszę zamawiać trunków, których życzą sobie dziewczyny na mostach, parkietach, zapominając o źródlanej wodzie,  pięknej swym chłodem. Mogę wspominać.  Przywoływać to – co w pamięci swego rodzaju dramaturgią przeżywania – zapisane.

Oto fragment końcowy wiersza pt. „Prośba Czesławem wyśpiewana„, z książki o której wspomniałem. Piękno świata – nie do końca doskonałe, a jednak:  miłość, tęsknota, nadzieja.

 

….stoję w oknie włóczęgi cierpieniem

wychodzę na ulicę

może wrócisz tu

serca jednego przemodleniem

kołysaniem papug

blaskiem lampionów

na szeroko niklowanym barze

melodią skrzypcową

nim przyjdzie wiosna

– to za mało

za mało…

mimozy dreszczem jesień złotawa

i ten Świat – ciągle dziwny

– pamiętaj mnie

jeszcze

 

NIEDOPOWIEDZENIE – ZUPEŁNIE TRAUMATYCZNE

25 Paź

 

To takie smutne…

 

Pamięć okazjonalna…

Pamięć o tych – co odeszli życiem Słowa

Pozostał zapis

Kartka  uśpiona zapachem pomarańczy

Nie potrafimy wracać do mądrości przeżywania

Dłonią codzienności dotykać piękna

Nieśli je na tacy doznań.

 

Zapominanie poetów…

 

 

TO JA  – 

W HISTERYCZNĄ  BEZNADZIEJĘ

 

Skromność…

Przesadzona w drugi kąt ogrodu

Nie napisałem słowa o  sobie…

Przywołuję wiersz

sobą nienapisany

Chryzantema…

Jesienny oddech

żywych kolorów pamiętania

Krzyk buntu w wiosny zmartwychwstanie

Aromat zapamiętaniem imienia

Tylu poetów..

Słowem wspaniałych

Tomek Agatowski – skrzypi drzwiami swej altany

Sanktuarium rozstania…

Kto pamięta

Bogobojna skromność

wyzuta nostalgią kłamanej wiary

– Ja

– Moje Słowo

Szczęście doczesności

na piedestale zburzonego pomnika

–  historią pamiętania

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

WYSTRZAŁOWY WERDYKT

25 Paź

 

 

WYROK PECHEM    /?/

         –   SPRAWIEDLIWY

 

Duma …

Zakręcona w bębenku rosyjskiej ruletki

w huku wystrzału

Zastyga upadkiem

 

WIERSZ AFORYZMEM PISANY

24 Paź

 

STATUS  

                   QUO

 

Nie zmieniaj mnie

/!/

Nie zmienisz biegu  Słońca

Tonie w morzu pragnień

Wypływa kolejnym świtem

Nieruchomym wirowaniem jądra Centrum

Ciemna plama sumienia

w doskonałość bezruchu

Zagubienia

 

 

 

Pora wyjaśnić źródło inspiracji.

Powinienem zacząć od sentencji, aforyzmu ..

Spóźniony -celowo –  sentencję przytaczam :

 

Duma…

Na piedestale pomnika

upadkiem bezduszności

– zburzona.  

 

Pozdrawiam – przeżywaniem mojego wiersza.   Z – jak  Zostać słowem.

 

 

 

WRAŻLIWOŚĆ CZYNI MISTRZA

24 Paź

 

23 październik, godz. 17 – ta, Koło Literackie przy Klubie Nauczycieli Miasta Poznania.

Bohaterka wieczoru literackiego – BARBARA TYLMAN –  poetka, która w tym momencie i w tym miejscu – ogłasza swój debiut prozatorski.  Autorka promuje książkę – zbiór opowiadań – pt.  ” Na przekór…”.

Proza Barbary Tylman, to sprawa totalnej wrażliwości, doświadczeń z życia płynących, przeniesionych z realnego świata na karty książki. Autorka potrafi czytać w myślach ludzi, którzy faktycznie zaistnieli, lub zjawili się przywołani wyobraźnią.  „Na przekór…” – to zbiór opowiadań, w których dominuje kobieta szukająca życiowej stabilizacji. Poszukiwania wiodą krętymi drogami, błądzą w pajęczynie ścieżek, dotychczasowym życiem poplątanych.

Wysoko oceniam narrację. Wysoko oceniam opisy i dialogi. Proza pisana gładkością słowa, bez udziwnień, karkołomnych wtrętów.  Nie będę zdziwiony, gdy w najbliższej przyszłości Barbara Tylman zaskoczy nas dziełem prozatorskim większego formatu, pisanym klimatem kobiecego serca, które tak jak w przypadku opowiadań, wywoła refleksje, rezonans w sercach umiejscowionych również w męskich klatkach piersiowych.

Gratuluję nieśmiałą nadzieją, iż prozatorskie zdrowie – nie spowoduje choroby wiersza.

Tak napisał – Zygmunt

 

 
 

UCIEC – ZOSTAĆ… CZEKAĆ

24 Paź

 

TY – DIABELSKO ŚWIĘTA

 

Podróż w nagość- za widnokrąg ramion…

Droga przeżywana błękitem

gaśnie zwyczajnie – rubinowo

Obroty Ziemi

zatracone w sztok uśpienia

Nasze uda – bezruchem dotyku

Kochałaś rozbitym lustrem warg

Nie pytając o zgodę – zmieniłaś dekorację myśli

Metka twojej sukienki

Twarze dziewcząt tobą podobne

goreją strzelistą nagością cienia

Zapach piekła…

Sen rozgrzeszenia zabrałaś z sobą

Po cholerę  kawałki lustra /?/

Zasypiam na progu niemęskich słońc

księżyców pod pantoflem odlotów ptaków

– Wrócą

Trwam czystością zepsutego serca

Goreje

w ciernowej  koronie babcinego obrazu

nad zgrzytem sprężyn grzesznego łoża

Aromat czarciego żebra

nasącza ciszę powrotu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

OBIECANY KLIMAT UŚMIECHU – W ROZPAMIĘTYWANIE

23 Paź

 

                 OD ŚWIĘTA 

 

Gdy tak naprawdę dojrzeję

Gdy będę wielki tylko sobą

Pajacyk

Mały głupotą mądrości

dynda na choince

– Ozdobą

 

 

Jeżeli nie czujesz – czekaj na Święta!

Pozdrawiam – Zygmunt – Jerzy! – /wg – DO /, który tylko w Zygmunta –  /byle nie Starego/ – wierzy.

 

UCIEC W PRZEŻYWANIE PIĘKNA

23 Paź

 

 

W naszej świadomości, mieszkają wspomnienia, które na przekór wszelkim katastrofą -/z trzęsieniem Ziemi włącznie/ – nigdy nie zostaną wytarte z pamięci. Wspomnienia te, rzucone na bezlitosną wagę Temidy, muszą powodować przechylenie szali, na stronę: dobra, uśmiechu, doznań – szczęściem przeżywanych.  Złe, przykre wspomnienia, staramy się bowiem – raz, dwa, trzy, pozostawić za sobą, utopić w oceanie zapomnienia.   To normalna reakcja ludzi, dalekich od psychicznego masochizmu.

Tajemnica homeostazy polega na tym, aby z tych stricte pozytywnych doznań, psychicznego kapitału, umieć korzystać, szczególnie w chwilach zwątpienia, traumy, wszechobecnego dzisiaj stresu. To nie takie trudne przywołać piękne wspomnienia i jeszcze raz rozkoszować się nimi. To ponad wszelką wątpliwość – buduje. Zmusza do zakładania różowych okularów – nawet w pochmurne dni.

Nie bez kozery, swym wierszem przywołuję człowieka, który tę prawdę, życiem swym –  dokumentował.  To właśnie ON – /szkoda, że tak szybko zapominany/- zasługuje na ORDER INTELEKTUALNEGO  – UŚMIECHNIĘTEGO – OPTYMISTY. Wyjawię tajemnicę – to Piotr Skrzynecki !    Unicestwiony przez nieubłaganą wyrocznię, / na pewno nie grzeszyła poczuciem humoru /, wyrwany ze swego piwnicznego, krakowskiego więzienia.  To właśnie Piotr – /tak sądzę /- zmusza Temidę – do wydawania sensownych wyroków .  W naszych, przyziemnych, Rejonowych -/ i nie tylko/Sądach , zdarza się to rzadko. Poczuciem zaraźliwego optymizmu, wspólnie  z Temidą, Piotr przechyla szalę wagi, w niziny, wręcz w totalną depresję piękna,  zauroczenia, w dotyk uśmiechu, w dobra przytulenie.  Niech tak pozostanie.

 

SUBSTYTUT

 

Zgubiłem klucz do Nieba

Dawno temu

gdy stróżka wody popłynęła na mą głowę

dał mi go starszy facet o imieniu Piotr

W dorosłym życiu

spotkałem Piotra raz jeszcze…

To samo srebro we włosach

Wznosząc toasty

tonął w kolorowych uśmiechach Raju

Pomyliłem Piotra z Piotrem…

Drzwi Piwnicy

otwieram wytrychem

 

Tak na marginesie, ku pełnej informacji:  Zygmunt – Jerzy.

Kiedyś, raz jeden – użyłem : ” Zygmunt – Jerzy”. Wprowadziłem zamieszanie w kręgach literackich.

 

HEJ !!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

PODGLĄDANIE PSYCHE

22 Paź

 

SCHIZOFRENIA

 

 

To zdarzyło się jutrem…

Wybrzmiało bezdźwiękiem

Dotykało białą suszą mgieł

Ciszą grzmotu z jasnego nieba

zapadło w serce dzwonu

jego ekscelencji – Dzwon Pański

To zdarzyło się nadchodzącą nocą…

Drwiną prawd niedokończonych

Imaginacją

Maligną na krawędzi

wyobcowanej wyobraźni

Różem policzka

Przywołaniem piegów

Warg nienasyceniem

Odeszło

kłamliwym nadejściem – Wczoraj

 

ROZWAŻANIA NA TEMATY POWAŻNE

21 Paź

 

 

           DOMINANTY

AMBIWALENCJĄ  SKAŻONE

 

Życie wieczne…

Kraina szczęśliwości

w aureoli absolutu  – obiecana

Glina

Akt stworzenia

na obraz i podobieństwo

Ogród płaczu…

Gliniasty grunt łez nie ociera

W pysznościach

genetycznie modyfikowanych kwiatów

błądzę Twoim niepodobieństwem

Wątpię

Uciekam

Wracam

Moje żebra parami

do bólu anatomicznej symetrii

Doskonałość nagiego ciała

młodej sąsiadki

oprawiona światłością

w ramę okna

Awaria rolet /?/

Eden…

Blisko

Daleko