RSS
 

Archiwum z miesiaca Marzec, 2013

WIELKA NOC – JAK WSPOMNIENIE MIŁOŚCI WIELKIEJ

29 Mar

 

ZMARTWYCHWSTANIESZ PIEŚNIĄ

 

– jeszcze pochwycę cię w ramiona

żaglem zniewalającym wiatr

asa kier wyczaruję z talii kart

na ołtarzu pamiętania

złożę serce w ofierze

dokona się cud zmartwychwstania

– jeszcze pod chmury cię uniosę

zapachem tamtych róż i bzów

spośród miliona wyblakłych słów

jedno przywołam cichym głosem

wypowiem echem pierwszego wyznania

– jeszcze ogniem rozpalą się źrenice

wybiegną naprzeciw  szepty nasze

ty mnie ja tobie zagubienie wybaczę

ty mną ja się tobą zachwycę

– muszę tylko w twych włosach zanurzyć dłonie

zatracić w oczu błękicie

po niebie biec w nadziei koronie

w mistycznej krainie błądzić śladami tęczy

wśród ciszy kolorów twego ciała

drzemiących w białej pościeli

– muszę tylko pogrążyć się skrycie

w muzyce śniadania

wielkanocnej niedzieli

 

Wielkanoc – 2005 r.

Krótki komentarz do wiersza napisanego dawno temu, ciągle aktualnego siłą wiary i nadziei.

Tak łatwo życie wieczne, kojarzyć z wieczną mocą miłości.  Jeżeli utraconej, to z jej powrotem, nawet tym katastroficznym w jej nie i tak -spełnieniu.

Wszystkim, którzy odwiedzają moją stronę i tym, którzy odwiedzać ją będą, życzę wesołych, szczęśliwych ŚWIĄT WIELKANOCNYCH. Niechaj kurczaczek i zajączek, nie opuszczają Was, do świąt BOŻEGO NARODZENIA.

 

 

REFLEKSJE WIELKANOCĄ PISANE

26 Mar

 

NIE TA PORA

 

Wybrałeś porę wiosenną.

Mogłeś wybrać jesień.

Serca rzeźbione deszczem nocy,

łatwiej spływają łez ofiarą,

w odkupienie.

Łzawym świtem,

Ojcze Nasz – na zawołanie.

Porę wiosenną wybrałeś

– na ukrzyżowanie.

 

 

 

WRACAJĄC DO WENY

21 Mar

 

WYZNANIE

 

Na krawędzi uśmiechu

widzę cię jasną

wpatrzoną w księżyc

Na krawędzi łzy

stajesz ulotna

zniewolona zadumą

Uśmiech i łza

Prawda i fałsz

Kocham cię za frywolną

interpretację

złudzeń

 

To dla córki.  Jeszcze nie raz wracać będę do wierszy, które dzięki Dobrochnie powstały, trwają i trwać będą. To również ukłon dla tych, którzy nie mają szans, zapoznać się z utworami, publikowanymi na kartach moich książek poetyckich. Sprawa wznowienia wydań – to utopia.

Dzisiaj liczy się sponsoring. Może ma to coś wspólnego z umiłowaniem słowa. Jednak ta kwestia, pozostaje w kręgach pobożnego życzenia. 

 

Teraz zupełnie z innej beczki, aby ten ekonomiczny wątek pożegnać.

 

RÓŻNICA

 

Czekasz na cud

odnalezienia wiary w niewinność.

Ja

– na Twoje cudowne

zagubienie wierności.

 

 

 

 

ROZWAŻANIE WSPOMNIEŃ

20 Mar

Siedzę samotny w noc – śniegiem zasypaną.

Piszę to – co dla mnie stanowi swego rodzaju wyrocznię, przepowiednię zaistnienia mojego pierwszego wiersza, napisanego w roku 1998, dla mojej ośmioletniej-/wtedy/ córki- Dobrochny. Wiersza, który przetrwał tamtym echem do dnia dzisiejszego,  w  wydanych czterech książkach poetyckich i w piątej, do druku przygotowywanej.

Ogrom napisanych wierszy, w zderzeniu z piętnastoma latami, które przybliżyły mnie nieubłaganą wyrocznią rozstania  z tym ziemskim padołem,  dając jednocześnie szansę na osiągnięcie dorosłości mojej córki – to sprawa na wskroś zasadnicza.  Ona i ja.  Ja i Ona.  Między nami – poezja. I tak to będzie wierszem jutra zapisane.

Myśląc o córce – piszę wiersz.  Często bywa tak, iż  nie myśląc o Dobrochnie, podświadomie przywołuję wiersz Jej wyimaginowaniem,  metafizyczną obecnością. Tak więc każdy mój wiersz, mogę nazwać Jej imieniem. Wiersz, który swą bezwzględnością i treścią całkowicie niezależną, odbiegający  od  zjawisk empatycznego przybliżania świata zdarzeń, w całej krasie jego spektroskopowego postrzegania, artykułowany  niezbadaną aurą doznań – to przede wszystkim – Jej wiersz.

Może to prawda, że twórca musi czerpać ze źródła autentycznej miłości. Nie ma znaczenia:  poeta, malarz, rzeźbiarz, kompozytor…  Jestem skłonny twierdzić, iż  to właśnie miłość, postrzegana przez pryzmat rodzicielski, lub uczucie wiążące się jednoznacznie z przeżywaniem pożądania i zagubienia w sercu drugiej osoby, stanowią pierwiastek poczynań dla tych, którzy pragną pokazać świat z innej perspektywy, odkryć na nowo prawidłowość pragnień, dążeń,  i uwiecznić je w formie wiersza, obrazu, rzeźby, symfonii…

I tak, błądząc tajemniczymi drogami twórczej inspiracji, dochodzimy do punktu wyjścia.

Miłość!     Wiersz – zjawia się sam…

 

DALEKOWZROCZNOŚĆ

 

Wszystko przeminie

Upływ czasu

oczy smutkiem przysłoni

Zostanie księżyc u Twych stóp

i uśmiech słońca

na Twej dłoni

 

 

Imieniem córki -/ jak zwykle/-ten wiersz podpisuję.

 

 

 

 

 

 

 
 

AFORYZMEM – ROZWAŻANIA

20 Mar

 

ASEKURACJA

– AMBIWALENTNA

 

Bezpieczeństwo uczuć…

Enigmatyczna ułuda przejścia

w stan odtrącenia zagrożeń doznań.

Uczuć zatracenie…

Zwariowane prawdopodobieństwo

przebudzenia uśmiechu.

 

NAGOŚĆ PRAWDY

 

Wyznać miłość

– sprawa nad wyraz prosta.

Kochać

– skomplikowana nad wyraz.

 

 

 

 

 

KONKURS RECYTATORSKI

19 Mar

Dzień 16 – go marca, spędziłem bardzo pracowicie. Od godziny 9 – tej do 15 – tej, w Gimnazjum przy ul. Kanclerskiej 31 w Poznaniu, udzielałem się w jury Konkursu Recytatorskiego, którego tematem przewodnim był – patriotyzm.

Uczestnicy – uczniowie szkół podstawowych, gimnazjów, liceów ogólnokształcących z Poznania i nie tylko, recytowali wiersze: K.Baczyńskiego, Wł. Broniewskiego, Cz. Miłosza, M.Konopnickiej i wielu innych wspaniałych poetów, którzy siłą swego słowa pozostaną z nami na zawsze.

Wspaniałe recytacje, perfekcyjne opanowanie tekstów, często wielka ekspresja przekazu, to podstawowe elementy występów młodych ludzi, którzy zdecydowali się zaistnieć w tym wielkim przedsięwzięciu. Słowa uznania, należą się również organizatorom Konkursu, za perfekcyjne przygotowanie i przeprowadzenie Konkursu, w którym udział wzięła ogromna rzesza uczniów.

Oto wiersz, który napisałem dla podsumowania swojej przygody z Konkursem.

 

MOJA WIEŚ

–  MAŁA OJCZYZNA

 

Zalewa mnie

monumentalna biel śniegu

Napływa roziskrzeniem

Przepada snem słońca

przywołanym czerwienią

– Biel

– Czerwień

Tylko orła brak

 

 

 
 

PIOTREM BUKARTYKIEM – PRZEŻYWANE

18 Mar

10 -tego marca, z synem Arturem i synową Ireną, /fundowali wejściówkę/ – w poznańskim Klubie Eskulap – przywitaliśmy polskiego barda – Piotra Bukartyka.

Poetyka tekstów, często surowa, wyważona realiami otaczającego nas świata, w połączeniu z muzyką Szałbydałtów- /fantastyczni instrumentaliści/ – tworzyła naturalny, spontaniczny klimat  przeżywania.  Pikanterii dodawały komentarze bohatera wieczoru, wygłaszane  ad hoc między pieśniami, pozwalające bardowi nawiązać sympatyczny kontakt z publicznością i podkreślić autentyczność zdarzeń, pieśnią niesionych.

Dziękuję Piotrowi za wspaniały występ.

Dziękuję dzieciakom. Wyrwały mnie z wiejskiej głuszy, by rzucić na pastwę huraganu mądrych słów i pięknych dźwięków gitar.

 
 

MAREK SŁOMIAK W – NASZYM KLUBIE –

14 Mar

MAREK SŁOMIAK…

Stało się. Z dużym wyprzedzeniem – /godz. 18 – ta/, dosiadam się do stolika, przy którym już – Mariola Kalicka, poznańska rzeźbiarka, poetka, widocznie jak ja, bardzo spragniona poezji  bohatera dzisiejszego wieczoru. Przez najbliższe pół godziny, sala zapełnia się osobami zasłużonymi dla literatury, poetami i sympatykami twórczości Marka Słomiaka. Spotkanie prowadzi poetka, Anna Elżbieta Zalewska, Prezes Fundacji Literackiej w Poznaniu. Marek Słomiak, debiutował arkuszem poetyckim pt. „Próby liryczne” w roku 1968 CKSP ” Od Nowa”. Łatwo policzyć, iż od tego momentu minęło 45 lat. Dzisiaj autor jest kopalnią wiedzy w odniesieniu do zdarzeń o charakterze historycznym, jak również tych bieżących, rozgrywających się na przeogromnej arenie poezji. Poeta recytował /bardzo pięknie/ swoje wiersze, w kolejności ich powstawania. Utwory dawno temu napisane i aktualne,  posiadają wspólny mianownik – delektowania się Słowem, Słowa przybliżaniem, otwieraniem jego tajemnych drzwi, wiodących do przeżywania piękna. Nie docenić Słowa poety, nie  uwewnętrznić jego melodii – to pozostawić drzwi na głucho zamknięte. To mocna, dojrzała poezja, nasycona filozoficzną mądrością, delikatna i jednocześnie drapieżna. To poezja ulotnej modlitwy i twardej walki o drugiego człowieka, przez roztaczanie wizji  piękna, które jest na wyciągnięcie ręki. Poezja o wielkim ładunku intelektualnym, wyobcowana z moralizatorstwa, zbędnej narracji czyniącej wiersz „przegadanym”. Utwory Marka Słomiaka unoszą odbiorcę w przeżywanie dzisiejszego dnia, przy maksymalnie wychylonym wahadle jutra.

W utworze – Ars Poetica, otwierającym książkę poetycką pt. „Powróćmy z długich samotnych podróży”, w jego zakończeniu, czytamy:

 

… Słowo

twoje ciągle w milczeniu

istnieje

          poznawane aż po 

szkielet sensu bezwymiarowej

rzeczywistości 

 

To piękna poezja, pisana pięknem Słowa, które tak bardzo Marek Słomiak upodobał.

Gratuluję wierszy, gratuluję spotkania.

 
 

MAREK SŁOMIAK – już jutro w NASZYM KLUBIE ul. Woźna 10

13 Mar

Marek Słomiak

To nie tylko poeta- słowem wyrafinowany.  Jego twórczość, to przede wszystkim pokonywanie barykad słowa, szczególnie w aspekcie aktualnej – „nowatorsko – komputerowej” –  twórczości. Poeta tak ukochał Słowo, że nie wyobraża sobie – / wg mojego spostrzeżenia/-  istnienia poezji, poza jej najwyższym lotem.  Lotem orła, zdolnego porwać upolowaną zwierzynę i  zanieść ją do gniazda, w którym spragnione pokarmu pisklęta, czekają w majestacie rozwartych dziobów, na żer, który w tej właśnie chwili stanowi o ich przetrwaniu. Instynkt.  Przetrwanie.  To właśnie instynktowny dotyk Świata, stanowi  o sile jego przetrwania. Stąd siła  Słowa – Marka Słomiaka, wiedziona instynktem piękna na szafot głupców czekających na topór kata.

Niezgłębiona tajemnica istnienia, zostaje rozwiązana prostą pieśnią autora.   Uległość, drapieżność, moc, słabość, znajdują swoje usprawiedliwienie, gloryfikują  jednocześnie wątpliwą boskość przetrwania.   Dzisiaj – tak właśnie odbieram twórcze dokonania  Marka Słomiaka.  Niewielu poetów, błyszczy zasługami  na przeogromnej  niwie Słowa.  To mój –  mikroskopijny osąd.  Marek Słomiak może dowie się o tym jutro,

w Poznaniu, w NASZYM  KLUBIE – ul. Woźna 10, o godzinie 18 – tej, minut trzydzieści, gdzie stawię się z ochotą, aby przeżyć twórcze dokonania tego fantastycznego poety, zamieniającego słowo – w melodię, nie po to by brzmiała bzdetnym refrenem, lecz po to, byś mógł jej dotknąć niewyśpiewaniem. Później – możesz zapisać ją piórem – dawno temu zagubionym, na pięciolinii, której kartki wiatr kluczem wiolinowym zamknął w wieży oczekiwania.

 

Wrażeniami ze spotkania – na pewno podzielę się po skrystalizowaniu doznań, których – jestem przekonany, nie zabraknie.

HEJ!!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

NAJLEPSZY PRZYJACIEL

11 Mar

Znamy powszechną opinię o najlepszym przyjacielu człowieka. Wiadomo – chodzi o psa. W swoim życiu, miałem Kubę, /żył prawie 20 lat/, Szuwarka, odszedł po 16- tu latach.  Były to bardzo trudne i bolesne rozstania. Dzisiaj –  wspólnie z żoną Anną, gotujemy jedzonko dla suczki Soni – /jest z nami od 16 – tu lat/ i „faceta” o imieniu Rico – będącego członkiem rodziny, od lat czterech. Tym czworonogim zwierzaczkom, zawdzięczamy wiele szczęścia i radości. Nie rozumiemy tych, którzy nie potrafią dostrzec w ich mądrych oczach uczuć, których często ze świecą szukać wśród ludzi. Mowa o przywiązaniu, bezinteresownej miłości, ufności bezgranicznej.

I tak – rodzi się wiersz pt. :

 

RICO

 

Hałas łajdaka

Cisza dobrotliwego

Wzloty – upadki

Wierność – zdrada

Przyjaciel – wróg

Mądrość – głupota

Czupryna – łysina

Człowiek – pies

Radość – wzajemna

Żal – tylko mój

Nie potrafię szczekać

twym kudłatym przywiązaniem

 

Jak mawiał K.I. Gałczyński – należy kochać Wróbelka!  Kochać do jasnej cholery!  Też!

Mistrz, wyrażając tę opinię, zagubiony wśród Wróbli – /jestem przekonany/ – myślał również  o czworonogich przyjaciołach skrzydeł pozbawionych, często – gęsto  o popularnym imieniu – Rex.   Kochajmy Rexa!   Chłopaki – dziewczęta !  Kochajmy do jasnej cholery!!   To moje sugestie – o których kiedyś wierszem.

 

Do następnego spotkania – Zygmunt