RSS
 

Archiwum z miesiaca Lipiec, 2013

UMOWY NIE DO KOŃCA ŚMIECIOWE

31 Lip

 

MARATON

 

Zdradzony

uśmiechem twych ramion

wyrzucony

za nawias pocałunku

biegnę niecierpliwą ulicą

Oślepiony słońcem

przystaję tęsknotą

Piję zapominanie…

Plastikowy kubek

szczęśliwy segregacją śmieci

 

 

INSPIRACJA PRZEŻYWANIEM

27 Lip

 

TRYPTYK  –

TOBĄ ZNIEWOLONY

 

-I-

Tak bardzo spieszyłem się tobą

Dotyk

Przytulenie

Warg muśnięcie

Rozstanie

spóźnione oczekiwaniem

…Tak bardzo

 

– II –

 

Stało się

Zwyczajnie

Do końca

Przepadłem

odnalezieniem ciepła twego ciała

Moje ciało

dreszczem zimna

w poszukiwaniu

… zagubienia

 

– III –

 

Byłaś zauroczeniem

Kością miłości

rzuconą wygłodniałym psom

Z rozszarpanego gardła

…  kochałem

 

Na marginesie tryptyku…

Poeci lubią cierpieć.  Wtedy powstają najlepsze wiersze.

Jeżeli nie ma cierpienia – w najgorszym przypadku  można je przywołać.  Np. – cierpienie kolegi potraktować jak własne. To  zdaje egzamin, bowiem wrażliwość, empatia, pozwala sięgać paluchem poezji do autentyzmu zdarzeń, ich osobistego przeżywania w kategoriach uwewnętrznienia. Rozważając temat w kontekście inspiracji, właśnie to decyduje o poziomie wiersza, jego / mimo wszystko / – autentyczności.

Wiersz – musi za wszelką cenę, pozostać prawdą, tak jak prawdą – rozwód mojego kolegi.

 

 

ESKAPADA DO HEKTAROWYCH WŁOŚCI SŁOWA – POETY ROLNIKA – STANISŁAWA NAUMERTA

24 Lip

 

W dniu 20 – go lipca, za sprawą Jerzego Grupińskiego,

wczesnym rankiem, wyruszyliśmy – / poeci, krytycy, animatorzy kultury / – do mieszkania – muzeum poety z Gulcza –  STANISŁAWA NEUMERTA

 

Poeta – rolnik.

Wśród lasów zatopionych w natarczywym słońcu,  w ten sobotni dzień, spotkaliśmy się, aby nawiązać kontakt z poetą, który w glorii swoich poprzednich zasług, aktualnie pozostaje w kręgu /tak jak wielu innych poetów/ – w cieniu zapominania.

Punkt pierwszy spotkania – to zwiedzanie rezydencji poety – / przy kawie, herbacie i smacznych „łabędzich”  ciasteczkach/ –  znaczone śmietanką osobistych przeżyć poety – gospodarza, Jego pamiątek, rękopisów, wspomnień.   Wybitne nazwiska – poezją pisane, ożywały na nowo – zmartwychwstaniem Słowa.

Wśród lasów, jezior pobrzmiewały strofy wiersza gospodarza –  z książki pt. ” NA STO DWA” :

 

x x x

 

Grube ziarna do gardeł

kuleją wróble na dachu

i tylko patrzą

by jeszcze lepszych czasów doczekać

– a tu zima idzie…

 

Jeżeli do pięknej poezji Stanisława i poetów z Poznania,  dodamy zwiedzanie urokliwych miejsc -/ zamek w Goraju/ – konkurs jednego wiersza na zamkowym dziedzińcu, prezentację barda poezji śpiewanej, dyrektora – bojownika, znaczonego kulturą regionalnych zwycięstw – Jana Petryka –   obraz spotkania dopełni się samorzutnie.

Bezpośredni kontakt z poetą – Stanisławem Neumertem, pozostanie w mej pamięci.   Ja – człowiek ze skromnością na bakier, przypadam swym wierszem do gustu dojrzałemu poecie, który zaprasza mnie, zupełnie prywatnie do swego sanktuarium.   Dziękuję Panie Stanisławie.   To dla mnie wielki zaszczyt.   Na pewno skorzystam z zaproszenia, aby przeżyć mroźne dni i noce, tak wróblom nieprzychylne. Może w grę wejdzie upalne lato ?   Kto to wie…?

Dziękuję. Pozdrawiam swym wierszem:

 

GRZYBOBRANIE

 

Cisza świerków

– upalna

Sosny

– grzechem leniwe

Mój sen…

Melodia żołędzi

w studnię wczorajszego dnia

Galop burzy na grzbiecie

zachwytu wiatru

Kapelusz muchomora

nakrapiany maślanką

w zagubienie prawdziwej

kozackiej duszy

 

 

 

 

 

 

 
 

REFLEKSJA – TAK ZUPEŁNIE Z ZASKOCZENIA

23 Lip

 

PRETENSJA

 

To nie ja

dotykam słońca

To płatki śniegu

w kominie zagubienia

Twoja wina

Wszechmocny

ocalały płomień

syczy dzwonkami

żółci

brązu

czerwieni

Kasztany…

Ludziki

– na tej samej drabinie z zapałek

 

 

 

 

W DOBRYM HUMORZE – MODYFIKACJE NA URODZINACH CÓRKI

23 Lip

 

Dalszy ciąg –  „skojarzeń, modyfikacji  – w konkret”

 

– Życie kołem się toczy – stąd kwadratura koła

– Gdzie kucharek sześć, tam – grupowe zwolnienia

– Wolniej idziesz … – kiedyś biegałeś

– Nie wszystko złoto, co – mosiądzem  

 

C D N

 

TWÓJ DZIEŃ

22 Lip

 

KAŻDĄ PORĄ ROKU

/Córce – na urodziny/

 

Kocham Cię

– zwiastowaniem wiosennego słońca

– soczystością dojrzałych owoców lata

– deszczem zagubionego parasola

– kwiatami mrozu na szybach

Oddech wyznania

w uścisku wzburzonego nurtu

rzeki nieskończoności

– Twego szczęścia

 

 

TAK WIELE POZOSTAŁO

19 Lip

 

 KLAWIATURA KONTRASTU

/Córce na urodziny/

 

Trwam nokturnem letniego deszczu

Jestem tylko z tobą

na liściach

szybach

parapetach

 

Zatykam uszy

Oczy szeroko otwarte

nasłuchiwaniem wariacji

gorejących słońc

 

Z MARIĄ MAGDALENĄ PRZY HERBACIE

16 Lip

 

MARIA MAGDALENA  POCGAJ. 

Chłonę wiersze uwięzione przez poetkę w tomiku – ” HERBATA Z GWIAZDEK”.

Utwory piętnowane liryką, darem dla czytelnika.

Dla mnie, błądzącego po tych samych drogach i dróżkach poetyki, odnajdywanie pragnień, wzruszeń, dotykanie piękna, pocałunek spełnienia błękitu metafory  – to wielkie intelektualne przeżycie, zmuszające do kolejnych literackich zmagań.

Pokrewieństwo sztuk bliskie słowa dokonaniem, niedokonaniem słowa – dalekie.

To ja – Mario, Magdaleno, tonę w morzu stokrotek Twych wierszy.

Nie udało mi się

zerwać

ani jednej 

I tak Cię kocham, gorącym aromatem Mlecznej Drogi.

Cytryna ?   Na co, po co, dlaczego??

Pędzimy w Wielkim Wozie, popijając gorącą, gorzką herbatę.

 
 

CZAS NA POWAGĘ SŁOWA

16 Lip

 

 

KLINICZNIE – JAKUBOWO

 

Byłaś

Błysk zieleni

Wylot tunelu

Rozpalona wibracja

niedokończonych marzeń

Chłód nocy niespełnionych obietnic

 

Jestem

Tajemnica krzyku

na drabinie porodu dnia

Przecięta pępowina nieskończoności

po szczeblach zmartychwstania

 

 

 

 

DALSZY CIĄG – „MODYFIKACJI”

15 Lip

 

 

– Dopóty dzban wodę nosi, dopóki  – w kranach.

–  Panta Rhei – po cholerę powodzie. Heraklit to zrozumie.

–  Więcej światła !  – Wymień żarówkę !  J.W. Goethe, niech śpi – ukontentowany.

–  Strach ma wielkie oczy – i się boi.

–  Gdyby kózka nie skakała – byłaby baranem.

–  Mądrej głowie, dość po – łbie.

 

I tym sympatycznym akcentem, żegnam się – / pomysły na wyczerpaniu/ – do poważnego wiersza, czekając na Wasze propozycje, dotykające modyfikacji przysłów, powiedzeń. maksym – których mógłbym  dotknąć piórem satyry, bądź z Wami polemizować co do ich treści. Fajna zabawa, oparta na grze słów, postrzeganiu świata przez pryzmat  przewrotności.

To na pewno ma sympatyczny sens.