RSS
 

Archiwum z miesiaca Lipiec, 2013

ŚLADEM MODYFIKACJI MĄDROŚCI – C D N

13 Lip

 

Z nadzieją na powrót słonecznego lata -/ciągle leje!/, brnąc po śladach zapożyczonej uprzednio /pierwsza odsłona/ – numeracji – proponuję dalsze wywrotowe testy, wyssane z narodowej mądrości –  ku serc pokrzepieniu :

 

–  Lepszy wróbel w garści, niż – kupa pod podeszwą

– Gdy jaskółka lot swój zniża – meteorolodzy na bruk

– Komu w drogę, temu – do szewca

– Złej baletnicy, przeszkadza – choreograf

– Czas ucieka i – żal skradzionego zegarka

– Nie pij, nie pal – umrzesz abstynentem

– Cicho nad tą trumną – jeszcze szukają wieka

– Przeminęło z wiatrem – zbędne huragany

– Zamienił stryjek siekierkę na – bejzbol

– Oko za oko, ząb – do wyrwania

 

 

C- D- N

 

URODZINY HELENY GORDZIEJ

12 Lip

 

Dzień wczorajszy, był dla poznańskiego kręgu ludzi związanych z literaturą, dniem szczególnym. W Sali Złotej Pałacu Działyńskich, miało miejsce spotkanie z pisarką obchodzącą swoje 85 – te urodziny – HELENĄ GORDZIEJ.   Uczestniczyli w nim: członkowie rodziny, przyjaciele ze Związku Literatów Polskich oraz miłośnicy prozy i poezji dostojnej jubilatki.  Zebranych powitał Prezes ZLP Oddziału Poznań – Paweł Kuszczyński. W wygłoszonej laudacji zapoznał zebranych z osiągnięciami literackimi Heleny, podkreślił znaczenie i miejsce Jej twórczości na płaszczyźnie współczesnej literatury.

Życzenia i gratulacje, jubilatka odbierała z autentycznym wzruszeniem i charakterystyczną dla siebie skromnością.

Spotkanie – grą na oboju, uświetnił profesor Akademii Muzycznej w Poznaniu, sympatyk twórczości Heleny Gordziej – Tomasz Gubański.

Jan Tycner – animator kultury, na co dzień współpracujący z ZLP – czytał fragmenty prozy bohaterki spotkania, natomiast Jej wiersze recytowali: Kalina Zioła, Mirosława Prywer, Maria Magdalena Pocgaj, Zdzisława Kaczmarek i Zygmunt Dekiert.  Barbara Tylman oraz ja, wygłosiliśmy swoje utwory, dedykowane Helenie Gordziej, co spotkało się z ciepłym przyjęciem przez samą jubilatkę, jak również osób uczestniczących w tym doniosłym, pełnym refleksji, czasami zadumy, na pewno radości, wydarzeniu.

Niechaj spełnią się słowa wyśpiewane – STO LAT !

Później zastanowimy się – CO DALEJ ?

Jeszcze raz życzę Helenie: zdrowia, pomyślności i pięknych wierszy.

 
komentarze 2

Kategoria: OGÓLNA

 

NASTĄPIŁ CIĄG DALSZY /z pominięciem rzymskiej numeracji/

12 Lip

 

 

–   Na złodzieju czapka – niewidka.

 

–   Nosił wilk razy kilka – owieczki do lasu.

 

–   Kuj żelazo, puki – kowal żyje.

 

–    Baba z wozu – koń rży.

 

–   Koń ma cztery nogi i – się nie chwali.

 

    C D N

 

SKOJARZENIA, MODYFIKACJE – W KONKRET.

10 Lip

 

I – Kruk krukowi – okularów nie użyczy.

 

II – U wdowy – chleb krojony.

 

III – W starym piecu – ruszt do kitu.

 

IV – Uderz w stół – może się nie rozleci.

 

V – Na bezrybiu i rak – uszczypnie.

 

VI – Nie czas żałować róż, gdy – zakazano imienin.

 

VII – Mierz siły na – możliwości NFZ.

 

VIII – Kto pod kim dołki kopie – musi mieć łopatę.

 

IX – Pij, pij, na starość – zwrot kaucji.

 

X – Mądry Polak po szkodzie.

Przed szkodą – też Polak.

 

– C D N –

 

 

 

 

 

 

 

 

 

BŁĄDZĄC W AURZE NASTROJU LATA

09 Lip

 

Nareszcie słońce.   Lato w całej okazałości.   Dojrzewają wiśnie.   Czereśnie marzą o spotkaniu ze szpakiem – następnego roku.   Kolejne kwiaty wybuchają wulkanem barw, ignorując te , które zdążyły pogubić płatki.

Stąd narodziny tego, co odnalezione piękną porą roku, zapisane przeżywaniem, refleksją, czasami pal licho – ironią …

 

ŹRÓDŁO SATYSFAKCJI 

 

Bliższa ciału chłodu koszula,

gdy ciało gorące – przytula.

 

ZADZIORNA PRAWDA

 

Róża bez kolców,

kobiecość – bez szans.

 

Pozostałe skojarzenia Słowa z latem, w kategorii – WIERSZE, FRASZKI , AFORYZMY.

Polecam – ściskając słonecznie – do zachodu słońca.

 

 

 
 

AFORYZMEM DEFINIOWANY

06 Lip

 

 

Po frywolnych akcentach, pora na powagę.

Błądząc w labiryncie CZASU – o którym pisałem wiele, pora odnaleźć wyjście, by podążać prostą drogą przeżywania: wczoraj, dziś, jutro.

Za sprawą  aforyzmu, który kluczem powagi otworzy drzwi do tajemniczego świata pamiętania, łatwiej nam będzie postrzegać to, co tę pamięć rodzi.

 

Pamięć…

Lapidarny puls życia,

zapisany turbulencją piękna przeszłości. 

 

NIEPOTRZEBNE NARODZINY 

             KSIĘŻYCA

 

Jak ptak zawieszony na krawędzi chmury

jak spływająca po policzku łza

żal za dogasającym ogniskiem

– tak tęsknota trwa iskrą

niesioną hen w górę

w niebo nasycone błękitem

tobą rozkołysane do bólu

zagadką rozwiązywaną schyłkiem dnia

Zmęczone słońce kpi księżycem

ubranym w suknię z tiulu

naiwnej mgły

 

Pamiętamy wspaniałość. Chcemy przeżyć to raz jeszcze. Właśnie tak rodzi się tęsknota. Jeżeli jedna iskra zgaśnie, pojawia się następna, gdyż ogniska piękna – nigdy nie gasną, a mgły – zawsze zostają słońcem rozpraszane.

 

 

 

GOŁE UŚMIECHY LATA

05 Lip

 

 

Kilka lat temu, gdy nie było jeszcze „mody na dogryzanie blondynkom” – napisałem fraszkę o stringach.

 

Zarabia producent.

Handlowiec też się bogaci

– sprzedając stringi.

Dwa sznurki na krzyż,

zamiast solidnych gaci.

 

Dzisiaj napisana fraszkach w stringowym temacie – blond, brzmi:

 

Trudny wybór wykształconej blondynki.

Decyzja podjęta z wysiłkiem.

Założy stringi !

Nie wypada świecić gołym tyłkiem.

 

Zapewniam.

Idąc śladem Kiepury, kocham, wszystkie kobiety, bez względu na kolor ich włosów. Tak więc, nie jest to żadna osobista wycieczka.

Pozdrawiam gołym uśmiechem słońca, które golizną /na całe szczęście / – martwić się nie musi.

 

 

 

 

 

DZIĘKUJĄC STEFANOWI PASTUSZEWSKIEMU ZA „TRAKTATY”

04 Lip

 

Tak się złożyło, iż wraz z miesięcznikiem literackim „AKANT” – dotarł do mnie tomik poetycki autorstwa Stefana Pastuszewskiego, pt.” TRAKTATY”.

Wielka  moja radość, kiedy kontempluję wpis – dedykację, zamieszczoną w książce.

Utwory – traktaty – zawarte w publikacji,  to trzydzieści pięć wierszy, określających w oryginalny, poetycki sposób, wielopłaszczyznowe postrzegania świata przez twórcę, który niezmordowanie, z wielką wrażliwością używając doskonałych poetyckich narzędzi – płaszczyzny te penetruje.

Analiza utworów, zmusza do przywołania sentencji  ks. Jana Twardowskiego, która brzmi, cyt. – POEZJA RODZI SIĘ Z DOJRZAŁOŚCI. Na pewno nie chodzi tu o wiek metrykalny. Dojrzałość to:  mądrość, wrażliwość, umiejętność zatrzymania się przy milowym kamieniu drogi życia, bez względu na to, jaki dystans pozostał jeszcze do pokonania.

Przy okazji wystawiania wysokiej noty  TRAKTATOM,  dziękuję zespołowi redakcyjnemu AKANTU, za umieszczenie mojego wiersza na łamach miesięcznika wydanego z okazji jubileuszowej – DWUSETNEJ – edycji tego jakże pożądanego na literackim rynku periodyku.

Z tej okazji – gratulacje i najlepsze życzenia dla Redakcji.

Druga sprawa, to zamieszczenie mojej recenzji dot. książki poetyckiej Jolanty Baziak -” POCHYLONE NIEBO”, w czasopiśmie – PODWÓRKO Z KULTURĄ. Od momentu wydania tej książki upłynęło trochę czasu. Dobrze się jednak dzieje. Publikowana teraz recenzja,  na pewno ten znaczący fakt  przywoła i przypomni o konieczności zapoznania się z omawianą lekturą, lub zachęci do powtórnego przeżywania tych, którzy pierwszy kontakt z nieba pochyleniem, mają już za sobą. Nie odkrywam Ameryki.   Do dobrej poezji wraca się, jak do własnego domu z dalekiej podróży.

Z powyższego wynika, /lub wynika z powyższego/ – w ostatnim czasie spotkały mnie przyjemności.

Publikacje dla piszącego, to ŻYCIE JEGO SŁOWA, gwarantowane wyłącznie kontaktem z  odbiorcą tekstu. Rola wyznaczania literackiego kursu, ocena głębi poetyckiego oceanu, przypada bowiem CZYTELNIKOWI, żeglującemu z wiatrem bądź pod wiatr literackiej przygody.

 

 

 
 

NAWIĄZUJĄC DO CZASU

03 Lip

 

 

MITY

WSPOMINANIA

 

Przebrzmiała melodia…

Struna zapomnieniem drga

Dopalająca się pochodnia

Ziemia stygnąca lata rozkwitem

Pełzający w trawie wąż…

– Myśli moje skołatane

chyłkiem w ciemną noc

Powracają

w zwariowanym tańcu

wciąż uczepione smutku dnia

Szeptem zdrowaśki w różańcu

jedna łza

słońca złotą ciszą

spada w mrok krzyku

…obojętności

 

TAMTYCH WSPOMNIEŃ CZAR

01 Lip

 

 

PIERWSZA MIŁOŚĆ

 

Zapominasz twarz.

Imię – doskonale pamiętasz.

Zważ !

Radosnych wspomnień,

nie zaniesiesz na cmentarz.

 

Potwierdza się teza, że to czas, /patrz wpis – kategoria OGÓLNA/- swoją brutalną bezwzględnością, rządzi naszym – tu i teraz. Zatraca to co piękne, unicestwia  przeżycia złem pisane, niesie w przeżywanie kolejnych wzruszeń, szczęść, zachwytów i tego, czego zachwytem i szczęściem nazwać nie sposób. To wielka frajda – nie móc nad nim zapanować.  To wielkie szczęście – czekać co przyniesie los, który czasem się podpisuje.

Z nocnym i mocnym pozdrowieniem – czasowo:  Zygmunt.