RSS
 

Archiwum z miesiaca Sierpień, 2013

LIPIEC – STACJA LETNIEJ PRZYGODY

29 Sie

 

 

SAMOBICZOWANIE

 

Pociąg lipca

bałamucony poranną łzą

zapominania niezapominajki

odjechał nieznajomością przystanków lata

Na stacji – Zapominanie –

rajska jabłoń kusi dojrzałą czerwienią zakazanego owocu

Tak łatwo uciec w pustynny pejzaż

dogorywania kolorów tęczy

Tak trudno przetrwać

tamtym pocałunkiem

 

 

 

 

WIERSZ – HOŁD CZWORONOGIEM PIECZĘTOWANY

25 Sie

 

MÓJ RICO

 

Hałas łajdaka

Cisza dobrotliwego

Wierność – zdrada

Przyjaciel – wróg

Mądrość – głupota

Czupryna – łysina

Człowiek – pies

Radość – wzajemna

Żal

– Nie potrafię szczekać

twym kudłatym przywiązaniem

 

P.S.

RICO –  to fantastyczny PEKIŃCZYK – w pełni prezentujący wszelkie objawienia tej rasy.

Czasami –  fantastycznością druzgoczące.

 

MÓJ SKROMNY JUBILEUSZ

25 Sie

 

Data czwartego września – przybliża się w galopującym tempie. Sam nie wiem jak to się dzieje, że pod lawiną swoich wierszy, gubię się w przymiarce kilku słów powitania, kreśleniu zupełnie prostej historii powstania mego pierwszego wiersza, którą siłą rzeczy, na spotkaniu-  będę musiał przywołać.  Sądzę, że rozpocznę uroczystość, przywołaniem motta mojej trzeciej książki poetyckiej pt .”Dywagacje okazjonalne” . Zaistniało aforyzmem: – TRZEBA ZATRZYMAĆ SIĘ NA CHWILĘ, BY CZAS WYPRZEDZIĆ NA DŁUŻEJ –. Mój przytoczony aforyzm, doskonale oddaje klimat obcowania z wierszem, który przetrwał lat piętnaście. Czy nowe wiersze różnią się tematyką, klimatem, postrzeganiem świata?  Ocena należy do Ciebie – potencjalny uczestniku spotkania, bardziej lub mniej znającego moje wiersze. Zważ!  Liczy się tylko błysk, zygzak błyskawicy, który wiersz rozświetla na granacie nieba, kreśli znamię ciszy przetrwania, w niepojętej przestrzeni błękitu.

Niechaj moja poezja, pozostanie ciszą przed burzą, zagadką, rebusem rozwiązywanym w pociągu stojącym na stacji  -ROZPAMIĘTYWANIE.

Zapraszam na spotkanie do Sali Złotej Pałacu Działyńskich, w dniu 04-09-2013, godz. 17 – ta. 

 
 

SZANSA PRZEŻYWANIA SŁOWA MARII – MAGDALENY POCGAJ.

20 Sie

 

Ta niesamowita szansa, pojawiła się dzięki Krzysztofowi Galasowi i sprzyjającym klimatom w  Zarządzie  ZLP – Oddział Poznań, którego działacze otwierają szeroko podwoje, na prezentacje twórczych dokonań poetów, zrzeszonych w Związku i twórców do tej pory nieśmiałych, gromadzących swe wiersze w szufladzie. Wieczór – 19-go sierpnia, w  salce siedziby Zarządu ZLP-Poznań, należał niewątpliwie do MARII- MAGDALENY POCGAJ.

Utwory Marii, Magdaleny Pocgaj, to nie tylko doniosłe Słowo.  To przede wszystkim muzyka niesiona wiatrem przeżywania piękna.

Wiersz będący dziełem poetki – to wydarzenie na miarę trzęsienia ziemi, wybuchu wulkanu, zastygającej  lawy, która za chwilę stanie się źródłem nowego życia. Najpiękniejsze jest to, że tajemnica dramaturgii  wiersza, tkwi w jego totalnej stagnacji, spokoju, wyciszeniu, delikatnym przytuleniu policzka.  Aby wyrazić całą głębię  przeżywania wierszy, podziwiania ich autentyczności życiem płynącej – nie starcza słów zachwytu.  To trzeba przeżyć,  stanąć oko w oko z wierszem poetki.  Odnajdziesz siebie!   Powiesz:  Maria nie kłamie, a Zygmunt nie kusi słodką laurką.  Przeżywanie wiersza Marii – Magdaleny Pocgaj, to zatrzymanie się twórczą refleksją, zadumą, dotykanie piękna, uczuć,  wrażeń, które są tuż obok, lecz w brutalnej prozie życia, ciągłej pogoni, pozostają odległe, niedostrzegalne. Poetka, swoim wierszem, lody tej obojętności – kruszy. To zasługa piękna słowa poetki, często wyszeptanego. Autorka zaprasza do podróży w spokój  przeżywania piękna, widzianego z burty łupiny- łódeczki, która dzięki sile ramion, umożliwia spokojne, wyciszone, postrzeganie tego, co oglądane z pokładu transatlantyku, bądź pędzącego pociągu, umknęło, przepadło bezpowrotnie, we mgle bezkresu oceanu, lub w miarowym stukocie wagonowych kół.

Poezja Marii, Magdaleny Pocgaj – to ofiara złożona na ołtarzu przeżywania piękna, zaklętego w miłości spełnionej i tej poszukiwanej, pośród złota gorączki letniego słońca i księżyca zimy, w białym puchu wyciszenia.

Tak postrzegam i przeżywam twórcze dokonania poetki, okraszone nieskazitelną świętością piękna płynącego z głębokich pokładów natury, gdzie miłość, nadzieja, zrozumienie drugiego człowieka, to bukiet różnokolorowych kwiatów, ofiarowany w sens życia.

Tego popołudnia, było mi dane podziwiać także wspaniałe fotogramy, jakie poetka – fotografik, przywiozła z eskapady do dalekiej Laponii.

Może kiedyś Mario – Magdaleno, zabierzesz mnie do tej krainy i wspólnie z  /prawie już Lapończykiem/ – Andrzejem Szmalem, którego bardzo cenię za twórczą oryginalność postrzegania życia, w kontekście ignorowania całej tej zas….., zepsutej, chorej współczesności i we trójkę pogonimy renifery, w spowite bielą śniegu leśne ostępy ?

Dziękuję Krzysztofowi Galasowi  za to, że sympatycznie, z wielką wrażliwością-/w końcu to również  poeta  poszukujący Erato/- poprowadził spotkanie z Tobą, pełne odkrywania- dotąd tak daleko nie znanej poetki, malarki, autorki wspaniałych fotogramów i za to, że  przywołał płynące poezją Marii wzruszenia,  na miarę wytrawnego znawcy, konesera słowa i przede wszystkim – dusz połączenia.

Z wielkim szacunkiem dla M.M.Pocgaj i K. Galasa – nieutulony przeżywaniem – Zygmunt Dekiert.

 
 

WIARA, NADZIEJA I WIERSZ

20 Sie

 

BOSKA PRZYSZŁOŚĆ WIERSZA

 

Czas

Przeszły

Teraźniejszy

Wahadło w chmurze pragnień

spełnienia wyroczni

Na drogach rymowanej zieleni

gilotyna bieli niewinności Słowa

Ostrza stępione przesytem narracji

zardzewiałe poszukiwaniem piękna metafory

Wiersz

Brutalna susza pustyni

Oaza jutra ponad Czasu

dokonaniem

 

15 LAT OD URODZIN WIERSZA – ZYGMUNT ZAPRASZA NA JEGO DOJRZEWANIE

17 Sie

 

Dojrzały wiekiem – młody twórczością.

Tak wyraził się o mnie i moich, skromnych literackich dokonaniach – krytyk. Zderzenie dwóch światów. Świata dojrzałości metrykalnej i tej zupełnie zielonej, dojrzewającej doświadczeniem wczorajszego, dzisiejszego dnia, przez skromność – nie wspomnę o kreowaniu zdarzeń, misji poetom przypisanej.

Szczęśliwie się składa, iż mogę ogłosić wiadomość, następującej treści:

W dniu 04-09-2013, o godzinie 17 – tej, w Sali Złotej Pałacu Działyńskich w Poznaniu, Stary Rynek 78,

Związek Literatów Polskich Oddział Poznań, pod przewodnictwem –  Pawła Kuszczyńskiego i Danuty Bartosz – zastępcy, organizuje /ku mojej bałwochwalczej dumie/ – jubileuszowe spotkanie z moją  twórczością, pod wezwaniem : CZAS WIERSZEM ZYGMUNTA ZATRZYMANY.

Swoimi literackimi uczynkami – zachęcam do licznego stawienia się w określonym miejscu i czasie, gdyż po raz drugi,  15 – lecia porodu wiersza przeżywać nie będę.

Dzisiaj odcinam pępowinę wiersza, który dojrzewa schyłkiem lata, zapatrzony w jesień, o zimowej porze – nie wspomnę. Błądzę w CZASIE.  Poszukuję SŁOWA. Po piętnastu latach mojego wiersza wiem, że ON ciągle na mnie czeka….

 

SAMOBICZOWANIE

 

Pociąg lipca

bałamucony poranną łzą niezapominajki

odjechał nieznajomością przystanków lata

Na stacji – ZAPOMINANIE

szum rajskiej jabłoni

kusi dojrzałą czerwienią zakazanego owocu

Tak łatwo uciec w pustynny pejzaż

dogorywania kolorów tęczy

Tak trudno przetrwać

– tamtym pocałunkiem

 

 

Pozdrawiam serdecznie i zachęcam  do uczestnictwa w bezpośrednim zderzeniu z moim wierszem i przepiękną piosenką przy gitarze klasycznej Państwa: Aliny i Krzysztofa /poeta/- Galasów. Kto  piękniej wiersz wyśpiewa, od jego twórcy?  Łza w oku się kręci – na wspomnienie Wysockiego i Okudżawy. Dobrze, że mamy Galasów i Nohavicę.    HEJ!  HEJ !

 

 

 

 

 

 
 

„MODYFIKACJE” – NOWE ŚWIATŁO NA RZECZYWISTOŚĆ

16 Sie

 

PRZYSŁOWIA – / nie tylko/-  W NIEBEZPIECZEŃSTWIE

 

Kto się raz sparzył – nie gotuje.

Poznać głupiego po – dziurach w serze.

Kłamstwo ma krótkie nogi – ucieka na szczudłach.

Świeża woda – zdrowo utopi.

Lepsze jest wrogiem dobrego – brnę w doskonałość.

Zemsta jest rozkoszą – mściwych.

Strach ma wielkie oczy – to od słońca.

Nie taki diabeł straszny jak – jego połowica.

Pieniądze szczęścia nie dają – zapłać rachunek.

Nie wywołuj wilka – siedząc na kamieniu.

Paluszek i główka to – podstawy anatomii.

Przez trudy, do gwiazd – najpierw Mars.

Jak sobie pościelesz – tak poleżysz.

 

Fajnie się dzieje, że moje propozycje „modyfikacyjne” – inspirują nawet wytrawnych, cenionych i zasłużonych literatów, do podejmowania tego zagadnienia.

Często bywa, że inspiracja  – /o czym pisałem w AKANCIE parę lat temu – „Napisane – napisanym„/ – zjawia się zupełnie niespodzianie, przeczytanym tekstem.

Nie chwali się dnia, przed – porannym powrotem do domu.

 

Dlatego C – D – N !

 

 

 

PORA NA NOWY WIERSZ

15 Sie

 

MGLISTY DOTYK EDENU

 

Coraz mniej miejsca na liryczny wiersz

Słońce na bezdrożach niebiańskich uniesień

Wiatr przykucnął pod jabłonią grzechu

Adam

Ewa

Tak zaczęła się miłość

Pod dziurawym kapeluszem

stracha na wróble

wystraszone – kocham

węża obecnością

do utraty tchu

– rozgrzeszenia

 

 

Na marginesie.    „Siedzę nad nowymi MODYFIKACJAMI”, by opublikować i przełamać za chwilę / cyklicznie/ powagę wierszy.

 

MOJA POEZJA W ONTV TELEWIZJA POZNAŃ

15 Sie

Tak się złożyło, że w dniu wczorajszym przeżyłem sympatyczną przygodę. Udzieliłem wywiadu w studio ONTV TELEWIZJA POZNAŃ. Konwencja programu polega na tym, że nie ma przed jego realizacją żadnych wstępnych ustaleń, żadnego umawiania się co do treści pytań i tym samym możliwości przygotowania stosownych odpowiedzi. Wszystko dzieje się w ciemno. Sądzę, iż ta formuła programu, daje szansę na zaistnienie autentycznego przeżywania zdarzenia. Na pewno niesie w sobie więcej zalążków stresu, ale z tym można sobie jakoś poradzić. Osobiście, miałem okazję podzielić się moją opinią, uwagami na temat poezji, w świetle własnych dokonań na tej płaszczyźnie. Teraz, po programie, dochodzę do wniosku, iż moje wypowiedzi w niektórych kwestiach były nawet zbyt swobodne i buńczuczne. Trudno. Taki jestem. Szczery do bólu. Ten swoisty rozpęd, zawdzięczam na pewno sympatycznej Pani Katarzynie – prowadzącej program, Panu Danielowi – kamerzyście, którzy swą przytulną życzliwością i uśmiechem, potrafią na pewno kruszyć głazy. Moje wiersze recytowała pięknie Kalina I. Zioła, która swą totalną aktywnością – nie tylko jako poetka i krytyk literacki- lecz również jako animatorka kultury, doprowadziła mnie do tego studia.       Wszystkim wielkie dzięki!

Wiersz musi wędrować w świat: książką, radiem, telewizją… Za nim dopiero podąża poeta.  Inaczej rzecz ujmując, bardziej poetycko:

Wiersz bez odbiorcy – to poeta bez wiersza.

Z.D.

 
 

„MODYFIKACJI” – CD – HUMOR NAJWAŻNIEJSZY

14 Sie

 

 

– Dwa grzyby w barszcz – skocz do lasu

– Zielono mi – prosiłem nie fałszuj nadzieją

– Temida jest ślepa – sędzia też nie widzi

– Wybiera się jak sójka – do płacenia rachunków

– Już był w ogródku – gąska u ogrodnika

– Ładna miska jeść nie daje – deser przedni

– Biednemu wiatr zawsze w – portfelu

 

C-D-UŚMIECHU -NASTĄPI