RSS
 

Archiwum z miesiaca Styczeń, 2014

NA KANWIE „NOWY KRÓL II” – JANUSZA ORLIKOWSKIEGO, AKANT NR 2/2014

31 Sty

 

 

NIEDOSYT GRZECHU

 

Odnajdziemy się pod naszym drzewem

Wyplątani z uścisków spojrzeń

na rajskiej jabłoni

zawiesimy ogryzek

złotej renety

– tamtego pocałunku

 

KORESPONDUJĄC Z NATURĄ

28 Sty

 

 

PYŁEK

 

Echa wspomnień

w koronach dębów zaplątane

Szelest uśmiechów

igliwiem sosen

w nieprzebraną ciszę mchów

Łza nadziei

na czterolistnej koniczynie

Zapach chleba w łanach zbóż

wiatrem kołysanych

 

Zapatrzony w dzień

wieczności piękna

jutrem nocy przemijam

Tak szybko

 

 

Wiersz dedykuję Pani Janinie Drążek z Barcina, w uznaniu zasług na ekologiczno – poetyckich niwach.

 

 

DZIESIĄTA ROCZNICA POŻEGNANIA CZESŁAWA NIEMENA-WYDRZYCKIEGO

26 Sty

 

Jeszcze wczoraj, zaskakiwał swym nieobliczalnym, zbuntowanym talentem poetycko – wokalnym…. Jeszcze wczoraj – był sobą i takim pozostał.  Miał rację – „czas  jak rzeka płynie”.  Wielki piosenkarz, poeta, umiejący wyśpiewać to – czego inni twórcy i wykonawcy, do końca wyśpiewać nie zdołali. Pozostanie –  po kres istnienia piękna, wiarą w człowieka, w tęczę barw, które nie muszą pojawić się w odbitych słońcem kroplach deszczu.

Na  – 10 -tą rocznicę smutku, przywołam wiersz napisany przed laty. Wiersz pisany  tym, co Czesław Niemen  wyśpiewał sobą.  Wyśpiewał dla nas.

Utwór zapisany na kartach mojej książki poetyckiej  – „DYWAGACJE  OKAZJONALNE” – w pierwszym rozdziale, pt.  „TYM CO ODESZLI”.    Książka wydana w 2008 roku.

 

 PROŚBA – CZESŁAWEM PISANA

– Czesławowi Niemenowi –

 

Niemen

rzeka falą tęsknoty modra

nad jej brzegiem chwile ulotne

tamte dni w słońca blasku

hej – dziewczyno- hej

na huśtawkach napowietrznych

chmur płaszczem okryta

na parkietach – mostach

świtem na promenadzie

według wzrostu – koloru włosów

– to ty jesteś ta dziewczyna

oczy twe – usta twe

jesteś ładna – moja – jedyna

w sieni listami pachnąca

– czy mnie jeszcze pamiętasz

domek bez adresu

świat obok nas

skrzydła jasnych aniołów

żar płonącej stodoły

melodia nowa

– miłością do ludzi

wyciągam ręce

do ciuciubabki zapraszam

– nie żądam zbyt wiele

tak samo jak ty

płaczę zegara zamętem

dwie duże łzy

w Bajkału toń

wiatr w kolorowych muszlach

stoję w oknie włóczęgi cierpieniem

wychodzę na ulicę

może wrócisz tu

serca jednego przemodleniem

kołysaniem papug

blaskiem lampionów

na szeroko niklowanym barze

melodią skrzypcową

nim przyjdzie wiosna

 

– to za mało

 

mimozy dreszczem – jesień złotawa

i ten świat

– ciągle dziwny

pamiętaj mnie

jeszcze

 

Pamiętam młodzieńczy uśmiech Czesława, gdy po koncercie w Toruniu, poprosiłem bohatera wieczoru – o autograf.

Lata sześćdziesiąte. Huragan gitarowych akordów. Kapele na miarę chłopców mocnego uderzenia. Pełna mobilizacja dźwięków, w konfrontacji z  nowatorskimi technikami postrzegania muzyki,  prezentowanej – Czesławem. Totalne wyrafinowanie elektronicznej syntezy dotyku i wyobrażenia slalomu doskonałości każdej nuty.  Czesław Niemen,  kontrolował i wyprzedzał swą twórczą -/w owych trudnych czasach/ imaginacją interpretacji innych, najbardziej wziętych artystów.  Często krytykowany, zdany na własne siły, zapisał na taśmach i płytach polskiej  muzyki rozrywkowej to, na co w każdej chwili ludzkich wzlotów i upadków, można się powołać:  miłość, piękno, podziw dla świata, mimo jego niedoskonałości. Wyśpiewał prawdę do której dążymy.

Tak bliską. Tak daleką.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
komentarze 4

Kategoria: OGÓLNA

 

W OBJĘCIACH HAZARDU

25 Sty

 

 

KARETA

 

Tamtej jesieni

wygrałem w pokera

Król pik dołączył do trójki

 

Dżdżu szczodrą zadumą

uciekam przed grą

w ciemno

 

Dach karcianego domku

dziurawy asem kier

 

 

Przywołując ten wiersz, pragnę wkroczyć na płaszczyznę rozważań.

Co stanowi większą wartość: Król Pik Czwarty, czy Pierwsza Dama Kier?

Może  tym utworem potwierdzam starą jak świat zasadę:  Kto ma szczęście w kartach – nie ma szczęścia w miłości?

Być może nie warto bronić się przed” grą w ciemno” i ryzykować mocne wejście do gry, wygrać i mieć środki na naprawę dachu?

 

DZIEŃ BABCI! DZIEŃ DZIADKA! JA W NOC – Z MATKĄ, KTÓRA TEŻ BABCIĄ BYŁA.

23 Sty

 

 

WZGLĘDNOŚĆ

           NASYCONA

/ Mojej mamie – śp. Zofii /

 

Matki

nigdy nie mówią

– żegnaj

Matki

nigdy nie odchodzą

w zaświaty

Trwają nieskończonością

wiosennego ciepła dłoni

na policzku

otarciem kropli potu lata

kołysanką śpiewaną deszczem

jesiennej nocy

srebrzystością włosów

czesanych płatkami śniegu

 

Pozostają na zawsze

zatrzymanym zegarem

w samo południe

uśmiechu

 

 

 

LIRYKA MUZYKĄ SPŁAKANA

22 Sty

 

KLAWIATURA KONTRASTU

 

Trwam nokturnem

deszczu Nocy

Jestem

na liściach

szybach

parapetach

 

Zatykam uszy

Oczy szeroko otwarte

nasłuchiwaniem wariacji

gorejących serc

 

 

 

ZEJŚCIE ZE SCENY TEATRU ŻYCIA

20 Sty

             Jutro, o godz. 13 10, na Cmentarzu Komunalnym Poznań – Junikowo, pożegnamy poetę                                                  – Tadeusza Stirmera.

Wracają wspomnienia…

Pamiętam, jak po komunikacie o śmierci Marka Edelmana, Tadek późną nocą zadzwonił do mnie i poprosił o ocenę swego wiersza napisanego ku pamięci tego Wielkiego Człowieka. Wiersz pt.Cudny sen – z którym zapoznał mnie przez telefon, wywarł na mnie ogromne wrażenie i praktycznie nie miałem do proponowanego tekstu żadnych uwag.

Powiedziałem: mocne, do bólu nasycone tragizmem historycznej autentyczności.

Tadek odparł: też tak uważam i chyba nic w nim już nie zmienię. 

Wiele utworów Tadeusza, rodziło się ad hoc, dzisiejszym, wczorajszym przeżyciem, balansowało na wysoko zawieszonej linie, bez zabezpieczenia. Reagował błyskawicznie, jednak wiersze  zaskakiwały dojrzałą prawdą, nawet wtedy, jeżeli ta prawda nie każdemu była w smak. Wiele akcentów lirycznych wierszy, tonęło w sztywnej, bezkompromisowej, często nawet brutalnej formie utworu. Stąd oryginalność, niepowtarzalność, wysublimowanej prawdą refleksji w poezji Tadeusza Stirmera.

Poezji – pisanej z wielkiej litery P.

 

CUDNY SEN

Pamięci Marka Edelmana

 

w dzielnicy wolnej od zwierząt

głód był naturalnym stanem

turkotały wózki zaprzężone w cienie

wypełniały się doły-

żywi już nie czekali na cud

 

z drzemki przebudził się Bóg;

dotknął własnych korzeni i  działo się

jak niegdyś: kamienie nabrały smaku

stały się jadalne

ze szczurzych zakamarków wynurzył się

na wpół martwy tłum i ruszył w ulice

 

za nim ścieliły się zielone trakty

 

na deser pożarto domy i wzajem

zlizywano lukier z rumianych teraz obliczy

piernikowy mur rozwarł podwoje

jak zwieracz na rajską stronę miasta

 

a miasto spopielało i zapadło się w sobie

 

Z wielkim szacunkiem dla Słowa śp. Tadeusza Stirmera, zapraszam do dyskusji na temat Jego literackich osiągnięć.

 

 

 

 

 

 
 

CMENTARNY SCENARIUSZ

20 Sty

 

SCENARIUSZ

 

Światła rampy

zniewolone kurtyną powiek

Dłonie

po kres dotyku

zburzonej scenografii

Dialogi

w pajęczynach absurdu

Pustką kiczu

chichocze bezsens monologu

Białą laską

na skrzypiących deskach sceny

kreślę smutek wiersza

 

 

 

 

 

REFLEKSYJNIE – DWA RAZY

19 Sty

 

R – I 

 

Biegnę wszechobecnym wrzaskiem dnia

Czernią bezkresu ciszy błogosławię noc

Nieprzespaną

 

 R – II

 

Piękna Słowa – nie kupisz

Z tomiku przepięknych wierszy

możesz tylko sprzedać nadmiar piękna

którego i tak za mało

 

 

 

 

CÓRCE DOBROCHNIE – ZA NOWOROCZNE PRZYTULENIA

16 Sty

 

UCIEC PRZED NOCĄ

 

Sen

Oddala się lśniącą czernią

spłakanej szosy

Ciepło Twych słów

w chłód moich dłoni

Tylko tak

spłonie noc

 

W życiu zdarzają się chwile radości i smutku.

Tutaj potwierdza się maksyma  Mikołaja Gogola: – POEZJA JEST SPOWIEDZIĄ DUSZY-  

Bez specjalnych analiz, w tym kontekście łatwo wyrokować podział poezji na czarną i różową. Jedna i druga,  jeżeli pięknem zapisana – zasługuje na rozgrzeszenie, może służyć za przykład dążenia do doskonałości.

Pozdrawiam wszystkich z nadzieją, iż rok 2014, do granic swych możliwości, nasze dusze malować będzie wyłącznie w kolorze uśmiechniętego optymizmu. Poetom nie zabraknie różowego atramentu, różowych pisaków, różowych kredek…  Przede wszystkim, nie zgubią  różowych okularów.

Sobie życzę tego samego,  gdyż  po moich  czarnych przeżyciach jakie ostatnio mnie dotknęły –  nabiera to szczególnego znaczenia i niewątpliwie decydować będzie o klimatach moich wierszy, o ile spowiedź duszy – pozwoli na wiersz.

Ostatni utwór,  poświęcony zmarłemu 14 – go stycznia br. poecie,  przyjacielowi: Tadeuszowi Stirmerowi, który jeszcze niedawno,  z wielką uwagą wsłuchiwał się w moje słowa i słowa mojej córki Dobrochny dotykające Jego poezji –  pozostanie na wieki zatopiony w kirze tragedii wiecznego rozstania.