RSS
 

Archiwum z miesiaca Luty, 2014

WIOSNĄ – WZROST POPYTU

26 Lut

Tyle szumu wokół – rodziny, dzieci…

Lada chwila może zwyciężyć koncepcja zwalczająca antykoncepcję!!

Czy warto więc inwestować wg podpowiedzi ?

 

ŚWIETLANA PRZYSZŁOŚĆ ?

 

Roztrwoniłem pieniądze sam nie wiem na co.

Popłynęły wartko – jak na wiosnę rzeka.

Ostatni grosz – małe ladaco,

filuternie się do mnie uśmiecha.

Niespodziewanie zagadał  barytonem:

„Nie martw się stary na wyrost!”

I dalej tym tonem:

„Mnie zainwestuj – w kontrolowany przyrost!”

 

 

ROK 2014 – LUTY – DO LAMUSA PODKUTE BUTY!!

26 Lut

Tym – fraszkowo brzmiącym tytułem, pragnę zwrócić uwagę na wiosnę,  która zaskakuje nas swą niespodziewaną o tej porze roku obecnością. W moim – budzącym się  ogrodzie, rządzą wróble.  Sikorki mają w nosie -/ w dziobie nie mają/ – słoninkę zawieszoną na moreli i wysypane do karmnika nasiona.  W te ciepłe dni, wolą fruwać za owadami, które słońca symfonią, zostały pobudzone do aktywności.

Ćwierkające wesoło wróble, przywołały K.I.Gałczyńskiego i na motywach Jego – „WRÓBELKA” – piszę:

 

KOCHAJCIE

            SĄSIADKI WRÓBELKA

 

Wróbelek

z bukietem róż w dziobie

siadł na parapecie

Z tym widokiem nic się nie równa

Niecierpliwością nastroszony

– czeka i czeka

Bez śladu przepadła wróblówna

Na cholerę ten bukiet róż…

Zdarzają się wpadki

Po jasny gwint afekt miłosny

natrętny jak osa…

 

Nasrałeś piętro niżej

Do sąsiadki

Ja

z obrzydzeniem myję parapet

Ty

zrozpaczony popijasz

– domestosa

 

 

 

 

 

 

 

 
komentarzy 5

Kategoria: OGÓLNA

 

PROGNOZY… WARTO W NIE WIERZYĆ ?

21 Lut

Zagadki dnia. ….

Jestem dniem, nocą – przeżywaniem świata żywych i tych co w zaświaty odeszli…

Utajniona liryka śp. Tadeusza Stirmera.

Po Jego niespodziewanym odejściu w zaświaty –  spotkanie w POEMA CAFE, gdzie  Jolanta Szwarc, ze łzą w oku wiodła nas po krętych drogach Słowa, którymi błądził śp.Tadeusz.  Spotkałem się z poetą. Był na wyciągnięcie ręki.Widziałem Jego nieogoloną twarz.

Kiedyś – doceniając moją twórczość zdominowaną muzą  Erato,  – napisał wiersz , pt. Ostatni lirnik. Utwór dedykowany  mojej skromnej osobie.

Dzisiaj – ślę Tadeuszowi w zaświaty swój liryczny wiersz, wierząc, że w szeregach jurorów,  znawców niebiańskiej twórczości – w gronie których zasiada, utwór ten doceni.

 

DOBRE

               PROGNOZY

 

Wczesnym rankiem

muzyką śniadania podanego do łóżka

uśmiechem tajemnicy fryzury dnia

– czekasz na Słowo

Rozwichrzone włosy

Nocy spełnienie

 

 
 

I JAK TU WYBRĄNĄĆ Z SYTUACJI…/?/

19 Lut

 

 

Nie ukrywa, że byłem cholernie zadowolony i dumny, gdy na łamach miesięcznika – PROTOKÓŁ KULTURALNY – pomieszczono mój wiersz – ” MECHANIZM OBRONNY”.

Prawdę mówiąc, zapomniałem, – /jestem twórczym bałaganiarzem/ – że takowy utwór wyszedł spod mojego pióra i kiedyś przesłałem go do oceny – Jolancie Szwarc.

Dlatego dumny z siebie -/ duma może stać się zatraceniem  wyczuwalności pulsu, serca kołatania/ – przywołuję ten wiersz, zdając sobie sprawę , że nie wszyscy łaknący Słowa, kolejny egzemplarz PROTOKÓŁU KULTURALNEGO wezmą  w swoje  dłonie, w poszukiwaniu  nie tylko moich utworów, lecz wpisów, które swą codziennością odkrywania świata – ten świat odkryją zadziwieniem poetyckiego piękna.   Generalnie – zadziwianie  jest możliwe dzięki Słowu!  To SŁOWO –  czytelnik -/głęboko w to wierzę / – znajdzie w PROTOKÓLE LITERACKIM.

Oto mój wiersz, ze wspomnianego periodyku literackiego wyjęty:

 

MECHANIZM OBRONNY

 

Kiedyś

dopadną cię słowa

niewypowiedziane

białe karty

niezapisanych ksiąg

dalekie podróże

szeleszczące mapami atlasów

bursztyny jesiennych liści

pogubione w pośpiechu

Spocony rachunkiem wspomnienia

w mysiej dziurze uwięziony

powołasz się na niepoczytalność

– Kota

 

 

 

 

 

 

 

TAK BYŁO – SENTYMENTALNIE RZECZYWISTE

19 Lut

Spotkanie z Krzysztofem Galasem

w  ZLP-Oddział Poznań, zapadło w pamięć przeżywaniem dramatu człowieka, który w dzieciństwie  bezpowrotnie traci wzrok,  jednak poprzez sportową rywalizację -/ wiele medali mistrza Polski w pływaniu, sukcesy na arenie międzynarodowej/ – następnie spełnioną miłość do pięknej kobiety, której piękna nigdy nie było mu dane wzrokiem zarejestrować sprawiły, iż mimo tragedii, potrafił stawić czoła wszelkim przeciwnościom okrutnego losu, postrzegać świat przez lunetę nadziei.

Krzysztof Galas – poeta, bard, który za sprawą gitary / drugi instrument po człowieku/ –   nie musi być prowadzony za rękę. Nie musi używać białej laski!  Jego świat-  „widziany” i wyśpiewany za kurtyny mroku,  jest bardziej upstrzony kolorami, nasycony nutami piękna,  niż świat postrzegany zdrowymi zmysłami człowieka,  przeciętnego zjadacza chleba,  który beznamiętnym odbiorem kolorów i piękna akordów natury,  wpisuje się w naszą – widzących i rozróżniających kolory i nuty – rzeczywistość.

O swojej żonie – pisze:

 

Na pocieszenie dano mi niewiastę

Ci którzy widzą mówią że jest piękna

trwa przy mnie noc i dzień

jest moim wzrokiem

siłą

miłością trudną do wyrażenia

talizmanem słów

W innym wierszu, poeta ” dostrzega” to, czego my widzący- rejestrujący świat w pośpiechu zdarzeń, nie potrafimy dostrzec, zatrzymać, utrwalić własnym przeżywaniem. Może brak nam tej jednej, jedynej chwili refleksji, która w naszym totalnym poszukiwaniu doczesności –  nie ma według nas zasadniczego znaczenia?

 

patrzę z podziwem

na zieloność za oknem

srebrne żaglówki chmur

odpływają w bezładnym szyku

 

słońce w popłochu wydłuża cienie

zaklina świat chłodem wieczoru

 

Niechaj ten chłód wieczoru, tak pięknie wyczuwany  i postrzegany przez poetę – pozostanie w nas ciepłem dobywającym się z wierszy Krzysztofa.  Niechaj pokłady ciągle żywej nadziei, które dzięki spotkaniu z Krzysztofem Galasem zaistniały nową, optymistyczną koncepcją naszego : dziś – jutro,  pozostaną na zawsze wrażliwością  na piękno Słowa, na jego piękna wyśpiewanie!!

 

 

 
 

I NADSZEDŁ TEN DZIEŃ

17 Lut

 

Tytuł wpisu sugeruje, że w dniu dzisiejszym uda mi się wyrwać z wiejskiej głuszy, smutnego ogrodu do Poznania, by przeżyć dwa, jakże znakomite wydarzenia. Pierwsze o godzinie 16 – tej, w siedzibie Poznańskiego Oddziału ZLP – spotkanie w ramach Klubu Swobodnej Myśli, którego bohaterem będzie poeta – KRZYSZTOF GALAS, /na marginesie – założyciel Klubu!/,  który na życzenie koleżanek i kolegów zrzeszonych w ZLP, zaprezentuje swój dorobek literacki, swoje osiągnięcia z innych, jakże bogatych płaszczyzn działalności. Spotkanie poprowadzi – Maria Magdalena Pocgaj.

Druga sprawa – to Stolik Poetycki, prowadzony przez Jolantą i Stanisława Szwarców, w Poema Cafe. O godzinie 19 – tej postaram się zasiąść przy Stoliku, by przeżywać twórczość śp. TADEUSZA STIRMERA, wysłuchać  wspomnień, podzielić się moimi wspomnieniami o poecie, który tak niespodziewanie nas opuścił.

 
 

ŻEGNAJĄC WALENTYNKI

15 Lut

 

 

PODOBIEŃSTWO

                  ZRÓŻNICOWANE

 

Marzenie i nadzieja, to wspaniała para.

Wątła między nimi granica.

Masz nadzieję,  że nigdy nie będziesz stara!?

Staremu – marzy się piękna dziewica.

 

ODROBINA WALENTYNKOWEJ EROTYKI

14 Lut

Miłość –  nie zawsze podąża  prostymi drogami.  Zdarza się, że zagubiona w pajęczynie ścieżek, leśnych duktów, wytrwale szuka wyjścia z labiryntu przeżywania, polegając na najlepszym kompasie – nadziei.  Szanse na jej przetrwanie, to powrót do rezonansu uczuć, który zawsze pozostaje w zasięgu dwóch serc.

 

SOBĄ ZAGUBIENI

 

Pragnę twe oczy

rozmodlić spojrzeniem

Usta

roześmiać pocałunkiem

W nagości pieszczot

uwięzić ciało

Zatrzeć ślady wędrówek

by nie wrócić po nich

za widnokrąg przemijania

 

Pieścisz mnie

bezwiarą oczu

ust grymasem

 

Powrotem

– Moim

 

WALENTYKOWE REFLEKSJE

14 Lut

 

Nadszedł ten dzień, serduszkiem znaczony.

Z uwagi na aurę, która z zimą nie ma nic wspólnego, serca chowamy przed deszczem pod wzajemnych uczuć parasolem.

Dziękuję Helenie Gordziej -wspaniałej, zasłużonej poetce, za przesłaną drogą telefoniczną laurkę:

Nie dam Ci chleba,

nie dam Ci szynki,

dam Ci całusa

– na WALENTYNKI.

Jeżeli nie zacytowałem tekstu zgodnie z oryginałem, to bardzo przepraszam, ale w momencie jego wysłuchiwania byłem tym kontaktem mile zaskoczony i podekscytowany. To dla mnie zaszczyt, że tak wiele znacząca dla literatury Helena Gordziej, w tym szczególnym dla międzyludzkich kontaktów dniu – pamiętała o Zygmuncie, skromnym autorze wierszy, który ciągle trwa w poszukiwaniu. To dla mnie bardzo ważne, że na swej drodze, w  czasach powodzi Sowa, odnajduję życzliwe dusze, które moje Słowo postrzegają na ratunkowej tratwie.

Szerze dziękuję..

W imieniu żony oraz własnym, dziękuję również córce Dobrochnie, która swym SMS-em  – /taka teraz moda/,  zapewniła nas o swej- cały rok, nie tylko od święta – miłości.

Obu Paniom dedykuję swoją fraszkę, licząc na  uśmiech sercem malowany:

 

                      FIASKO

WALENTYNKOWEJ HIBERNACJI

 

Swą miłość gorącą,

pragnął zamrozić w śnieżnej bieli.

Za sprawą deszczu,

nadal goreje w białej jak śnieg

– pościeli.

 

WALENTYKOWO –  SERDECZNIE, DLA WSZYSTKICH KTÓRZY : KOCHAJĄ, SYMPATYZUJĄ, BLUES-a CZUJĄ  – Zygmunt.

 

 
 

WALENTYNKI – ŚW. WALENTY DRYFUJĄCY W RZECZYWISTOŚĆ

12 Lut

 

Kiedyś – /nie tak dawno/ – pisałem i wygłaszałem na scenach Domów Kultury swoje refleksyjne utwory, stworzone z okazji Święta Miłości.

Napisałem np. :

 

Pod słońcem, pod chmurą gradową,

dla miłości jest zawsze miejsce.

Dziś – kocham Cię  WALENTYKOWO!

Jak dnia każdego – najgoręcej.

 

Jako człowiek z wieloletnim stażem małżeńskim, realnie, ku ochłodzie tamtych, wybrzmiałych  zauroczeń, pragnę zwrócić uwagę odbiorcy moich wierszy na rzecz banalną,  jednak  mimo swej prozaiczności – w glorii  tego „święta” – piekielnie istotną Miłość – to nie tylko chwila zauroczenia. Po latach trwania małżeństwa, mogę autorytatywnie stwierdzić, iż to co dawniej „iskrzyło”, dzisiaj pozostaje nie tylko wspomnieniem. Pisząc wiersz – WALENTYNKOWA KATASTROFA, pragnę zaakcentować rzecz najważniejszą, mianowicie – odpowiedzialność, dojrzałość, dążenie do wspólnego przeżywania tego, co przed laty wybuchło wręcz ślepym uczuciem. Miłość – na zawsze pozostanie ślepa. Ważne pozostaje to, iż w świecie trosk, nadmiaru obowiązków, upływających lat – siedzimy przy jednym stole.   Razem.

 

WALENTYNKOWA KATASTROFA /?/

 

Ty

ja

przy stole

 

Stół goły

kawą

herbatą

 

Podparci milczeniem

siedzimy nagością

zapiętą na ostatni guzik

wspominania

 

Kulinarny nietakt

tłumaczymy

wykolejeniem

… p o c i ą gu

 

Wszystkim zakochanym, życzę wytrwania w miłości, po kres siwizny włosów, po kres rąk drżenia.   Do rozkładu jazdy pociągów i tak zaufania mieć nie można!  Wystarczy jednak wspólne pragnienie stawiania czoła codziennym troskom, docenianie tego – co wspólnie zostało przez lata – zbudowane.  Cała reszta w kontekście przetrwania miłości,  to stosowna dieta i jej suplementy,  tak nachalnie reklamowane w RTV.

Byle nie przesadzić!

 Serce – nie wytrzyma!

 

 

 

 
komentarzy 7

Kategoria: OGÓLNA