RSS
 

Archiwum z miesiaca Czerwiec, 2014

GALERIA „PROFIL”. ROK 1998. FOTOGRAFIE – SKAŁY-

30 Cze

Tak to się zdarza, iż przeglądając dawno temu napisane wiersze, przywołuję przeżycia, refleksje, atmosferę zdarzeń, które de facto – utwory te stworzyły.

W tym konkretnym przypadku cennym pozostaje fakt, iż taki zapomniany wiersz, który  powstał w listopadzie 1998 roku,  a więc w pierwszych miesiącach licząc od mojego debiutanckiego  wiersza napisanego  latem – tego samego roku – nad Bałtykiem, teraz wraca swoją nieśmiertelnością.    Przed publikacją takiego „starego” utworu zachodzi pewna obawa. Publikując –  podejmuję   ryzyko.  Przecież to moje pierwsze kroki kierowane nieśmiało w stronę poetyckich zapisów.

Sądzę, iż wiersz musiał przedstawiać dla mnie sympatyczną wartość, skoro uchował się na dnie szuflady do dnia dzisiejszego, tak samo jak wspomnienia pięknych fotogramów skał, prezentowanych na wystawie – 16 lat temu, teraz – strofami wiersza –  na nowo ożywionych.

GALERIA „PROFIL”

WYSTAWA PRAC FOTOGRAFICZNYCH – SKAŁY-

    Listopad – 1998 r.

 

Lity głaz.

Skała.

W niej pęknięcie z zieloną rośliną.

Na czarno-białej fotografii ??

Zbędne tu poetyckie zadęcie.

Natura

w szarości potrafi schować

tajemnicę koloru,

zrzucić grad gwiazd,

które tego wieczoru

nie miały spaść…

Do stóp

 

Sądzę, że będą jeszcze okazje powracania do zapomnianych wierszy, które nie ujrzały dziennego światła, a łączą się z przeżyciami, o których warto pamiętać, warto do nich wracać. Ta idea przywoływania wspomnień, dająca jednocześnie  możliwości oceny ówczesnego poziomu wierszy, które w owych czasach pachniały jeszcze dziewiczą zielenią, otwiera szerokie pole do dyskusji nad sprawą doskonalenia warsztatu, podejścia do poezji w kontekście faktycznego przeżywania zdarzeń, ich kreowania, itd, itp.

 

 

 

 
 

ODNIESIENIA MATEMATYCZNO-LIRYCZNE

27 Cze

 

 

        ŚCISŁOŚĆ

W  NIEŚCISŁOŚCI RAMIONACH

 

Nie gustowałem

w suszy niewiadomych

umysłów

Równania doznań

zawieszałem na wierzchołkach

ostrosłupów marzeń

Kolejne niewiadome

zamykałem w kwadratach

pragnień

Ty

Ja

Całość

Ułamek

Constans zmienności losu…

Nierozwiązana łza

otarta pióra rękawem

 

 

 

 

 

PORA NA WIERSZ – REFLEKSJĄ PISANY

25 Cze

 

 

PONIEDZIAŁKU

 –  NIE LUBIĘ 

 

Dnia siódmego

popołudniową porą

zapadłeś w sen spełnienia

Był to sen

sjestą błogosławiony

Lekko

zwinnie

na palcach

w świątecznej sukience

nadeszła Nirwana

Włosy

– blond

Oczy

–  lazur nowiutkiego nieba

z gwarancją

na miliony lat

 

Nie wspomniałeś Panie

że z nudów stworzyłeś

… chmurę gradową

 

 

Zastrzegam, że nie o B. Łazukę  – tu chodzi!!!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DALEJ W MODYFIKACJE WYŚPIEWANE

23 Cze

 

Skojarzenia – na kanwie „młodszych” piosenek.

 

– Chcę byś założyła mini… – podziel się swym iksem!

– Spal żółte kalendarze… – zważaj na p.poż!

– Tak bardzo się starałem… – a Ty się postarzałaś.

– Ładne oczy masz… – chwała szkłom kontaktowym.

– Wsiąść do pociągu… – tylko cztery godziny opóźnienia.

– Anna-Maria smutną ma twarz… – Krystyna rozchichotana Bożeną.

– Czas jak rzeka płynie… – toniesz kapoka zapomnieniem.

Dzień, nie podobny do dnia… – o nocach mówić nie przystoi.

 

P.S.

Rejestrując ciekawe wypowiedzi na temat „modyfikacji piosenek” – postaram się w najbliższej przyszłości wrócić do tego humorystycznego „gatunku”, stanowiącego specyficzny przerywnik dla moich wierszy, utrzymywanych generalnie w poważnym, refleksyjno – lirycznym tonie. 

 

 

 

 

 

 

DALSZY CIĄG – MODYFIKACJI –

21 Cze

Po czasu upływie wielkim, wracam do tematu, który serca nasze raduje. Pozwala spojrzeć na znane teksty- /w tym przypadku – piosenki/ –  i okiem humoru, za moim postrzeganiem sensu – bezsensu, z  łatwością przywołać ich dwuznaczność.  Poezja / szczególnie satyryczna/ – bez ładunku dwuznaczności, to li tylko ślimak, który nie zdaje sobie do końca sprawy, ze swej płciowej obojętności.

 

Na pierwszy ogień, modyfikacje myszką czasu trącone

– śpiewająco:

 

– Głęboka studzienka, głęboko kopana … – wody ani śladu.

– Zielony mosteczek, ugina się …- mówiłem, schudnij!

– Gdzie strumyk płynie z wolna… – szykuj worki z piaskiem!

– Wlazł kotek na płotek … – strażacy w błogim śnie.

– Zakwita raz , biały kwiat … – czarny – nigdy.

 

W drugim rzucie – absurdy współczesności, również piosenką dotykane.

CDN …

 

 

 

 

 

 

 

 

VAN GOGH – OBRAZY W NIEWOLI WIERSZA

19 Cze

 

V.G.

„Nie wymyślam dzieła w całości,

przeciwnie znajduję je skończone;

muszę je tylko odkryć, wyłuskać z natury”

 

  VAN GOGH

/ POLEMIKA /

 

Lot ptaka przez labirynt lasu…

Drzewa

łąka

ogród

w którym z braku czasu

nigdy nie zakwitły wszystkie słoneczniki

Na tafli jeziora krąg

znaczony rybim oddechem

powiewem słońca skazany na straty

Smutek snu

rozpromieniony uśmiechem

jak karta nocy atramentu

rozcięta latarki błyskiem

Stary wiatrak pragnie do nieba

wraz z pikanterią miłosnych uniesień młynarki

Tylko trzepot szczerbatych skrzydeł…

W granacie niebios

kruki oszalałe

W wiejskiej chacie

zaduma usadowiona

w starym fotelu…

Szczerbaty komin

Świerszcza granie

 

Obrazy natury w lustrze duszy

– to wiersze

Nigdy do końca

– nie napisane

 

 

Różnice stanowisk -/V.G. – Z.D. / w kwestii twórczości, stawiam pod pręgierz indywidualnych doświadczeń, przekonań, opinii czytelnika.

Ważne, aby wąchać  nie tylko – „Słoneczniki” , lecz dotknąć obrazów , w tym wierszu -/ mojej skromnej ripoście/- uwięzionych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ZIELONY TRAMWAJ – NASZE PRZEZNACZENIE

11 Cze

 

 

ZIELONY TRAMWAJ

 

W oczekiwaniu ciszy

na pograniczu zranionego krzyku

odnalazłem twą łzę

Zastygła smutkiem na różowym policzku

Zrodzona z zaprzeczenia opiekuńczych zasad

złożoności pokrętnych definicji wychowania

pozostała solą buntu na policzku jutra

 

Rankiem

zielonym tramwajem

pojadę po łzę radości

Bez biletu

Bez nadziei na wczoraj

 

 

 

 

 

25 LAT WOLNOŚCI

08 Cze

 

 

RETORYKA

 

 

Dlaczego serca

na szczytach uniesień

w arytmii zagubienia

Dlaczego orzeł

biały tak bardzo

lśniący złota koroną

w szarości zagnieżdżony

 

Dlaczego ty

Dlaczego ja…

 

W suchym korycie rzeki

rwący nurt

niedosytu spełnienia

 

Człowieka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

SALON POETYCKI im. WINCENTEGO RÓŻAŃSKIEGO – Poema cafe.

01 Cze

 

29 maja, po wizycie w pracowni rzeźbiarza – Kazimierza Rafalika, pełen artystycznych wrażeń, wieczorową porą zawitałem do Poema cafe, gdzie w ramach Salonu Poetyckiego im. Wincentego Różańskiego, w licznym gronie przybyłych do Salonu słuchaczy, wysłuchałem wierszy poetki –  EDYTY KULCZAK  i utworów zmarłego w styczniu 2014 r. – TADEUSZA STIRMERA.

Spotkanie prowadzili: Agata i Amelia Wawrzyniak oraz Tadeusz Żukowski.

Piękny wieczór, pięknie skupieni słuchacze i przede wszystkim piękna w swej dojrzałej subtelności poezja Edyty Kulczak, w duecie z twardym, zgrzytającym pięknem zaskakującej metafory – wierszem Tadeusza Stirmera.

Dziękuję Edycie za piękną różę, którą odpięła ze swej sukni i darowała na pamiątkę spotkania – Zygmuntowi.

Tyle piękna jak na jeden wieczór – to fantastyczny wynik. Salon opuszczałem pięknie poetycko natchniony.

Jeszcze tej samej nocy, przesłałem poetce wiersz – refleksję, nawiązujący do Jej szczerej przyjaźni z Tadeuszem, podpisany moją przyjaźnią i uznaniem dla obojga. Utwór ” urodził się” w drodze powrotnej, po opuszczeniu Poema cafe.

Wiersz nosi tytuł:

 

ZAKLINANIE RÓŻY

/Edycie i Tadeuszowi/

 

To nie żart

To smutek

Szamanka sięga zaświatów

Białe anioły

w bieli grzechu zatracenia

Na ścierwisku

kromka chleba w pamiętanie

nienasyconej czerni stada wron

 

Szkarłat róży

odpięty z sukienki

uśmiechem wiersza

– darowany

 

Sądzę, iż Tadeusz, który tak niespodzianie odszedł z ziemskiego padołu, byłby zadowolony z tego utworu, gdyż jak twierdził: ” wiersz musi wyjść z bebechów”.  Prawdą pozostaje fakt, że utwór bardzo spodobał się Edycie, ku memu -/nie będę ukrywał/ – zadowoleniu.

 

 

 

 
 

DOROSŁOŚĆ – DNIEM DZIECKA PRZYWOŁANA

01 Cze

 

 

           DOROSŁOŚĆ CÓRKI

/Dobrochnie na Dzień Dziecka – 2014/

 

Mówiłaś:

„kordła, pieścieradło”.

Mówiłem:

„pomogę Tobie w sprzątaniu

– kochana”.

Z tamtych czasów, nic nie przepadło.

Serca – biją miłością tak samo.

Jedna różnica…

Sprzątać – wolisz sama.

 

W życiu, są sprawy spełnione pięknem. Wrosły w naszą pamięci. Są też życzenia, które pozostają uparcie za progiem oczekiwania.

Stąd niniejsza refleksja:

 

NIESPEŁNIENIE

 

Ulotny błysk

spadającej gwiazdy.

Życzenie w pośpiechu.

Ugrzęzło w korku,

na autostradzie do nieba.