RSS
 

Archiwum z miesiaca Lipiec, 2014

POZDROWIENIA

31 Lip

 

 

L A U R K A

 

Pozdrawiam cię

moją ciszą

Brutalnym spazmem

słowa abstynencji

Pragnieniem oślepienia

zwariowanym zamętem dnia zenitu

Przytuleniem policzka do szyby nocy

Pozdrawiam tabunem oszalałych koni

tratujących

wiarę

nadzieję

miłość

–  Iskry spod kopyt

w wiersz

 

MĄDROŚĆ: LATA, JESIENI, ZIMY…

30 Lip

 

SŁOŃCEM

– NIEDOPOWIEDZIANE

 

Jestem geniuszem…

 

Trwam

nasyceniem wiedzy wszelakiej

 

Wiem

kiedy odejdzie lato

Przepowiadam

pierwsze  deszcze jesieni

Wróżę

dziewiczość gwiazdki śniegu

goszczącej chwilą na twym policzku

 

Nie wiem

kiedy rzucę palenie…

 

Słyszysz /?/

 

W majestacie abstynencji

dojrzałe jabłko

spadło z drzewa

 

 

 

 

 

 

 

 

MÓJ POZNAŃ, MOJE SPOTKANIE Z CÓRKĄ – DOBROCHNĄ

29 Lip

 

Dzień wczorajszy – spędziłem w Poznaniu dyszącym skwarem lata, powalającym temperaturą rozgrzanych chodników. Załatwiałem wiele spraw natury służbowej.

Ten dzień, zapisał się jednak  w pamięci przede wszystkim spotkaniem z moją córką.

Po prostu –  mieliśmy dla siebie więcej czasu.

Było totalne wyciszenie i apogeum burzy przeżywania,  w którym swoje miejsce znalazły nasze troski, wątpliwości, nadzieje.   Szczera rozmowa.

Dyskusja – ważna  szczególnie dla młodej, dojrzałej, pięknej kobiety, która zagubiona skomplikowaniem codziennej egzystencji, wierząc w swoje możliwości i  doświadczenie, ufając  życiowej /?/ mądrości swego ojca, powierza mu tajemnice  samotnych dni i nocy.

Osaczony życiową problematyką córki, oczekującej od ojca w miarę konkretnych wskazówek, rad w kontekście:  jak dzisiaj żyć, gdzie szukać prawdziwych przyjaciół, jak osiągać cele wcześniej nakreślone, znaleźć bratnią duszę …

Cieszę się z otwartości umysłu mojej córki.

Cieszę się bardzo – z zaufania jakim mnie obdarza.

Po długiej, szczerej rozmowie,  pod parasolem kawiarenki przy Starym Rynku, dzisiaj, zupełnie ad hoc, odpowiadam – wierszem.

Tylko tak może odpowiedzieć ojciec, który właśnie dzięki córce, został zakuty w kajdany POEZJI.

 

               PODRÓŻ

TOBĄ  TYLKO –  JEDYNA

– córce –

 

Po drogach

– prostych jak spojrzenie

Po dróżkach

– krętych pajęczyną myśli

Przez mosty

zwieńczone tęczy majestatem

Po kładkach

chybotliwych aury zmiennością

–  iść  myśli swobodą

–  brnąć  serca zwątpieniem

–  pełzać  w błocie nadziei

poza kres  widnokręgu  zafajdanego życia

by wypluć gorzką ślinę cudu

–    Świata wyzwolenia 

Można pytać

– na co

– po co

– dlaczego…

Można uciec w tajemnicę  złota alchemików

 

Szczęście przyjdzie samo

Po cichutku dotyknie twych warg

miłości karminem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
1 komentarz

Kategoria: OGÓLNA

 

MIASTO ZOO – I CO DALEJ…?

25 Lip

 

TO MIASTO

            RAJEM NAZWANE

 

W zmurszałych murach

pod niebem zza dymów zasłoną

ostatniego tchnienia bratnich uczuć

wałów obronnych

niezdobytych istnień

zatraceniem kolejnych okopów marzeń

zatopionych w fosie   pragnień miłości

– trwa

Obojętnością oślizłą węża powłoką

prehistorią istnienia

– zielonego ogrodu

 

Moja,  bądź – co bądź krytyczna uwaga pod adresem miasta, jest totalnie subiektywna i nie  do końca wyważona. Jeżeli wyważona – to li tylko w aspekcie poetyckiego tchnienia.   Aktualnie, mieszkając na wsi, czuję się całkiem fatalnie.

Może jestem stęskniony za dymem, hałasem, dziurawym chodnikiem?

Czy uroki ciszy, niepowtarzalna gama kolorów kwitnących kwiatów we własnym ogrodzie, głosy ptaków od samego rana w koncercie powitania słońca, zastąpią to, czego nauczyło nas MIASTO ?

 

 

 

 

 

 

 

DOTYKAJĄC CHŁODU WIERSZA – W CIENIU LETNIEGO SKWARU

22 Lip

 

PODRÓŻ Z BILETEM

      NADZIEI

 

Życie nasze

– pogmatwane

Bliscy

Dalecy

Echo zachodu doznań

w zasuszonym bukiecie uniesień

Marzenia

rozmyte jesienną szarugą

CZAS

uwięziony w pajęczynie wspomnień

To cud

Ciągle brniemy

kalecząc stopy ostrością traw

 

 

 

W CZAS UPALNY MARII MAGDALENY – SŁOWEM GOREJĄCEJ – SOLENIZANTKI

22 Lip

 

Tak się składa, iż osobiście nie mogę uczestniczyć w  przyjęciu, z okazji imienin wspaniałej poetki, mojej sympatycznej koleżanki

– Marii  Magdaleny Pocgaj.

 

Stąd wiersz, który od hoc  otwiera, jednocześnie z poetyckim oka przymrużeniem zamyka to – co w Jej twórczym życiu –  /wobec mojego osądu/ – najważniejsze.

 

                              ABSTRAHUJĄC

    Marii Magdalenie Pocgaj-  w dniu imienin 

 

Ty –

najlepiej rozumiesz ciepło…

Ciepło

do granic temperatury

miłości wrzenia

Złotem lnu włosów

dojrzałością karminu ust grona

odnajdujesz słowa wyznań

nie do końca spełnionych

marzeń ułomnością

Ja –

twoim wierszem

brnę w świat cherlawej tajemnicy miłości

Tulę strofy

tęczą wczorajszego uśmiechu

Trwam ekstazą  zatracenia różańca  jarzębiny

 

Echo przemijania toastów

przytula nas

lata niespełnieniem

 

Marii Magdalenie Pocgaj – w dniu imienin – Zygmunt.

Łączę pozdrowienia dla uczestników biesiady, którzy jak ja, kochają Marię Magdalenę !!!!!!

Siekierki Wielkie – 22 – 07- 2014 r.

 

 

 

 

 

 

 
 

W NAWIĄZANIU DO MOICH MODYFIKACJI ZNANYCH TEKSTÓW PIOSENEK

22 Lip

 

Jak wspomniałem, pojawiają się sympatyczne głosy, gloryfikujące mój pomysł. Jeżeli niektóre tematy powtórzone zostaną, to nie sprawa błędu, niedopatrzenia autora, lecz innego spojrzenia na rzeczywistość przez odbiorców moich tekstów,  tamtym czasem – wyśpiewaną.

Nadchodzą nowe teksty – propozycje modyfikacji, które dla mnie stanowią konkurencyjne źródło inspiracji, w kontekście skojarzeń proponowanych przez czytelników.  To swego rodzaju satyryczna  polemika, tak pożądana za parawanem  upalnych, lipcowych dni.

 

Dla przykładu, AGNIESZKA  – proponuje własne skojarzenia – w sferze modyfikacji znanych tekstów piosenek:

 

– Za tę noc, oddam ... – wszystkie zbędne kilogramy.

     /Na takie  – dictum- mogą pozwolić sobie wyłącznie grubasy!  Jak znam Agnieszkę – to chodząca reklama socjalizmu, z marnym widokiem na przyrost tkanki tłuszczowej, w świetle dobrobytu uwolnionego rynku/.

– Miłość ci wszystko wybaczy... – frajerom dziękujemy.

– Wolność, kocham i rozumiem… – dla Ciebie, miejsca w sercu brak.

 

Tak się zdarza, że sens publikowanych wersów, oddaje rzetelność codziennych refleksji, pragnień, dążeń, itp. O rozczarowywaniach, będąc rozczarowany – nie wspomnę, ufając w lepsze jutro. Może napiszę wiersz tryskający optymizmem ?

Kto wie ?

 

Moje  wersje modyfikacji, w odniesieniu do proponowanych, /zachowując chronologię/ – brzmią :

 

– Za tę noc, oddam… – co przegrałem w kasynie.

– Miłość Ci wszystko wybaczy… – i tak muszę iść do spowiedzi.

– Wolność, kocham i rozumiem… – siódme poty, przy piłowaniu krat. 

 

Stała czytelniczka mojej strony – BARBARA – przysłała swoje propozycje:

 

– Jutro będzie dobry dzień … – emerytura na koncie.

– Pamiętasz, była jesień… – wtedy zardzewiałeś.

– Czeko, czeko, czekolada… – oj, będzie dłuższe posiedzenie.

 

Moja riposta:

 

– Jutro będzie dobry dzień… – teściowa wyjeżdża.

– Pamiętasz, była jesień… – oddaj pieniądze za zgubione parasole!

– Czeko, czeko, czekolada… – orzeszki dla Ciebie.

 

Niech zabawa trwa !!!

Zapraszam do satyrycznej dyskusji.

 

 

 
 

W ODPOWIEDZI NA SUGESTIE W SFERZE – „MODYFIKACJE TEKSTÓW PIOSENEK” –

20 Lip

 

Biorąc pod uwagę podpowiedzi płynące z komentarzy do moich modyfikacji testów – piszę teksty swoje:

 

Miłość Ci wszystko wybaczy … – pod znakiem zapytania kolejna zdrada.

Wolność. Kocham i rozumiem … –  nie rozumie miłości ptak.  Wolny…

 

Dziękuję Agnieszce.

 
komentarze 2

Kategoria: OGÓLNA

 

WSPÓŁCZESNA SATYRA – POD ZNAKIEM ZAPYTANIA

20 Lip

 

OPERA MYDLANA

NA WOLNEJ SCENIE

 

Kabarety

Kabaretony – non stop

Żart najczęściej wątpliwy

 

Spocona łysina

Włos się jeży na głowie

Najczęściej – ten siwy…

Płycizny mórz dowcipów

To nie to samo co za cenzury

pseudo władzy ludu

 

Może kiedyś

/trudno odrzucić ułudę/

głos satyryka pijanego wolnością

odbije się czkawką tamtego humoru

Minionych czasów

– CUDEM

 

Tu pora na cytat – Karla Krausa : ” Satyry, które rozumie cenzor, słusznie są zakazane”.

 

Refleksje wynikające ze zderzenia sytuacji -/ w historycznym ujęciu/ – pozostawiam czytelnikom.

 

 

 

PRZYWOŁANIE EDWARDA STACHURY

15 Lip

Edward Stachura – powiedział kiedyś :

Wszystko jest poezją,

a najmniej napisany wiersz.

 

Dlatego – po poważnym wierszu, wracam do modyfikacji bardziej, lub mniej znanych tekstów piosenek.

 

– Krakowianka jedna… – a chętnych wielu.

– Jeszcze jeden Mazur dzisiaj… – Polka na jutro.

– Nie płacz kiedy odjadę … – płakałem gdy przyjechałaś.

– Tylko koni, tylko koni żal … – woźnica pił do lustra.

 

Pozdrawiam słonecznie nadzieją kolejnego wiersza, którym z wielką ochotą podzielę na stronie.