RSS
 

Archiwum z miesiaca Listopad, 2014

SĄ TAKIE BAJKI

30 Lis

 

 

 

SMUTNA

                  BAJKA

 

Za siódmą chmurą

pierwszy las

szumem wyznań

druga rzeka

ust pragnieniem

trzecia góra

głodem spojrzeń

niebosiężna

 

Wyznania

pragnienia

spojrzenia

suszą

ostatniej kropli deszczu

przez lasy

góry

rwącym nurtem tęsknot

– policzone

 

 

WIERSZ BEZ CZYTELNIKA – TO POETA BEZ WIERSZA

30 Lis

 

Mój wieczór autorski, w Bursie Nr 1 w Poznaniu przy ulicy Krakowskiej 17 – przeszedł do historii.

Nie sądziłem, że spotkam się z tak licznie zgromadzoną młodzieżą.  Zdaniem Pani Dyrektor – zapisało się 17 osób – przybyło znacznie więcej. To bardzo miłe, szczególnie gdy wygłaszanym wierszom towarzyszy skupienie i autentyczne ich przeżywanie. Tak było w kameralnej sali, gdzie moje utwory błądziły wśród zapalonych świec, by dotrzeć ciepłem Słowa – do słuchaczy.

Padały  pytania związane z procesem twórczym, doborem tematyki wiersza, inspiracji itp.

Ze swej strony – dziękuję przede wszystkim za wspaniałą atmosferę ciszy, w której moje wiersze mogły rządzić niepodzielnie. To się czuje! Serdeczne podziękowania za wygłoszone laudacje, piękny dyplom – podziękowanie, za wspólnie spędzone chwile, wierszem nasycone.

Dyrekcji i Gronu Pedagogicznemu, gratuluję sympatycznej i wrażliwej młodzieży.

Cóż ?    Może do zobaczenia listopadem –  2015 ?

Przecież to – za chwil kilka!

 
 

4 HAIKU W JEDEN WIERSZ

29 Lis

 

 

   EGZEKUCJA

     ODLOTÓW 

 

Mgła muska dłonie.

Tak bardzo obok siebie.

Tak oddalone…

 

Wiatr rozwiał twój szept.

Liście słów w kałużach dnia.

Słońca milczenie…

 

Przestrzeń zadumy

w lustrze lata więziona.

Szafot, topór, kat.

 

Nie czekaj na mnie!

Ja nie czekam na ciebie.

Ptak suszy skrzydła.

 

 

 

DALEJ W JESIENNYM NASTROJU

28 Lis

 

 

ZEGAREM POTARGANA

         NADZIEJA

 

nieruchomy

wahadła akapitem

milczący

melodią kurantów

żółtym liściem

zastygły pytaniem

kochasz…

z dna

studni

upadłego czasu

wyławiam sens

zauroczenia

 

 

MAREK SŁOMIAK W POEMA CAFE – JA NA SPOTKANIU Z MŁODZIEŻĄ

24 Lis

 

Poezja poznańskiego poety – Marka Słomiaka, budzi ze snu PRAWDĘ.  Logos poety – Słowo wierszem uszanowane wielce, przemierza proste drogi zasnute misternie tkaną pajęczyną mgły przeżywania piękna, miłości i przede wszystkim – mądrości.

Wydana przez autora książka pt. „Psalmy światłości strzegące” –  zawarte w niej utwory, jednoznacznie postawioną wyżej tezę – potwierdzają.

Zapisane na pięciolinii sacrum nuty wierszy, wybrzmiewają harmonią doznań, niosą w świat przeżywania własnego wnętrza, odkrywają wrażliwości na ten czas drzemiące pod kołdrą zobojętnienia, często ignorancji prawd wszelakich.

Poeta w jednym z wierszy -/bez tytułu, str. 33/ – głosi :

…….

w przedziwnym krajobrazie tkwisz

sumieniem niczym kołek wbity

na amen pacierzem przymierza

codziennych tęsknot z prawdomównością

zadaną od urodzenia

…….

Przytoczony fragment utworu, uzmysławia potrzebę dążenia do PRAWDY /- zadanej od urodzenia-/, która być może stanie się początkiem tak bardzo potrzebnej, PRAWDZIWEJ NORMALNOŚCI.

Wielka szkoda, że z przyczyn obiektywnych, nie będę mógł uczestniczyć  27 bm. – wieczorową porą w spotkaniu z Markiem Słomiakiem, którego Słowo wypełni piękne wnętrza Poema Cafe.   W tym właśnie czasie  wystąpię z własną poezją, która adresowana będzie do młodzieży – mieszkańców Bursy Nr 1 w Poznaniu, przy ulicy Krakowskiej.   Sprawę – na pewno zrekompensuje fakt, jeżeli będzie to dla mnie i co najważniejsze – moich słuchaczy, PRAWDZIWE PRZEŻYWANIE SŁOWA.

Dla poety – Marka Słomiaka – mój wiersz jak usprawiedliwienie:

 

INTERPUNKCJA

           PRZEŻYWANIA

/Markowi Słomiakowi/

 

Trwasz kropką powagi

w naiwności obietnic

Bałamutnym przecinkiem

w rozwiniętym zdaniu pragnień

Gardzisz wykrzyknikiem przemijania

Uciekasz

w cichą prawdę wiersza

wielokropkiem marzenia

– wyśpiewaną

 

 
 

ZIMA 2014/2015 – JAKA BĘDZIE ?

23 Lis

 

 

  SMUTNA

                     PROGNOZA 

 

Samotność lustra

cierpliwa wyczekiwaniem

twej twarzy

Samotne dłonie

pragnieniem ogrzania

twoich dłoni

Witam cię

w zimnej tafli lustra

Drży odkurzony wizerunek

Obawiając się srogiej zimy

panicznie szuka rękawiczek

 

KANCERA

21 Lis

 

 

KANCERA

 

List

Nie dokończony

Zabrakło kilku liter

Zaginęły w labiryncie

alfabetu zdarzeń

Pożółkła koperta

adresem głodna

Znaczek

kolorami obrazka zmęczony

wtargnął do klasera

zgrzytem dwóch

wybitych ząbków

Ty

Ja

 

 

 

POWRÓT LIRYKI – RAZ I DWA W JESIENNĄ ZADUMĘ

19 Lis

 

NIEDOSYT

                 GRZECHU

 

Odnajdziemy się

pod naszym drzewem

Wyplątani z uścisków spojrzeń

na rajskiej jabłoni zawiesimy ogryzek

złotej renety

– tamtego pocałunku

 

KRZYKIEM 

          WYSZEPTANE

 

Panie

– daj więcej dnia

Daj Panie

więcej nocy

by słońca gorącym oddechem

księżyca srebrnym chłodem

wszeptać się w źdźbła traw

– wiatru kołysaniem

 

 

 

TERAZ POLOPIRYNA i SYROP

18 Lis

 

          BEZSILNOŚĆ

SUPLEMENTÓW DIETY

 

Deszcz

Wiatr

Mgła

W mrocznym tunelu jesieni

spotkałem ciebie

Miałaś na imię

– G r y p a

 

Właśnie to spotkanie, psuje, wręcz kładzie na łopatki moje plany, na dziś i jeszcze parę następnych dni. Tak bardzo chciałem uczestniczyć w klubowej imprezie w Dąbrówce i zapoznać się z bieżącą twórczością Bogny Hołyńskiej, która w ostatnim okresie, bardzo rzadko gościła w Literackim Klubie, a moim skromnym zdaniem , należy do grona bardzo ciekawych, literacko ugruntowanych, młodych twórców.

Obiecująco zapowiada się -/w tym samym czasie i miejscu/ – zderzenie z : Janem K. Adamkiewiczem i Andrzejem Ogrodowczykiem.

Liczę na to, iż koleżanki i koledzy, podzielą się swymi wrażeniami ze spotkania, z wygrzewającym pod kołdrą swe rozdygotane ciało – Zygmuntem, śląc informację:  zygmuntdekiert@wp.pl , lub skomentują ten wpis na mojej stronie.

P.S.

Pozdrawiam prowadzącego spotkanie – Jerzego Grupińskiego i wszystkich biorących w nim udział, a więc tych, którzy na swej drodze nie spotkali -/na swoje szczęście/ – Pani Grypy.

 

 

 
komentarze 3

Kategoria: OGÓLNA

 

DOCENIĆ AUTENTYCZNOŚĆ WIERSZA

15 Lis

 

     JOLANTA I STANISŁAW

  WIERSZEM W POEMA  CAFE

 

Jolanta i Stanisław…

Małżeństwo w okowach literatury

Wśród starych zegarów Stanisława

sreber małżonki

jaśnieje pięknem

na chwałę Kultury

 

Talent

Pasja

Nigdy nie minie /!/

Trwa tajemnicą uśmiechu

zaklętą w Jolanty bursztynie.