RSS
 

Archiwum z miesiaca Styczeń, 2017

ZAPISANE RÓŻOWYM ATRAMENTEM

30 Sty

 

 

TWÓJ SEN

 

Moje powieki

bezsnem uniesione

 

Suknia nocy

księżycem prasowana

Nagość twego ciała

za woalem złota gwiazd

Usta rozchylone

krzykiem rozkoszy

zachodem słońca pożegnanym

 

Róż policzków świtu

w sen

– tobą spóźniony

 

 

PIES OGRODNIKA

28 Sty

 

               DESPERACJA

LIMERYKIEM ODNOTOWANA

 

Pies Azor we wsi – Dobry Brat,

opieką darzył sołtysowy sad.

W nagrodę – goła kość do obgryzienia.

Głodny, chudy, nie rzucał już cienia.

Jabłek nie ruszył… Sołtysa zjadł.

 

MATCZYNE POWROTY

25 Sty

 

SŁOWA WYGASŁE

 

Nauczyłaś mnie mówić

Pierwsze słowa

Zdania pierwsze…

 

Milczenia

nauczyłem się sam

gdy wrzawa lawą bezsensu

na kocich łbach ulicy zastygła

a moje słowa z rąk wypadły

— wierszem popłynęły

 

 

 

 

EROTYK ZIMOWO – WIOSENNY

22 Sty

 

TWOJE CIEPŁO

 

Rok

Nowy…

Raczkuje

po śnieżnym dywanie

 

W styczniu

zawsze mam zimne ręce

 

Bielą twych ud ogrzane

płoną wiosennym uniesieniem

Zielenią

– posiwiałą

 

 

SKORO PRZEMIJANIE – TO TAMTYCH WSPOMNIEŃ CZAR

20 Sty

PRZEMINĘŁO

                Z DESZCZEM

 

Powietrze takie lekkie

kolorami twej sukienki zwiewne

 

Słońce przed zmierzchem

różowością horyzontu roztańczone

 

Wiatr za woalem różu policzków

– pąsów pierwszego pocałunku

 

To było wczoraj /?/

 

— Wtedy krople deszczu spływały

w trzepot serc

Roztańczonych

 

 

 

W SYLWESTROWY DZIEŃ ŻEGNAŁEM MARIANA

18 Sty

 

ZA ZDROWIE PRZEMIJANIA

 

Zegar życia…

Ulotność sekundami znaczona

 

Pytania mądrością płynące

Odpowiedzi filozofią nijakie

 

Radość

w kieliszku szampana przyczajona

Smutek

wśród fusów czarnej kawy

dopitej spełnieniem

Kolejność pomylona /?/

Dociekania

w zwariowanym kręgu myśli pogubionych

Życie

toastem noworocznym w skrzynce zegara

na wahadle nadziei do granic wychylone

Tik – radość

Tak – smutek

Kolejności pomylić nie sposób

 

Na stypie – czarna kawa

Szampana – nie podano

 

 

TAJEMNICA WCIĄŻ AKTUALNA

17 Sty

 

   OBIETNICA

 

Prawda

zdarza się często

Kłamstwo

od czasu do czasu

 

Narodziny – prawda

Śmierć – prawdy połowa

 

Miałaś powiedzieć

jak tam jest – po drugiej stronie

 

INAUGURACJA NA ŁAWECZCE LITERACKIEJ

16 Sty

            ZIMA NA ŁAWECZCE W „BOTANIKU”

Tak się złożyło, że kolejny mój wpis zamieszczany w kategorii „OGÓLNA”, dotyczy – /tak jak poprzedni/- zagadnień związanych z ŁAWECZKĄ LITERACKĄ;  pierwszym w roku 2017 spotkaniem ludzi pióra i miłośników poezji,  którzy w ubiegłą niedzielę prezentowali utwory dotykające tematyki – „ZIMA” lub wsłuchiwali się w strofy płynące w pięknej sali botanicznego pawilonu. Prawdziwie zimowa sceneria Ogrodu Botanicznego, niosła dodatkowy asumpt przeżywania. Rośliny ubrane w śnieżne szaty, zieleń w białych welonach i cisza bielą błądząca po alejkach parku. Na ławeczce znalazło się miejsce dla licznego grona poetów, słuchaczy, uczniów Szkoły Muzycznej /flet, puzon, saksofon, wiolonczela/ – którzy wirtuozerią wykonania utworów, potęgowali piękno słów poezją niesionych.

Laudację skierowaną do Dyrekcji Ogrodu Botanicznego i Mari Magdaleny Pocgaj – autorki projektu, wygłosił prezes poznańskiego oddziału Związku Literatów Polskich – Paweł Kuszczyński.

Moja laudacja zdecydowanie krótsza, powstała w czasie jazdy tramwajem linii nr 17, na „ławeczkowe” spotkanie z przystanku Rondo Śródka – na Ogrody i przeznaczona była dla Marii Magdaleny. Wygłosiłem ją na wstępie prezentacji moich zimowych wierszy, wywołując zaróżowienie policzków, skromnej jak zawsze poetki. Oto ten krótki wiersz:

 MARIO MAGDALENO

Przybyłem z dalekiej wsi

do Ciebie – BOTANICZNA PANNO

by len Twoich włosów

posypać śnieżnych płatków manną

 

Kolejne  „ławeczkowe” spotkanie poświęcone twórczości związanej z MIŁOŚCIĄ  –  19 lutego o godzinie 16 – tej.

OJ!   BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!

 
 

NOWY ROK – PAMIĘĆ TA SAMA

10 Sty

 

WIECZNOŚĆ 

TWOJEJ OBECNOŚCI

/Śp. Zofii – matce/

 

W zakamarkach myśli

bielą twych włosów nasyconych

– spojrzenia

kromkom wiersza przywołane

– słowa

w kajdanach życiowych mądrości

– sny

magią północy strącone

w przepaść pamiętania

– ciepło dłoni na policzku

błogosławieństwem przebudzenia

 

W zaciśniętej pięści

– serca kołatanie

 

WIARA OD ŚWIĘTA DO ŚWIĘTA

06 Sty

 

ECHO KOLĘDY

 

Gwiazda betlejemska  zgasła…

Bombki zasnęły w kartonach

Zziębnięta kolęda okryta brudnym śniegiem

błądzi leśnymi duktami

grzeje dłonie zapachem ocalałych świerków

 

„Oj Maluśki – Maluśki…”

 

Przypomni się zmartwychwstaniem

Wśród jaj i kiełbas buchnie – Alleluja !

 

Rękawiczka

na dnie szuflady

mokra od łez