RSS
 

Archiwum z miesiaca Listopad, 2017

SENTENCJE PRZEMYŚLANE

29 Lis

*     *     *

Zapomniała, że jest Ewą.

Adam zapomniał swego imienia.

Jabłko zgniło na amen.

 

*     *     *

Śnić złe sny, to strzec się zasypiania;

śnić dobre – nie budzić się wcale.

 

 

 

ANIOŁ STRÓŻ – SŁOŃCEM WYPALONY

27 Lis

RZEŹBIARZ MIŁOSIERNY

 

Bryła smutku

w sam raz na gliniane arcydzieło

gorącem Wypalenia Zwiastowane

 

Nogi

Tułów

Głowa

Twarz dłutem modlitwy wygładzona

skrzydła – lotu obietnicą

 

Stróżu mój…

Aniele

dobry głosie powstrzymujący rękę

dobroczyńco wybaczenia nienawiści

zastygłej lawą wyplutą z krateru duszy

gorejącej skrzydlatą nadzieją

 

Żar słońca

skrzydeł nie spopielił

 

 

 

 

 

 

 

SŁOŃCE ZZA DESZCZOWEJ CHMURY

26 Lis

    *     *     *

Patrząc w przyszłość,

oglądaj się za siebie !

 

   SZKOPUŁ

Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga !

Przykazanie poety.

Lornetkę ukradli.

Nie sięgnie – niestety.

 

   *     *     *

Gdzie maj, gdzie maj, gdzie wonne bzy…

Ty – listopadowa, we mgle lakieru do włosów.

 

IMIONA NIEPEWNOŚCI

25 Lis

NIEDOWIERZANIE

–  Żonie dedykowane –

 

To wszystko wokół

należy do Ciebie…

Drzewo

w odsłonie jesiennej nagości

skrzekot sroki na gałęzi

sikorka w karmniku

gwiazdka śniegu

pierwszeństwem nieśmiała

pies Rico

kot Bazyl

króliczek Kuba

i niepewność

w Twoich oczach

pytaniem zapisana

– Ja do Ciebie

czy Ty do mnie należysz

 

NOC, DZIEŃ – DALEJ TYLKO NADZIEJA

23 Lis

TY  –  JA

 NIC WIĘCEJ

 

To ty

skrzydeł anielskich szelestem

z otchłani niebiańskich doznań

spływasz wprost w moje dłonie

głodne ciepła – słońca trzeźwości

To ty

z czarnej ziemi płodnej gorącem

wyrastasz zielonym mchem głazu

usadowionym na wysokich stołkach

bezkresu czerni nocy – w sztok pijanej

Ty – ja

Dzień – Noc

Noc – Dzień

Dotyk chłodu  – uśmiech słońca

Przeżywanie doznań hieroglifem

na papirusach oczekiwania

To my…

W łupinie orzecha

pod zielonym żaglem liścia dębu

płyniemy do portów odległych

zadumą jutra – bliskich radością

dzisiejszego dnia

 

Kartki dziennika podróży

– pod palcem łzą nadziei zwilżonym

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

WCZORAJ – ŁAWECZKA LITERACKA – DZISIAJ WSPOMNIENIE

20 Lis

Powagę wygłoszonych wierszy, zakończył mój utwór, napisany specjalnie na to niedzielne spotkanie, z aplauzem przyjęty przez obecnych w pawilonie „Botanika” słuchaczy :

 

WIERSZ

WITAMINIZOWANY

/M.M.Pocgaj – dedykuję/

 

Czy – Ty

Mario Magdaleno – lennowłosa

wiesz,

że ja przez mgłę i deszcz,

zdążałem do Ogrodu Raju,

gdzie zamiast jabłka jeść,

ludzie poezji słuchają /?/

 

Dlatego dla Nich i dla Ciebie,

/zdrowiem Waszym przejęty/,

komplet witamin wierszem zaklęty

–   deklamuję.

 

 

 

BLASZKA, KTÓRA WIELE ZMIENIA

18 Lis

Tak się złożyło, że w czasie inauguracji Międzynarodowego Listopada Poetyckiego organizowanego po raz 40 – ty przez Związek Literatów Polskich Oddział w Poznaniu, /patrz strona Związku Literatów Polskich Oddział Poznań/ – do klapy przypięto mi odznakę honorową –  „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, przyznanej przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Wielki to zaszczyt dla mnie! Były gratulacje, lecz było coś jeszcze…

ROZDROŻA PRZYJAŹNI

Medal

zadyndał na mej piersi…

 

Dlaczego on/?/

Dlaczego nie JA /?/

 

Burza w głowach klaszczących

Przyjaciel – wróg

Huśtawka doznań

amplitudą żalu

w przyjaźnie dotąd udawane

 

Moja głowa

z chmur opada powoli

by potoczyć się aleją

budzącego się wiersza

 

Wszystkim, którzy doceniają moje zmagania na płaszczyźnie literackiej, którzy szczerze gratulowali odznaczenia – serdeczne dziękuję.

 

 

 

KOLEJNA – ŁAWECZKA LITERACKA – W BOTANIKU

18 Lis

Tradycyjnie, w imieniu organizatorów zapraszam na kolejną, niedzielną ŁAWECZKĘ, 19-11-2017, godzina 16 – ta, do pawilonu Ogrodu Botanicznego. Tym razem,  z Markiem Słomiakiem przybliżymy słuchaczom wiersze: Dylana Thomasa, Tadeusza Nowaka i Juliana Kornhausera. To piękna twórczość. Spośród wielu utworów, które wyszły spod piór tych wspomnianych poetów, do recytacji wybrałem dziewięć wierszy, które na pewno dostarczą obecnym wielu wrażeń, pozwolą zatrzymać się refleksją nad życia filozofią, jego przemijaniem, ekspresją doznań, które – po drodze. Jednym z wierszy jaki zamierzam recytować na „Ławeczce” – to wiersz Juliana Kornhausera, pt.”WSZYSTKO”, będący poetyckim opisem przemijania.

    WSZYSTKO

Daleko stąd i blisko,

zielony dom, ognisko,

na łąkach deszczu łza,

więc wszystko.

 

Daleko stąd i blisko,

studzienny krąg, pastwisko,

brzemienny zboża łan,

więc wszystko.

 

Daleko stąd i blisko,

rodziców grób, urwisko,

na polnej drodze kwiat,

i nic i wszystko.

 

Czy trzeba czegoś więcej, w to jesienne popołudnie??

 

 

 

 
 

WYROKI – TAJEMNICĄ POZOSTANĄ

14 Lis

WYBÓR

 

Noc…

Atrament pachnie wanilią

Klatki oczu

podstępem powiek zamknięte

Sieć włosów na poduszce

pajęczyną rozpięta

Lepkość ust czerwieni

 

Ćma – tonie w kałamarzu

z zawieszoną u szyi lawą doznań

kołem młyńskim zastygłą…

Płomień świecy

–  zadrżał niedowierzaniem

 

DĄBRÓWKOWE ECHA

12 Lis

XII edycja Turnieju o „PIERŚCIEŃ DĄBRÓWKI” – za nami. Właścicielem pierścienia został poznański poeta, bard – Krzysztof Galas, którego twórczość i dokonania animatorskie na płaszczyźnie kultury, bardzo cenię. Szczerze gratuluję Krzysztofowi nagrody za wiersz zaskakujący swą tematyką ubraną w liryczną, pełną ekspresji szatę. Cóż, na kolejny pierścień trzeba z nadzieją czekać okrągły rok.

Nie zgodzę się z końcową oceną Stefana Pastuszewskiego, że poziom prezentowanych wierszy, był wysoki. Moim skromnym zdaniem, poziom utworów był bardzo zróżnicowany, od wierszy pod względem treści i warsztatu literackiego – bardzo dobrych, przez średni poziom poetyki, aż do wierszy „kiepskich” – wymagających stosownych korekt i literackiego „dopieszczenia”. Należy jednak docenić kurtuazję przewodniczącego jury, który tradycyjnie, od lat, poznański Turniej – „obsługuje”.  Mój wiersz, który wniosłem do Turnieju, został bardzo sympatycznie przyjęty przez zgromadzoną w sali „Cezara” publiczność i nagrodzony największymi brawami. To najlepsza satysfakcja dla autora, gdyż płynie ona z obiektywnej, nie skażonej układami oceny utworu. Płynie notą zapisaną uznaniem, w dzienniczku osobistego przeżywania. I to cała moja satysfakcja. Tak dużo i tak mało. Cóż, tak to już jest z konkursami… Oto obiecany wiersz, z jego całym egzystencjalnym wydźwiękiem:

 

ŻYWOTY GRZESZNIKÓW

 

Krzyk narodzin

jak pierwsze słowo

pierwszy krok w przestrzeń

skażoną euforią widzów

 

Potem – tylko teatr…

 

Na scenie Życia

lawina zdarzeń

Satyra – tragizm

Klara – Desdemona

W antrakcie – miłość

Smak pocałunku

żarliwością warg zapamiętany

Role wyuczone po kres pamięci

Gra o przetrwanie

na skrzypiących deskach

prawdy – kłamstwa

krzyku – ciszy…

 

Światła rampy gasną

w kurtynie oklasków

gwizdów całunem

 

– Bisów nie będzie


 

 

 

 

 

 
komentarze 3

Kategoria: OGÓLNA