RSS
 

Archiwum z miesiaca Kwiecień, 2018

PORA NA NOWY WIERSZ

26 Kwi

                BEZKRES

POETYCKIEJ WYOBRAŹNI

 

Pora wiosny

lata

jesieni…

Księga kolorami pisana

Tytuł – zniewala burzą aromatów

Czerwienią – kochamy

Błękitem – tęsknimy

W różu – uśmiech twój tonie

 

Zimą kwiaty niewinnością białe

 

Mówisz – nie ma kwiatów zimy

Mylisz je z bielą wierszy

w poezji wazonie

 

SATYRYCZNIE – LIMERYCZNIE

25 Kwi

LEPSZE TO, NIŻ  – „DURNA”

 

Pewien Jaśko z Porąbowa,

dumał – jak struś w piasku głowę chowa?

Dociekając racji – /durnych nikt nie zliczy/,

własną głowę zakopał w piaskownicy.

Na nagrobku: PIASKOWA GŁOWA.

 

WIOSNA – DO PRACY OBYWATELE

19 Kwi

 *     *     *

Zawsze gotowy do działania.

Zjawiał się na gotowe.

 

   *     *     *

Krzyczał – weźmy się do roboty!

Inni – pracowali w ciszy.

 

     *     *     *

Pierwsza fala entuzjazmu – przeszła.

Druga – nie nadpłynęła.

 

 

RYSZARD PODLEWSKI – /1932 – 2018/ – WSPOMNIENIE

17 Kwi

Zygmunt Dekiert

 

Minął miesiąc od smutnej chwili, gdy na Cmentarzu Komunalnym Poznań – Junikowo, towarzyszyłem Ryszardowi Podlewskiemu w Jego ostatniej – ziemskiej drodze. Wspólnie z członkami rodziny, licznym gronem przyjaciół i znajomych, pożegnałem wspaniałego człowieka zawsze otwartego na sprawy innych ludzi, pełnego dobroci i empatii. Zawodowa aktywność Ryszarda oscylowała wokół: radia, telewizji, twórczości literackiej. Autor felietonów, filmów dokumentalnych, fraszek, tekstów piosenek.   Zapamiętany „Gwoździem w bucie”, cyklicznym programem satyrycznym, emitowanym przez polską telewizję. Wielka wrażliwość i życiowa mądrość, znalazły  swe odbicie w aforyzmach, których napisał bez liku. Był członkiem Związku Literatów Polskich. W rozmowach jakie miałem przyjemność prowadzić z Ryszardem Podlewskim, zawsze przewijał się wątek dotykający ludzkich słabości, zagubienia i akcent satyrycznego spojrzenia na możliwości ucieczki w optymizm. Taką szansę – zdaniem Ryszarda – daje literatura, poezja, która jest drogowskazem w piękno w sposób zwięzły, często wręcz lakoniczny, odkrywa nowe pokłady przyjaźni, miłości, piękna. Może takie właśnie stanowisko literata zadecydowało, iż w znacznym stopniu skupił się na tworzeniu aforyzmów, życiowych maksym, które do końca stanowić będą wykładnię dla naszej ziemskiej egzystencji. Czytam jeden z aforyzmów jaki wyszedł spod pióra Ryszarda : MOTYL TO DUSZA KWIATU. Na kanwie tego aforyzmu rodzi się mój wiersz :

OKRUCH CHWILI

 

I uleciały z kwiatów dusze…

 

Odfrunęły akordami barw

motylich skrzydeł

w ramiona ostatniego błękitu

Szloch martwych płatków

wtulony w pożółkłe źdźbła traw

Mżawka

Deszcz

Ulewa

–  Motyle

w zapłakaniu przemijania

 

PS

Korzystajmy z mądrości utworów Ryszarda Podlewskiego, które na kartach książek zapisane, pozostaną z nami na zawsze. Niech Jego dusza wśród wszystkich dusz kwiatów – płynie w pamiętanie.

 
 

HAIKU WIOSENNE NA CZTERY PA

13 Kwi

*     *     *

Pierwsza jaskółka.

Pierwsza burza wiosenna.

TAMTEN zapach bzów.

 

 *     *     *

Błądził księżycem.

Potoczyła się słońcem

– prosto w uśmiech dnia.

 

*     *     *

Oczekiwana.

Tulipany, irysy…

W słońcu – taniec pszczół.

 

 *     *     *

Herbatka – zimowa…

Teraz – kawa mrożona.

Rum – aktualny.

 

ZDROWIE W KONTEKŚCIE WIOSENNEGO PRZESILENIA

12 Kwi

                      GRYPA

W ODSŁONIE OPTYMISTYCZNEJ

 

Sufit wiruje

Spada na głowę

Żar ciała

chłodem płyty nagrobnej unicestwiony

Światło gaśnie jękiem przepalonej żarówki

Gdzieś poza wyobraźnią – ruch planet

zdrowo uporządkowany

Żarłoczna czeluść czarnej dziury

szczerzy kły drwiącą bielą uśmiechu tabletek

Herbata

Cytryna

Gripex

Polopiryna…

Myśli wyrwane z chaosu doznań

płyną gorączką diagnozy pocieszenia

To tylko grypa

koczująca na wyższych piętrach termometru

 

Inni umierają na raka

– – często w objęciach chłodu

 

UKRADZIONA ŚWIETLISTOŚĆ

05 Kwi

NIEPOTRZEBNE

NARODZINY KSIĘŻYCA

 

Jak ptak

zawieszony na krawędzi chmury

jak spływająca po policzku łza

żal za dogasającym ogniskiem

tak tęsknota trwa iskrą

niesioną w niebo nasycone błękitem

tobą rozkołysane do bólu

zagadką odgadywaną schyłkiem dnia…

 

Zmęczone słońce kpi ze mnie

księżycem ubranym w suknię z tiulu

naiwnej mgły