RSS
 

Archiwum z miesiaca Maj, 2019

SALON SWOBODNEJ MYŚLI

23 Maj

Wczorajsze spotkanie w Salonie Swobodnej Myśli prowadzonym przez inicjatora tej cyklicznej imprezy – Krzysztofa Galasa, miało charakter wyjątkowy.

Bohaterem spotkania był poeta, krytyk literacki, animator kultury – JERZY GRUPIŃSKI . Opady deszczu nie stanęły na przeszkodzie wielu sympatykom twórczości Jerzego, którzy dość licznie zasiedli w wygodnych fotelach Salonu. Z wielkim zainteresowaniem wysłuchaliśmy wspomnień poety dotykających Jego dzieciństwa, edukacji, kontaktów z wieloma osobami, które na zawsze zapisały się w biografii  bohatera spotkania. Uczestnicy wczorajszego Salonu recytowali wiersze poety, wybrane według uznania z bogatego zbioru wydanych przez Jerzego książek poetyckich.  Kilka swoich wierszy przedstawił sam autor. Padały pytania, dyskutowano o źródłach  inspiracji artysty, itd. Punktem kulminacyjnym było wręczenie Statuetki Władysława, przyznawanej wyjątkowym twórcom przez Kapitułę. Należy podkreślić, iż wyróżnienie to – zaistniało z inicjatywy Krzysztofa Galasa i zaakceptowane przez władze ZLP Oddział Poznań, stanowi zdecydowany akcent przywołujący pamięć o WŁADYSŁAWIE REYMONCIE – pierwszym Prezesie poznańskiego oddziału Związku Literatów Polskich. Nie można pominąć faktu, iż całość imprezy uświetnił występ barda – poety Krzysztofa Galasa, który w duecie z małżonką wyśpiewali utwory poety. Czy jest coś piękniejszego od poezji płynącej na strunach gitary? Czy jest coś piękniejszego od szczerej sympatii i uznania?

Czekamy na czerwcowy Salon Swobodnej Myśli.

 
 

KILKA CHWIL Z KORNELIĄ – REFLEKSJĄ ZAPISANYCH

19 Maj

      NIEWINNOŚĆ ŚWIATA

     W TWOICH RĄCZKACH

/Wnuczce Kornelii/

 

Ty jeszcze nie wiesz

co to gorycz samotności

upływ czasu beznamiętny

ucieczka pod skrzydła nadziei

 

Dziś

jesteś wyrocznią szczęścia

ufności bezkresem

uśmiechem powitania

łzą na pyzatym policzku

płynącą rozstaniem

 

Ty – taka maleńka

a tyle już wiesz o miłości

 

Wrocław

22  –  23 – V-2019 r. 

 

 

 

 

POWROTY SENTYMENTALNE

14 Maj

Przyszła pora na mój obiecany wiersz, wygłoszony w ramach  III Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego  „O PIERŚCIEŃ HALSZKI”, organizowanego przez Bibliotekę Publiczną w Szamotułach. Nie chwaląc się, utwór wybrzmiał konkursowym wyróżnieniem za najlepszą interpretację.

             SZAMOTUŁY

MIASTO MOJEGO DZIECIŃSTWA

 

Urodziłem się w grodzie Wacława

w czas gdy echa wojny leniwym nurtem Samy

odpływały za horyzont udręki

Tamten dramat

dogasał za widnokręgiem cierpienia

Dziś rzeka toczy spokojne wody

w radość przeżywania kolejnego dnia

Jej cichy szmer

dumą zapisu nut Ojca  Polifonii

przywołuje pieśń „Już się ściemnia”

Pod żaglami wspomnień

płynę ku przystani młodości

spokoju szczęścia

Trwam tamtych dni jasnością

 

W Zamku Górków zasiadam w Sali Rycerskiej

U pasa miecz wolności

Głownia miecza zwieńczona orłem

wzbijającym się do lotu

Z baszty Halszki w noc księżycem pełną

wołanie o miłość prawdziwą

 

Na szamotulskim cmentarzu

nad mogiłami przodków pochylony

pod girlandami wierzb

przeżywam swoje dzieciństwa

tamte chwile beztroską wypełnione

 

W sandałach pielgrzyma

wracam do miejsc niezapomnianych

Głos dzwonu gotyckiej świątyni

akordami barw witraży

płynie w nadzieję kolorów jutra…

 

W szorstkiej dłoni

– – aksamit pamiętania

 

 

 

KLUB LITERACKI „DĄBRÓWKA” – WTOREK, 07.05. BR.

08 Maj

Późną, wieczorową porą wróciłem na moje siekierkowskie włości z klubowego spotkania w D.K.”Dąbrówka”. Po spożyciu spóźnionej kolacji, ad hoc zabrałem się do opisania refleksji płynących z tego wydarzenia, pragnąc się nimi podzielić z tymi, którzy na moją stronę mają czas i ochotę zaglądać. Tak więc o godzinie 18 – tej sala lokalu „Cezar” – zapełniona była ludźmi pióra,  sympatykami poezji, prozy, fotografii artystycznej, malarstwa, ogólnie rzecz ujmując – miłośnikami sztuki, której puls jest przez Nich kontrolowany i cieszących się z arytmii serc twórców, którzy potrafią zaskoczyć swą oryginalnością, nie bacząc na zapis EKG. Wtorkowe spotkanie – jak zawsze prowadził Jerzy Grupiński – szef Klubu Literackiego „Dąbrówka” – przy współpracy -/tym razem/ – Sebastiana Walczaka, który osobiście wyłowił rekina talentu i promował ten okaz jako bohatera klubowego  spotkania.Tak więc gościem spotkania został –  Ryszard Mejza – młody poeta, fotograf, związany z galerią Jerzego Piotrowicza „Pod Koroną”, członek Towarzystwa im. Jerzego Piotrowicza.

Ryszard, zaprezentował swoje wiersze, fotografie, które zostały przyjęte przez zgromadzonych w Klubie z wielkim zainteresowaniem. Prowokowały obecnych  do merytorycznych dyskusji. dzielenia się wrażeniami, które często wybiegały poza ramy wiersza  i prezentowanych fotografii.

Twórczość literacka i artystyczne dokonania w dziedzinie fotografii bohatera spotkania, emanują pragnieniem przeniesienia osobistych refleksji na strofy wiersza, natomiast obraz obiektywem aparatu zatrzymany, zostaje unicestwiony dla jego odrodzenia po zgłębieniu istoty przeżywania świata przez tych, którzy tego, tu i teraz – nie dostrzegają. Tak  sprecyzowana wykładnia świadczy o głębokiej duchowości Ryszarda, który postrzega i potrafi zapisać to wierszem, zatrzymać fotografią po to, by odbiorca mógł kontemplować słowo i obraz utrwalony właśnie dla niego, mądrość, która tylko na pozór wydaje się enigmatyczna, tym samym obca, daleka, nieosiągalna. Ryszard Mejza, doskonale wyczuwa niuanse gry światła i cienia. Osobista wrażliwość pozwala autorowi fotografii i wierszy dostrzegać to, co często dla przeciętnego śmiertelnika pozostaje niezauważalne, tym samym – obojętne. Przedstawione na spotkaniu fotografie wykonane w dużym formacie, prowokowały do rozwiązywania pozornie łatwej zagadki, równolegle wymuszały doszukiwanie się prawd ukrytych za woalem swego rodzaju mistycyzmu, który delikatnie odsłaniał szerokie horyzonty interpretacyjne prezentowanych dzieł. Tajemnica drzew spowitych mrokiem, niebo zgadywane różowością, blask słońca dyskretnie zaprzedany nadchodzącej nocy, stare latarnie, których piękno nie może pozostać zapomniane. To wszystko zaistniało dziełem Ryszarda. Uwiecznione obrazem, wierszem zapisane. Skoro wiersz – kolejna refleksja. Utwory Ryszarda – są inne. Pozostają wyzute z metafory, uciekają przed symbolizmem niosącym patos, unikają węzła gordyjskiego, który dla  samego  autora wiersza /nie wnikając w percepcję odbiorcy / – są  nie do rozplątania. Absolwent  UAM w Poznaniu, politolog, informatyk, realnie patrzący na życie, w tej właśnie chwili, objawia się jako człowiek, którego sposób na egzystencję, to wyłącznie przeżywanie piękna świata, nieodłącznej składowej naszego ziemskiego bytu, wbrew wszelkim przeciwnościom losu. Poezja Ryszarda, / wywodzę to na podstawie wysłuchanych wierszy głoszonych przez autora/, wiersze noszące tytuły : „Przeszłość”, „Nieskończona przestrzeń”, „To nie jest dziś”/, zaistniała w klubowej sali  oryginalnym sposobem „konstruowania” wiersza. Mój osobisty stosunek do prezentowanej poezji przez zaproszonego do klubu gościa, podzielił Jerzy Grupiński. Stwierdziłem, że poezja młodego artysty, jest nad wyraz konkretna, zwarta, jednoznaczna, odniesiona do własnego osądu, który wypływa z doznań zawieszonych w przestrzeni przemijania i poszukiwania prawd w tym przemijaniu zatraconych. Autor wierszy, abstrahuje od metafory, symbolizmu, generalnie pozostaje skupiony wyłącznie na treści, traktuje przesłanie wiersza jak matkę wszystkich matek. Ucieczka przed symbolizmem, pomijane metafory, to swoisty wyrzut, skierowany ku ludziom, którzy po świecie błądzą ogołoceni z wiary, wyobcowani z  miłości, nie znających tym samym celu swej wędrówki. Generalnie – „przygoda” z Ryszardem, to przywrócenie nadziei na powrót do świata oglądanego przez pryzmat oczywistych, realnych dokonań, świata szeroko otwartego, oczekującego oddechu człowieka, który potrafi się w nim znaleźć, dostrzec jego smutki i radości.  To takie proste i tak skomplikowane.

Część druga spotkania – poświęcona czytaniu nowych wierszy członków klubu. Wiersze czytali: Danuta Dachtera, Barbara Tylman, Paweł Kuszczyński,  Marek Słomiak i inni.  Jako uczestnik spotkania, przeczytałem trzy swoje wiersze, cztery aforyzmy, jedną fraszkę. Czy mogę spać spokojnie /?/ Oto jest pytanie.

Ryszardowi – niechaj przez obiektyw aparatu wpadają słowa, obrazem malowane!!

 

 

 

 

 
komentarze 2

Kategoria: OGÓLNA

 

DALSZE ZMAGANIA Z ANATOMIĄ

07 Maj

 *     *     *

Łopatki łopotały

jak flagi na wietrze.

Żebra, żebrały o litość.

– Spacerował po MOSTKU.

 

     *     *     *

Ani oko nie widziało,

ani ucho nie słyszało…

Co z drugim okiem i uchem/?/

 

         TO WŁAŚNIE ONI:

         ANTOINE LOUIS

JOSEPH IGNACE GUILLOTIN

 

Trzeba mieć głowę na karku!

Wynalazcy gilotyny, byli innego zdania.

 

 

ROZWAŻANIA CZYSTO ANATOMICZNE

06 Maj

   *     *     *

Na podniesienie stopy,

zareagował błyskawicznie.

Więcej wydaje na utrzymanie równowagi.

 

     *     *     *

Serce nie sługa.

Zatrudniła lokaja.

 

*     *     *

Miał dwie lewe ręce.

Genetyka abstrahuje

od takich przypadków.

 

     *     *     *

Staw: łokciowy, biodrowy, kolanowy.

Utonął w bajorku.

 

 

 

 

 

MAKSYMY – PORZEKADŁEM PRZYWOŁANE – CIĄG DALSZY

02 Maj

 *     *     *

Poniosło wilka do lasu.

Zasnął w gąszczu kieliszków.

 

     *     *     *

Na złodzieju czapka gore.

Kevin posunął się ciut dalej.

 

   *     *     *

Do trzech razy sztuka.

Trafił na piękną sztukę.

Za czwartym razem.