RSS
 

Archiwum z miesiaca Lipiec, 2019

TAK WIELE I NIEWIELE POTRZEBA

31 Lip

CODZIENNOŚĆ BIELI

/Poecie – Zdzisławowi Zielińskiemu/

 

Wola przetrwania

niesie w kolejny dzień

w nowe doznania

pisane radością

smutkiem

nadzieją

Wystarczy uciec z mroku

unieść powieki

by dzień

bielą koszuli

rozwieszonej na sznurze

załopotał na wietrze

– pulsem istnienia

 

HULAKA

28 Lip

POWRÓT 

DO RZECZYWISTOŚCI

 

Życie…

Życie – pijaną chwilą marne.

W hotelowym pokoju, kacem rażony srogo,

spojrzał na „piękną” śpiącą jeszcze błogo.

W głowie tupot  mew, szum natrętny jak w ulu

i jedna myśl – zgadywanką trzeźwa do bólu:

– W nocy, czy po pijaku wszystkie koty są czarne? ?

 

 

 

AFORYZMY I SENTENCJE CIUT NAKAZOWE

22 Lip

       *     *     *

Wyznawać miłość – to łatwe.

Kochać – to zupełnie inna bajka.

 

  *     *     *

Ciemność – to tylko druga strona jasności.

 

    *     *     *

Gdyby nie zło – dobro byłoby bezimienne.

 

    *     *     *

Pisząc swą księgę życia,

nie zapominaj o drugim człowieku!

 

  *     *     *

Kładąc swój los na szale życia,

zważaj by dobro przeważało!

 

 

 

CHWILE WZRUSZENIEM I RADOŚCIĄ PODNIOSŁE

16 Lip

MOJA CÓRKA

NA ŚLUBNYM KOBIERCU

W miarę upływu lat, do lamusa odchodzą uroczystości weselne. Bywa, że od czasu do czasu pojawiają się chrzciny. W moim wieku, na pierwszy plan wysuwają się jednak jubileusze i zdarzenia smutkiem przelane, których miejscem akcji pozostaje monumentalna cisza cmentarza. Dlatego dzisiaj, zadowolony i szczęśliwy z sytuacji posiadania jedynej córki, którą w dość późnym wieku przywołałem na ten świat -/choroba serca mojej żony Anny, po urodzeniu syna Artura, wykluczyła możliwość posiadania drużyny piłkarskiej której osobiście pragnąłem/ –  zamążpójście Dobrochny -/sobota 13 – go lipca,/ otworzyło przede mną drzwi do niespotykanej radości, zadowolenia odnotowanego w innym wymiarze emocjonalnym i sprowokowało możliwość zapisania tych przeżyć w pamięci – na zawsze.  Młodzi – byli ze sobą przez pięć lat. Doczekali  się rozkosznej córeczki – Kornelii. W miesiącu wrześniu tego roku, moja wnuczka będzie obchodzić drugie urodziny. Jest śliczna, grzeczna, kochana nie tylko przez rodziców. Kochają ją wszyscy, którzy chociaż przez chwilę stanęli z Kornelią oko w oko. Na uroczystości zaślubin swych rodziców, Kornelia zjawiła się w pięknej koronkowej sukience, której biel zdecydowanie konkurowała z bielą sukni mamy zmierzającej przy moim boku do ołtarza. Na kanwie tego jakże doniosłego dla mnie wydarzenia, snuję wątek ciut filozoficzny, prowokowany pytaniem, czy teraźniejsza formuła zawierania małżeństw po kilku latach wspólnie przeżytych  jest stosowna, uzasadniona, doczekała się społecznej akceptacji? Czy taki „staż przedmałżeński” jest wskazany? Czy w dzisiejszym zabieganym świecie, właśnie ten rozpędzony, często brutalny świat modyfikowany zatraceniem wielu pięknych, tradycyjnych wartości nie wymusza takiego a nie innego postępowania, w dużej mierze wyrachowanego, rzutującego generalnie na istotną sferę życie młodych, odbiegającą mimo wszystko od sztampowych – /jak podejrzewam dzisiaj w aureoli „retro”/ – zachowań? Temat – RZEKA – który można interpretować na różne sposoby i każdy z dyskutantów może nieść swoje racje, do których ma pełne prawo. W przypadku córki, wszystko znalazło się na właściwej drodze i z tego właśnie źródła doznań płynie osobista /na pewno subiektywna/- refleksja ojca Panny Młodej.

Minione pięć lat, to kierowanie mojej uwagi na nieformalny związek dwojga ludzi, który owocował -/ku chwale Dobrochny i Roberta/ –  zadowoleniem i przede wszystkim samouspokojeniem. Przyjście na świat Ich córeczki, a mojej wnuczki Kornelii -/ która po ojcu, ad hoc  otrzymała nazwisko/, zaistniało dla mnie wielkim uznaniem i odpowiedzialnością młodego człowieka – dzisiaj mojego zięcia, drugiego syna, którego szanuję i doceniam za życiową dojrzałość, miłość do mojej córki i narodzonej latorośli, którą nazywam – Kruszynką.

Podjętą przez młodych – „WIELKĄ PRÓBĘ wspólnej drogi „,  z perspektywy upływu pięciu lat Ich znajomości, na podstawie  wspólnych przeżyć, ustawicznych kontaktów, osobistych obserwacji, wg aktualnego szkolnego taryfikatora, oceniam na szóstkę –  /kiedyś wystarczyła piątka, ale to moje szkolne, jakże odległe czasy/.  Nie ważna pozostaje klasyfikacja cyfrą zniewolona, lecz sedno istoty doznań, docenianie tego, co niesie z sobą glorię przeżywania. Taką glorią otoczony, prowadziłem swoją córkę do ołtarza. Dostojnie kroczyliśmy tym, co przez te lata mogliśmy dać sobie najpiękniejszego, czym córka mnie, a ja córkę mogłem obdarować. Muzyka kwartetu smyczkowego Poznańskiej Filharmonii powalała na kolana, Alleluja w wykonaniu diwy Opery Poznańskiej wbijało zadrę rozpamiętywania w doczesność często nijaką, zwykłą, zagubioną w gąszczu prozaicznej egzystencji , jednocześnie tak bliską przeżywaniem uniesień, piękna, które w tym momencie stało się  bliskie na wyciągnięcie ręki. . Jestem głęboko przekonany, iż ceremonia ślubna przeżywana  tą wyjątkową chwilą przez bardzo liczne grono świadków tego wydarzenia, wywrze znaczący wpływ na postrzeganie przez Nich radości jutrzejszego dnia, pozwoli rzucić nowe światło na miłość, wierność, zaufanie. Przepiękna msza, którą proboszcz wiódł przez pola misterium wiary i znaczenia sakramentu małżeństwa oraz wartości RODZINY  – prozą życia podszytej w obecnych trudnych czasach, to niewątpliwie walory oddania, mądrości i realnego – chrześcijańskiego spojrzenia kapłana, który swą mądrością i skromnością ujął wszystkich zgromadzonych na uroczystości ślubu mojej córki Dobrochny z Robertem. Jak wspomniałem – przepiękna, pełna wzniosłej mądrości msza. Również przepięknie przebiegało weselne przyjęcie w lokalu na poznańskim Sołaczu. Wspaniała muzyka, konkursy, o jedzeniu i trunkach nie wspomnę. Wszyscy bawili się wspaniale do białego rana. Aby opisać przeżycia związane z całokształtem tego wyjątkowego wydarzenia, musiałbym zarezerwować miejsce na sążniste opowiadanie, być może – powieść. Wrócę tylko do momentu, gdy przed weselnikami wygłosiłem swój wiersz – dedykację umieszczoną w laurce dla MŁODYCH od rodziców: Anny i Zygmunta. Utwór ochrzciłem  tytułem:  „ZAŚLUBINY”…

ZAŚLUBINY

Dobrochno – Robercie, bądźcie silni miłością!

Nieście ją w szczęście wspólnych nocy i dni!

Tak niewiele potrzeba, gdy serce o sercu śni,

gdy każda chwila jest wspólną radością.

 

Sakramentalne – TAK – to drogi początek.

Niechaj ta droga będzie Wam łaskawa,

los sprzyjał, gości zabawa i to co najpiękniejsze,

sercu drogie – wokół Was gromadka dzieciątek!

 

 

 

 

 

 
komentarzy 7

Kategoria: OGÓLNA

 

WIERNOŚĆ POWROTÓW

12 Lip

  UCIECZKI

              POWROTY

Wokół mnie pierścień zieleni

toczy się lepką ciszą

w krainę zdradzonych doznań

Kawałek po kawałku

skleja rozbite pragnienia

nadzieje pogruchotane

nadmiarem monotonii

 

Wiatr w przyjaznym oddechu

Ufność busoli pozbawiona

Ucieczka zdradą podpisana/?/

Tylko powroty dotykają wierności…

 

Rzucona kotwica

zgrzytem ogniw łańcucha

wraca na dno rozterki

do następnego rejsu

wzburzonych myśli

pod żaglami cudu

– oczekiwania

 

 

 

KTO PYTA – NIE ZAWSZE SIĘ DOWIE

07 Lip

 

        PROSTE ODPOWIEDZI

        NA KRZYWE PYTANIA

 

Pytasz

Po co nam noc

Po co dzień

– Odpowiadam

wiersza zamyśleniem

 

Noc jest po to

by gwar dnia mógł się wyłonić

z ciszy mroku

Dzień jest po to

by noc snem

zapamiętała światło

w twych dłoniach uwięzione

 

To takie proste

Jasne

Okrągłe

Gładkie

To nasz świat

Okrągły

Gładki

JasnoMroczny

w którym spod powiek

uniesionych przebudzeniem

życie objawia zagadkę istnienia

by za chwilę mrużyć oczy

porażone światłem znaków zapytania

błądzących bezdrożami niejasności

 

Pytasz nieśmiało…

 

 

 

 

 

 

 

 

TWOJE KOLORY

04 Lip

      Z ZIELENI W BŁĘKIT

/Kornelii – mojej maleńkiej wnuczce/

 

Ocean falujących traw

Zieleń drzew monumentalna

 

Pod lawiną nadziei

pośród motyli tańczących

nad białym kobiercem kwiatów

zniewalających nektarem przetrwania

róż twych policzków po drabinie malachitu

wciąż wyżej i wyżej w dotyk uśmiechu nieba

 

Kolor twoich oczu

zachwiał nieboskłonem

 

Wspomnienie czerwcowych chwil – nad morzem.