RSS
 

WSPANIALE, ŻE DOBRZY LUDZIE SĄ JESZCZE NA ŚWIECIE

18 Paź

MOJA PRZYGODA W MARKECIE.

To działo się dzisiaj.

Podchodzę do kasy w swarzędzkim Kauflandzie, chcę płacić za zakupiony towar i stwierdzam, że nie mam przy sobie karty płatniczej. W portfelu niecałe 30 zł. żywej gotówki -/w tym przewaga bilonu/, rachunek opiewał jednak na złotych 33. Zwracam się do bardzo uprzejmej kasjerki aby była tak łaskawa i według matematycznego wyliczenia ujęła coś z moich zakupów. Ku mojemu zaskoczeniu, stojący  za mną klient, pan o sympatycznym wizerunku zaproponował, że On z własnego portfela brakującą kwotę pokryje, co uczynił uśmiechając się do mnie. Byłem mile zaskoczony. W tej sytuacji, pozostało mi tylko szczere podziękować. Nieznajomy stwierdził, że zdarza mu się wspomagać tych co wyciągają rękę na ulicy, więc dlaczego nie ma pomóc porządnemu człowiekowi, który znalazł się w małym kłopocie.  Poczekałem przy wyjściu ze sklepu, jeszcze raz podziękowałem, wręczyłem sympatycznemu Panu swoją wizytówkę licząc na to, że uda mi się zrewanżować – oddać dług swoimi wierszami ze strony internetowej.

W domu w Siekierkach Wielkich, rozważając zaistniałą sytuację, powrócił do mnie dawno temu napisany wiersz, traktujący o tych, którzy na ulicy „zgłaszają się” po papierosa lub monetę.

POZNAŃ TO BRZMI DUMNIE

Idę do pracy.

Jeszcze głowa po nocy się kiwa,

słyszę: szefie, dasz papierosa?

Szefie: dołożysz złociaka do piwa?

Myślę już trzeźwo i jasno.

Dumam jak z tym sobie radzi:

Warszawa, Wrocław, Kraków?

Poznaniacy mogą z dumą głosić:

Mamy miasto szefów i żebraków.

 

Tak się składa, że ja także najczęściej nie odmawiam. Niechaj nawet ten, na swój sposób proszący, pomyśli sobie: „są jaszcze dobrzy ludzie na świecie”.

Nieznajomemu – jeszcze raz dziękuję /uratowałem marchewki, za którymi przepada mój króliczek Kuba/, mając nadzieję, iż moje wiersze łatwo trafią do Jego dobrego serca i spełnią rolę zadośćuczynienia.

 
 

Zostaw odpowiedź