RSS
 

KLUB LITERACKI „DĄBRÓWKA” – WTOREK, 07.05. BR.

08 Maj

Późną, wieczorową porą wróciłem na moje siekierkowskie włości z klubowego spotkania w D.K.”Dąbrówka”. Po spożyciu spóźnionej kolacji, ad hoc zabrałem się do opisania refleksji płynących z tego wydarzenia, pragnąc się nimi podzielić z tymi, którzy na moją stronę mają czas i ochotę zaglądać. Tak więc o godzinie 18 – tej sala lokalu „Cezar” – zapełniona była ludźmi pióra,  sympatykami poezji, prozy, fotografii artystycznej, malarstwa, ogólnie rzecz ujmując – miłośnikami sztuki, której puls jest przez Nich kontrolowany i cieszących się z arytmii serc twórców, którzy potrafią zaskoczyć swą oryginalnością, nie bacząc na zapis EKG. Wtorkowe spotkanie – jak zawsze prowadził Jerzy Grupiński – szef Klubu Literackiego „Dąbrówka” – przy współpracy -/tym razem/ – Sebastiana Walczaka, który osobiście wyłowił rekina talentu i promował ten okaz jako bohatera klubowego  spotkania.Tak więc gościem spotkania został –  Ryszard Mejza – młody poeta, fotograf, związany z galerią Jerzego Piotrowicza „Pod Koroną”, członek Towarzystwa im. Jerzego Piotrowicza.

Ryszard, zaprezentował swoje wiersze, fotografie, które zostały przyjęte przez zgromadzonych w Klubie z wielkim zainteresowaniem. Prowokowały obecnych  do merytorycznych dyskusji. dzielenia się wrażeniami, które często wybiegały poza ramy wiersza  i prezentowanych fotografii.

Twórczość literacka i artystyczne dokonania w dziedzinie fotografii bohatera spotkania, emanują pragnieniem przeniesienia osobistych refleksji na strofy wiersza, natomiast obraz obiektywem aparatu zatrzymany, zostaje unicestwiony dla jego odrodzenia po zgłębieniu istoty przeżywania świata przez tych, którzy tego, tu i teraz – nie dostrzegają. Tak  sprecyzowana wykładnia świadczy o głębokiej duchowości Ryszarda, który postrzega i potrafi zapisać to wierszem, zatrzymać fotografią po to, by odbiorca mógł kontemplować słowo i obraz utrwalony właśnie dla niego, mądrość, która tylko na pozór wydaje się enigmatyczna, tym samym obca, daleka, nieosiągalna. Ryszard Mejza, doskonale wyczuwa niuanse gry światła i cienia. Osobista wrażliwość pozwala autorowi fotografii i wierszy dostrzegać to, co często dla przeciętnego śmiertelnika pozostaje niezauważalne, tym samym – obojętne. Przedstawione na spotkaniu fotografie wykonane w dużym formacie, prowokowały do rozwiązywania pozornie łatwej zagadki, równolegle wymuszały doszukiwanie się prawd ukrytych za woalem swego rodzaju mistycyzmu, który delikatnie odsłaniał szerokie horyzonty interpretacyjne prezentowanych dzieł. Tajemnica drzew spowitych mrokiem, niebo zgadywane różowością, blask słońca dyskretnie zaprzedany nadchodzącej nocy, stare latarnie, których piękno nie może pozostać zapomniane. To wszystko zaistniało dziełem Ryszarda. Uwiecznione obrazem, wierszem zapisane. Skoro wiersz – kolejna refleksja. Utwory Ryszarda – są inne. Pozostają wyzute z metafory, uciekają przed symbolizmem niosącym patos, unikają węzła gordyjskiego, który dla  samego  autora wiersza /nie wnikając w percepcję odbiorcy / – są  nie do rozplątania. Absolwent  UAM w Poznaniu, politolog, informatyk, realnie patrzący na życie, w tej właśnie chwili, objawia się jako człowiek, którego sposób na egzystencję, to wyłącznie przeżywanie piękna świata, nieodłącznej składowej naszego ziemskiego bytu, wbrew wszelkim przeciwnościom losu. Poezja Ryszarda, / wywodzę to na podstawie wysłuchanych wierszy głoszonych przez autora/, wiersze noszące tytuły : „Przeszłość”, „Nieskończona przestrzeń”, „To nie jest dziś”/, zaistniała w klubowej sali  oryginalnym sposobem „konstruowania” wiersza. Mój osobisty stosunek do prezentowanej poezji przez zaproszonego do klubu gościa, podzielił Jerzy Grupiński. Stwierdziłem, że poezja młodego artysty, jest nad wyraz konkretna, zwarta, jednoznaczna, odniesiona do własnego osądu, który wypływa z doznań zawieszonych w przestrzeni przemijania i poszukiwania prawd w tym przemijaniu zatraconych. Autor wierszy, abstrahuje od metafory, symbolizmu, generalnie pozostaje skupiony wyłącznie na treści, traktuje przesłanie wiersza jak matkę wszystkich matek. Ucieczka przed symbolizmem, pomijane metafory, to swoisty wyrzut, skierowany ku ludziom, którzy po świecie błądzą ogołoceni z wiary, wyobcowani z  miłości, nie znających tym samym celu swej wędrówki. Generalnie – „przygoda” z Ryszardem, to przywrócenie nadziei na powrót do świata oglądanego przez pryzmat oczywistych, realnych dokonań, świata szeroko otwartego, oczekującego oddechu człowieka, który potrafi się w nim znaleźć, dostrzec jego smutki i radości.  To takie proste i tak skomplikowane.

Część druga spotkania – poświęcona czytaniu nowych wierszy członków klubu. Wiersze czytali: Danuta Dachtera, Barbara Tylman, Paweł Kuszczyński,  Marek Słomiak i inni.  Jako uczestnik spotkania, przeczytałem trzy swoje wiersze, cztery aforyzmy, jedną fraszkę. Czy mogę spać spokojnie /?/ Oto jest pytanie.

Ryszardowi – niechaj przez obiektyw aparatu wpadają słowa, obrazem malowane!!

 

 

 

 

 
komentarze 2

Kategoria: OGÓLNA

 

Zostaw odpowiedź

 

 
  1. Barbara

    Maj 9, 2019 o godz. 8:10 pm

    Możesz spać spokojnie, Zygmuncie. Dobrze napisana relacja ze spotkania w DĄBRÓWCE powinna ci w tym pomóc. Pozdrawiam serdecznie.

     
    • zygmunt

      Maj 10, 2019 o godz. 4:26 pm

      Dzięki Barbaro za dobre słowo i sympatyczne życzenie. Pozdrawiam.