RSS
 

KONKURSY POETYCKIE: JEDNEGO WIERSZA – TAK MAŁO, TAK MAŁO!

30 Lis

Jako laureat wielu konkursów poetyckich,  kieruję swój wzrok nie tylko na sens  organizowania tego rodzaju turniejów, lecz również na ich przebieg, a co za tym idzie serwowanie werdyktów przez doborowe grono  jurorów. Znając zagadnienie z osobistych doświadczeń-/sam wielokrotnie zasiadałem w komisjach konkursowych/ sądzę, iż moje spostrzeżenia będą obiektywne i być może wpłyną na zmianę zachowań osób organizujących i oceniających tego typu projekty.

Rozwijając pierwszy aspekt zagadnienia, sprawa wybrzmiewa jednoznacznie.

Tak!  Konkursy są bardzo potrzebne! W ewidentny sposób przyczyniają się do przybliżania, propagowania mowy wiązanej, stymulowania życia kulturalnego, wypełniania pustki między bieganiną paluszków po klawiaturze komputera a żywym słowem, które gdzieś tam na dużym i małym ekranie zostaje zagubione.  To słowo powinno wybrzmieć z całą, żywą mocą. Poezja to piękno – to akt oczyszczenia. Poezja – to pojednanie ducha z materią. Z ekranu, ekraniku – możemy podziwiać fotki w przepięknych kolorach. Obrazy często „podrasowane” dzięki możliwościom którymi obdarza nas dzisiejsza technologia cyfrowa. Jednak mimo swej doskonałości nie potrafią  zastąpić autentycznego przeżywania zdarzeń, które swym wymownym, naturalnym pięknem czekają na życiodajny impuls odkrywania piękna jawiącego się w zupełnie innym, realnym wymiarze postrzegania świata, świata który pulsuje żywą materią, dotykiem, brzmieniem głosu niosącego radość, czasami prośbę o podanie ręki.

Aspekt drugi: Serwowanie werdyktów. Za sprawą organizatorów, regulamin konkursu trafia do szerokiego grona odbiorców. Na udział w konkursie wyrażają swoim formalnym zgłoszeniem: dzieci – /tu opiekunowie/, młodzież, dorośli twórcy – / zrzeszeni i „amatorzy”/ – co stanowi o rozległej płaszczyźnie  poetyckich działań,  szerokiego spektrum postrzegania słowa i możliwość „załapania się ” na jedną z nagród przewidzianych w danej kategorii. Zasady konkursów JEDNEGO WIERSZA -/ głównie sprawa rozbija się o tego rodzaju konkursy/ – są ogłaszane w mediach. Na pierwszym miejscu wymienić należy internet. Tego typu konkursy organizowane  są najczęściej przez biblioteki miast powiatowych. Nagrody to: parę „stówek”, dyplom, książka, ewentualnie statuetka. Koszty dojazdu, powrotu i pobytu  -/obowiązuje czytanie wiersza przez autora/ -nie mają najczęściej finansowego wsparcia organizatorów.  Wszystko na własny rachunek osoby, która zdecydowała się na wygłoszenie w konkursie swego wiersza. W początkowym etapie swej pracy twórczej, godziłem się w całej rozciągłości z tego typu „reżimem”. Tolerowałem wszelkie uciążliwości prowokowane zapisem regulaminu innych poważnych konkursów:  Np. – Nagrodę należy odebrać OSOBIŚCIE! itp.  Czy sukces odniesiony w konkursie JEDNEGO WIERSZA daje poecie satysfakcję, czy rozgoryczenie? Pytanie to -/jako człowiek daleki od polowania na kasę/ – pozostawiam bez odpowiedzi. Z całym poczuciem odpowiedzialności za słowo dotykam kolejnej kwestii, mianowicie oceny konkursowych  wierszy przez często przypadkowe jury. Zdecydowanie potępiam prezentowanie fałszywego oblicza wyników poetyckich zmagań w aspekcie pseudo-obiektywnej oceny  słowa wynikającej z kolesiostwa, zapatrzenia w totalną narrację -/opowiadania zamiast wiersza/ – idąc dalej tym śladem – narracyjnej relacji, często opacznie pojmowanego regionalizmu, słowotoku zatracającego poetycki klimat, który zamiast wnoszenia w serca nuty poetyckiej zadumy, refleksji, wnosi zniechęcenie powodowane totalnym odejściem od tego – co nazywamy POEZJĄ. Werdykty ostatnio rozstrzygniętych konkursów – o których mi wiadomo, to wyróżnienia kierowane w stronę kuriozalnego apogeum narracji oraz chęć przypodobania się organizatorom i sponsorom konkursu. Wysokie oceny jury „wierszy” pozbawionych  tego co w poezji świętością, odartych  z metafory, z tego co filozoficznym przekazem, puenty pieczętującej tematykę wiersza zmuszającej do totalnej refleksji –  wołają o pomstę do nieba. Gdzie tu poezja? Gdzie minimum profesjonalizmu? Znawstwo przedmiotu? Gdzie przede wszystkim OBIEKTYWIZM?

Tu – moje poetyckie wtrącenie, niosące przeżywanie piękna słowa:

Tak miłe jest oczekiwanie – Tobą. Czekanie na  najpiękniejszy wiersz, który rodzi się dojrzałą miłością i pozostanie w nas ptakiem zimującym w gnieździe zwiastowania kolejnej wiosny.

I tutaj, właśnie w tej chwili przywołuję słowa nieżyjącego poety, mego serdecznego, nieodżałowanego poety – Tadeusza Stirmera:„Poezja, nawet ta liryczna głoszona Tobą Zygmuncie – /jesteś chyba ostatnim lirnikiem/ –  musi być jak uderzenie siekierą w łeb. Tylko wtedy ma szansę zaistnieć – prawdą słowa”. Staram się spełniać oczekiwania Tadeusza. Wielka szkoda, że dziś nie dane nam konsultować swoich wierszy.

A konkursy?

Niegramotni jurorzy, którzy w dwadzieścia minut potrafią ocenić ponad 30 wierszy, w tym kilka wymagających skupienia, mądrości, poetyckiej zadumy błądzącej krętymi drogami pojmowania świata. Sprawa staje się mimo wszystko  jasna, ponieważ dotyczy wyłącznie obdarowywania... Osobiście – przyrównuję tego rodzaju zachowania do rozdawania grzecznym dzieciom świątecznych prezentów. Dzieci jak to dzieci. Wszystkie są grzeczne; chyba, że jedno z nich naraziło się bezpośrednio gwiazdorowi. Gwiazdor – pamiętliwy.  Wtedy figa z prezentu. Grzeczne dzieci, docenione przez „komisję konkursową” Biblioteki Publicznej – powiatowego miasta, dziękują za prezenty. Jeszcze pożegnalna fotka i jeżeli dopiszą sponsorzy – do następnego przywołania „poezji”.

Zapis na marginesie: Małomiasteczkowe konkursy „Jednego Wiersza” – w świetle przedstawionych argumentów, moim skromnym zdaniem nie mają sensu, gdyż zamiast nagradzania słów przepojonych poezją, niosą prozę kolesiostwa, kumoterstwa i ocenami pseudo-jurorów toną w oceanie poetyckiej ignorancji.

P.S.

Moja żona – Anna i ja Zygmunt, dziękujemy – /zupełnie przy okazji/, za medale „50-lecia Pożycia Małżeńskiego, jakie z rąk Prezydenta Miasta Poznania  otrzymaliśmy podczas wspaniałej uroczystości w Sali Białej – Urzędu Miasta Poznania. O dziwo! Moja wnuczka Kornelia bez żadnych oporów pozowała do fotografii w ramionach włodarza miasta. Kto wie – może ten fakt wróży Jej polityczną karierę. Jedno jest pewne! Na durne, ckliwe wiersze o motylach i stóp całowaniu – na pewno nie pozwolę.

 
 

Zostaw odpowiedź