RSS
 

TAK RADZIŁA MOJA BABCIA

04 Sie

TERAPIA

 

Myśli…

Myśli złe

w opętańczym wirze

wykrzywiają kręgosłupy prawd

 

Słońce

– złowione w sieć własnych promieni

 

Księżyc

– zmęczony kolejnym zakrętem

na orbicie dysonansu

obolały każda kością mroku

mięśniami nadwyrężonymi

pogonią za gwiazdą pojednania

ścięgnami naderwanymi zwątpieniem

chmurą gradową – unicestwiony

 

W mroku zagubienia prostuję kręgosłup

leżąc na desce wyrwanej z dachu

huraganem kłamstw

 

 

Zostaw odpowiedź

 

 
  1. Agnieszka

    Sierpień 5, 2020 o godz. 6:12 pm

    A jednak jest tu nuta optymizmu. Na desce się tylko leży, a nie oberwało się nią…w łepetynę…

     
    • zygmunt

      Sierpień 5, 2020 o godz. 7:11 pm

      Kto jak kto, Ty Agnieszko będąc nad wyraz wrażliwą osobą, bardzo sympatycznie i syntetycznie dostrzegłaś przesłanie, które wiersz mój niesie.
      Lepiej wierzyć w zbawienne możliwości deski, niż dostać nią po głowie.

       
  2. Zdzich

    Sierpień 14, 2020 o godz. 12:45 am

    Dechą to jeden gajowy chciał walić 😉 Zygmuncie to ciężki był poród, i ten księżyc zmęczony 🙁 Pozdraw
    iam serdecznie kolego …