RSS
 

Archiwum kategorii ‘WIERSZE, FRASZKI, AFORYZMY’

KLIMATY JESIENNE – NIEŚMIAŁO EROTYCZNE

03 paź

MIŁOŚĆ

SNEM LATA – JESIENNA

 

Dzień wiatrem smagany

Noc w strugach deszczu

 

Nasze sny

za drzwiami lata…

 

Wspominaniem ciepła porażeni

odnajdujemy zaklęcia szczęść

drżeniem chłodu pogubione

 

Ślady wędrówki pieszczot

po drogach tajemnych

przed światem skrywane

 

Łzy marzeń

porą lata niespełnionych

– w studni niewyśnienia

 

SZUKUJĄC CIEPŁA

27 wrz

 

REALIA

MITEM ZAPISANE

 

Ogień…

Prometeusz w sieć mitu wplątany

Wieki historii – w czas jutrzejszego dnia

 

Tak niewiele się zmieniło…

 

Trwa pieszczota gorącem zmysłów przebogata

Ogień kominka bucha ciepła głodem

 

Wspominaniem Prometeusza

porą jesieni dżdżystą

zimą mroźną śniegiem białą

wiele zdarzyć się może…

 

Do wiosny

serc przytulenie

– zwycięstwem ciepła nad chłodem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

HAIKU JESIENNE

27 wrz

     *     *     *

Róża płomienna

Zimne ramiona wiatru

Jutro zgaśnie kwiat

 

*     *     *

Parawany mgieł

Poranek wita rosą

Kalosze w łasce

 

 *     *     *

Zmęczone słońce

Zieleń liści zmęczona

Na progu jesień

 

     *     *     *

Chłody poranków

Ciepło dnia zagubione

Lato w Twych dłoniach

 

 

 

NA PRZEKÓR, UCIECZKA POD NIEBIOSA

13 wrz

PODRÓŻ PODNIEBNA

 

Świat malowany lękiem…

Głos dzwonu nad dachami – cieniem

Nocy puste przestrzenie

łakną zachwycić się pięknem

 

W taką noc bez chmur – jak ta

twoje ciało moje przenika

We śnie jakaś muzyka

– dźwięki poplątane do rana

 

Szczęścia pragnie tak wielu

Myśl o szczęściu z wiatrem ulata

Odlećmy na kraj świata

w dal

– – na bujanym fotelu

 

 

„PAN TADEUSZ” – PLAMA NA MATURZE

10 wrz

ROMANTYZM SPOPIELONY

 

Ostatni Zajazd

– zamknął Sanepid

Gerwazemu odebrano klucze

Protazy paragrafem przygnieciony

Robak opuścił jabłko soczyste

Sokół

Kusy

w przyjaźni z zającem

Mrówki czmychnęły przed Telimeną

Zosia w ramionach Tadeusza – zziębnięta

Wojski sprzedał róg na bazarze

Jankielowi ukradli cymbały

Poloneza dokończyła rdza…

 

Ogary – nie wróciły z lasu

 

Stop

Hola

Hola

To zupełnie inna bajka

 

 

 

POWROTY SENTYMENTALNE, CIĄG DALSZY

28 sie

Rok 2005…

Moje wiersze w pięknie wydanej publikacji przez Centrum Kultury „Zamek” – almanachu, zatytułowanym „ARKA”. Materiały i fotografie, zaczerpnięte z archiwum Klubu Literackiego CK. „Zamek” i zbiorów Jerzego Grupińskiego. Wracam do jednego z moich wierszy opublikowanych w tym tomie, napisanego dla mojej /wtedy/ nastoletniej córki Dobrochny.

 

 *     *     *

Jesteś uśmiechem

zielonym kamyczkiem

znalezionym na drodze

wędrówki w nieznane

 

Jesteś zagadką

rebusem rozwiązywanym

w przedziale pociągu

– stojącego na stacji

 

W „Arce” zagościło ogółem 32 poetów. Spośród nich przywołam teraz wiersz Agnieszki Mąkini, gdyż nie zamierzam samolubnie występować w tym wpisie. Wybrany wiersz, w pewien sposób, koresponduje z nastrojem mojego wiersza. Rozwiązanie tej sugestii, pozostawiam rozważaniom czytelników.

 

SKRZYPCE

 

Obudź mnie

zanim odejdziesz

a może

gdy przybędziesz

zadomowisz

uśmiech.

Płomień życia

przyszedł zgiełkiem

płomień wieczności

zbliży się na palcach

i nie muszę

grać w nim

pierwszych skrzypiec.

Chcę być

tylko smyczkiem

u twych strun

 

POWRÓT DO PIERWSZYCH MOICH WIERSZY

21 sie

Jest rok 1998, Kołobrzeg, wakacje z moją ośmioletnią córką, dla której porą nocy napisałem wiersz:

POZOSTANIE W PAMIĘCI

   – Dobrochnie –

 

Morze z córeczką gada

Straszy groźną falą

na której mewa śmiechy składa

by raptem zginąć gdzieś za dalą

skrzydeł łabędzich symfonii

 

Morze zatopionego słońca

Zaklęte w wystraszonej muszelce

która w małej dłoni w sen zapada

jak wszelkich mórz Królowa

wierząc wielce w przebudzenie

 

Córka w swym sercu ją przechowa

by wrócić tu po wspomnienie

 

KOLORY – ŻYCIE NASZE

15 sie

REJS

KOLORAMI ZNACZONY

 

Dzień…

 

Kropla słońca

spada w tęsknotę

Złoto z błękitem zmieszane

 

Noc…

 

Porty zielenią wabiące

ciemnością oceanów uśpione

 

Płynę w ramiona zmartwychwstania

–  – czerwieni

 

SENTYMENTÓW – CIĄ DALSZY

09 sie

Tak się składa, że zdarza mi się wracać do utworów dawno temu napisanych. Przy okazji, zadaję sobie pytanie: Czy ja ten wiersz napisałem?  Bywa, że  wiersz, który powstał kilka lat temu, wg aktualnej oceny wymaga pewnej rekonstrukcji. To zasadniczo normalne, świadczy o ciągłej pracy nad wierszem, zanim zagości on na stronach wydawanej książki poetyckiej. Wtedy „klamka zapadła”. Tak dzieje się z moim wierszem napisanym dokładnie nocą 14/15. I. 2008 – go roku, który w stopniu minimalnym został teraz poddany drobnej kosmetyce. Tematyka wiersza, pozostaje nadal aktualna do bólu kory mózgowej i być może utwór ten zagości w mojej kolejnej książce poetyckiej.       Oto ON:

PRĘDZEJ WIELBŁĄD …

Bóg

Jedyny…

 

Biblia

Przewodnik po krainie

stygmatów wiary

 

Codzienność zwątpień

Drogowskazy na amen pogubione

Biskup w mercedesie

Robotnik w tramwaju

Bracia w wierze

Ciała

Dusze…

Ten sam chłód nocy

do samego świtu opiekuńczy

Ta sama nadzieja w zaświaty /?/

 

Piję herbatę z nutą goryczy

Chleb smaruję smalcem ze skwarkami

Przenikam przez granat nieba

pychą gwiazd upstrzony

Kapią złotem na moją głowę…

 

To nie ja

wymyśliłem gwiazdy

 

Sądzę, iż ta wersja pozostaje ostatecznością.

 

 

 

POWROTY SENTMENTALNE

26 lip

Po latach, sięgam do almanachu ” WASZE ŻYCIE BIEGŁO DO MNIE” – wydanego w roku 2014 – tym, z okazji XXXVII Międzynarodowego Listopada Poetyckiego. Czytam wiersze wielu znakomitych poetów i jakoby dziewiczym przeżywaniem, przystaję przy swoim wierszu – SEPARACJA. Jeszcze raz analizuję jego treść i dochodzę do wniosku, że zawiera prawdę, którą mogę podzielić się tu i teraz, gdyż stanowi pewien constans mojej twórczości poetyckiej. Nadal palę-/wstyd się do tego przyznawać/, nocą piszę wiersze, może z tą świeczką tak wtedy jak i teraz trochę przesadziłem.   Żona, księżyc – bez zmian.

SEPARACJA

 

Kilka papierosów

Tyle wiersz kosztował

Świeczki wypalonej nie liczę

 

Śpisz pod ciepłą kołdrą nocy

 

Wtulony policzkiem w pełnię księżyca

zasypiam ostatnią strofą wiersza

 

Aby nie przejawiać swego rodzaju egoizmu, z tego samego almanachu przywołuję wiersz WANDY WASIK, której twórczość poetycką jak również prozatorską bardzo  cenię, a samą poetkę o siwych włosach, darzę wielką sympatią i uznaniem.

 

REFLEKSJA

 

To już tyle długich lat minęło

Tyle pustych dni i samotnych nocy

 

A ja wciąż w tym moim ogrodzie

Oszroniała – róża

 

Stoję bezradna

I tak – na niby

Kwitnę…

 

Serdecznie pozdrawiam Panią Wandę z mojego ogrodu, który również potrafi wyzwalać lawiny refleksji.