RSS
 

Archiwum kategorii ‘WIERSZE, FRASZKI, AFORYZMY’

PRZEBUDZENIE

24 Lip

 

WIERSZ

SNEM NAPISANY

 

Świt powitałem wierszem…

 

Zaplątany w serpentynach leśnych ścieżek

wychylony zza parawanu mgły porannej

zapachem skoszonych łąk odurzony

w uścisku cienia martwej ciszy

metaforą słońca zagubioną

– przetrwał noc

 

Magią brzasku Słowa

wędruję alejami strof

– – ocalałych

 

 

 

CHLEB, NÓŻ I ZNAK KRZYŻA

18 Lip

Motto

… Cud życia kończy

trud umierania

Zostaje nekrolog

urwany w pół zdania

/Fragment wiersza Edmunda Pietrka,

pt. „Cud”/

 

POKROIĆ CHLEB

 

Tak łatwo życie kolorami wyśpiewać

Tak trudno uczyć się umierania

 

Serce w srebrnej pajęczynie lat

– uwięzione

Upór oczekiwania kartki z kalendarza

– ostatniej

Kieszeń sumienia dziurawa słowem

– niewypowiedzianym

Cisza wiersza modlitwą za zasłoną marzeń

– niespełnionych

 

Smutek ksiąg nieprzeczytanych czasu skromnością

ciąży do Ziemi Obiecanej

– – chlebem spragnionym przeżegnania

 

 

 

 

DOTYK O PORANKU

13 Lip

W POGONI PRZETRWANIA

 

Dotykaj mnie

wiosny wspominaniem

zmartwychwstaniem kolejnego dnia

tajemnicą zieleni traw – nieskończoną

Kochaj

przyrody zauroczeniem

zachwytem rodzącego się dnia

 

Porzucając sen

biegnę dalej niż najdalsza dal

imieniem twoim

w kiściach bzów zagubionym

– Bliżej niż najbardziej blisko

 

 

 

MÓJ WIERSZ WYJĘTY Z „DAJĘ SŁOWO”

11 Lip

PRZEMINĘŁO Z DESZCZEM

 

Powietrze takie miękkie

kolorami twej sukni zwiewne

 

Słońce przed zmierzchem

różowością horyzontu roztańczone

 

Wiatr za woalem różu policzków

– pąsów pierwszego pocałunku

 

To było wczoraj /?/

 

Wtedy krople deszczu spływały

w trzepot serc

 

– – Roztańczonych

 

Nie wiem jak inni piszący wiersze – osobiście lubię od czasu do czasu wracać do utworów, które powstały nawet w odległej przeszłości. To przypominanie, daje możliwość powtórnej analizy tekstu i świeżego spojrzenia na swój warsztat literacki pod kątem – jak było wczoraj i jak to się ma w odniesieniu do aktualnych, twórczych poczynań. Wiele satysfakcji dostarczają te wiersze, które nadal uważam za „trafione”, które prowokują pytaniem: Zygmunt, to twoje dzieło?? Wiersz ” Przeminęło z deszczem”, na pewno do nich należy.  

 

 

 

ROZWAŻAĆ MAKSYMALNIE

30 Cze

DEMENTI

Po latach, wielkie zwycięstwo prawdy,

maleńką czcionką –  na ostatniej stronie.

 

MIDAS

Na sztabce złota,

wyłamał ząb – złoty.

 

DYLEMAT

Rubensowskie kształty…

Kto dziś pamięta kształty Rubensa?

 

POWROTY ZAKAZANE?

25 Cze

NAWRÓCENIE

 

Listy

Fotografie

Wspomnienia

Gwiazda dotyka ziemi

Życzenie w porę niewypowiedziane

 

Błądzę

Wątpię

Bluźnierca/?/

Kropla potu z czoła spowiedzi

Rozgrzeszenie

wina

kobiet

śpiewu

 

Idź i nie grzesz więcej

 

Dokonanie słowa

tak łatwe w tych czasach

 

Wraca pieśń płynąca do gwiazd

Echo nocy szalonych

Dziewczyna na wysokich obcasach

Wino pite w dobry czas

Itd…

 

Marzenia

we mgle pogubione

 

 

OPTYMIZM TOTALNIE KOSMICZNY

20 Cze

WIBRACJE

 

Pyłek różu

w halucynacje wszechświata…

Cyfrą zapisany

drzemie w fotoaparacie

przed którym nic się nie ukryje

 

Na przystanku ZIEMIA

w potłuczonym lustrze

odgłos gwiazd

wtopiony w chryję Kosmosu

 

Życie moje

kurcze blade

różem anemiczne

niegodne spotkań trzeciego stopnia

 

I tak

– po trzykroć śliczne

 

ANTYCZNOŚĆ – TO TAK BLISKO

17 Cze

MOJA MAPA

Wiersz inspirowany utworem Elizabeth Bishop

pt. „Mapa”

 

Złoto plaży

w morzu zagubione

 

Iluzja czy  dotyk istnienia

Realność fatamorgany…

 

Widzę cię

Wynurzasz się z morskiej piany

Biel twego ciała pod palcami

alabastrem niedowierzania

Wenus

Afrodyta

Błądzę

Rzymianinem

Grekiem

 

Tobą zniewolony

przepadam w odmętach zachwytu

Zapadam w sen

po kres miłowania mitów

nieomylności iluzji

snem objawionej

 

 

 

 

HAIKU: NAPISAĆ MAŁO, POWIEDZIEĆ DUŻO.

17 Cze

 

     *     *     *

Kwiaty w ogrodzie

W sercu kwitnie tęsknota

Miłość bezwonna

 

   *     *      *

Twój cień na murze

Promień igra nadzieją

Gruz pod stopami

 

 

PORA NA WIERSZ

07 Cze

 M A J A K I

 

W Krainie Błękitu Dnia

biel obłoków pogubiona

W Świecie Nocy

aniołowie

drapieżnością zakurzonych intencji

skrzydeł pozbawieni

 

Tej nocy

widziałem cię we śnie…

 

Godziną duchów spóźniona

bosą bielą niewinności

potykając się o gwiazdy

biegłaś po kres perspektywy

Mlecznej Drogi

 

Coraz mniej ciebie

Coraz więcej chłodu gwiazd

spadających przebudzeniem