RSS
 

Archiwum z miesiaca wrzesień, 2012

SPOJRZEĆ Z HUMOREM

15 wrz

 

Coś aktualnego, po pracy w ogrodzie.

 

PRZYGADAŁ

DYSK DYSKOWI

 

Wspomnienia…

Odcięte od cyfrowej sieci neuronów

zapisane na twardym dysku

– przetrwają

Mój dysk – miękki

Po fizykoterapii pamięta wszystko

Do bólu

 

Coś z lamusa. Wiersz sprzed kilku lat. Był publikowany w „Akancie”.

 

WOLNOŚĆ NA UWIĘZI

 

Nawet w sonetach Petrarki

nie znajdziesz tego

co ja tobie daję

/z literaturą dobrze sobie radzisz/

Daję wolność małżeńską…

Detektyw czuwa

– Zdradzisz

– Nie zdradzisz

 

 

Pozdrawiam – do następnego utworu.

 

 

 

 

 

SPOSTRZEŻENIE

14 wrz

 

 

PER ASPERA…

 

Miłość

Podąża zielenią aksamitu łąk

w aromat bieli kwitnącej  cierniem

akacji

 

 

 

 

 

 

W ten dzień deszczowy

12 wrz

Refleksyjnie o znanym problemie i pozostającym w pamięci –  K.I.Gałczyńskim:

 

AFRYKA

 

Kromka chleba z masłem

Szynka

Ser

Twoje zęby

w odległe echo głodu zrozumienia

Czkawkę uśpionych doznań

zapijasz gorącą herbatą

Nie znasz zimnego pragnienia

pustyni

 

JA

        – SREBRNY

 

Moim wierszem

– bliska

Daleka

– Zieloną Natalią

Dorożka…

Twoja dłoń w mojej dłoni

Adres

ciągle ten sam

Nie odszuka go żaden listonosz

Zna go tylko

zaczarowany koń

 

 

I tak z rozpędu:

 

Trochę smutne, nostalgiczne…

Zdecydowany wpływ pierwszych akordów jesieni.

Wyjdzie słońce – będzie satyrycznie.

Aura – nie tylko poetów odmieni.

 

Pozdrawiam – Zygmunt.

 

 

 

 

 

 

 

Skończony lot

10 wrz

 

 

WYBIELANIE

W – NOC LISTOPADOWĄ – WYSPIAŃSKIEGO

 

To miał być dobry czas

Obietnicą oswojony

rozpostarłem skrzydła

Leciałem na spotkanie

jutrzenki swobody

Pod skrzydłami

łopot sztandarów

na chwałę naszych klęsk

Rany histe/o/rycznie rozdrapane

do granic smrodu gnijącego

armatniego mięsa

Słońce w pociągu Zbawienie

ugrzęzło na stacji Przyszłość

Spadam orła drapieżnością

Szpony w niewinność gołębia

zagubionego bielą swych piór

Ja – ptaszysko z bieli ogołocone

w oczekiwaniu

słońca zbawienia

 

 

 

 

W JESIEŃ

06 wrz

Z góry przepraszam, że o tej porze wywołuję temat jesieni.

Zdaję sobie sprawę, że do końca kalendarzowego lata – jeszcze sporo czasu. Niechaj lato – trwa w nieskończoność.

Poeci –  błądzący w liryce, / dzisiaj dinozaury literatury/ –  jak łatwo zauważyć, kochają jesień i kochać będą do utraty tchu, do

zagubienia: ołówka, długopisu, pióra, o kartce papieru – nie wspomnę.

Uwielbiają nostalgiczne klimaty.

Prawdopodobnie – to najlepsza pora na wiersz.

Mój najnowszy utwór wkracza tematyką w dramaturgię pór roku. Swą przewrotnością – / poza tytułem/- jesień pomija.

Akcentuje przeżywanie miłości w kategoriach kontrastu : LATO – ZIMA.

Na ile jest to oryginalne  /w odniesieniu do relacji damsko – męskich /-  oceńcie sami.

 

W JESIEŃ – PRZETAŃCZYĆ SŁOŃCE

 

Dniem zupełnie letnim

przenikamy przez zamknięte drzwi zimy

w komnatę wypełnioną muzyką przeżywania

Niezdecydowany rytm moich doznań

– kuleje zdecydowanie

Tańczymy majestatem wiosennych pragnień

zapomnianych obietnic

w złożonych przysięgach – zagubieni

Na wypaczonych klepkach parkietu

potykam się wspominaniem

Twe lakierki deptane nie moim zachwytem

– promienne

Bliska – daleka w miodowych ramionach lipy

przekwitłej lata szczytowaniem

Swoją dziękczynność

składam w dobrodziejstwo wybaczenia

podeptanych palców

Świerszcze

melodią zmierzchu

bałamucą niedopitym

dzikim winem

 

 

 

 

 

 

 

SŁOWO NA ŚRODĘ

05 wrz

 

TA SAMA RZEKA

 

Płyniesz z prądem

w zatracenie horyzontu sukcesu

Pod prąd

płyną łososie

– instynktem przetrwania

 

REJTERADA

 

Uciekam przed sobą

Biegnę nie wiem dokąd

Wystarczy przystanąć

To takie trudne

gdy goni

niezdecydowanie