RSS
 

Archiwum z miesiaca październik, 2013

BOLI JAK JASNY GWINT, WIĘC PISZĘ PO ZAŻYCIU TRZECIEJ PRZECIWBÓLOWEJ

05 październik

 

TO NIE CZWÓRKA KONI GNA

 

Dzisiaj

nie liczy się

rozzłocona radość słońca

Czerwień róż

w kołysce jesiennego tchnienia

/będą mamić pąsem do pierwszych płatków śniegu

gdy w słoikach koprem rażone dojrzeją ogórki/

Liczy się tylko

rozsadzający sklepienie czaszki

–  b ó l

Dolnej

Prawej

Kanałowo leczonej

–  c z w ó r k i

 

Teraz synteza. Na kanwie wiersza – fraszka.

 

CZWÓRKA

NIEJEDNO MA IMIĘ

 

To nie czwórka koni.

To ból dolnej, prawej czwórki,

pod czaszki sklepienie

– goni.

 

Niniejsze utwory, między jedną a drugą pigułą – dedykuję  „mojemu” dentyście, Panu Zbigniewowi, wierząc w Jego zbawczą, aczkolwiek nie mniej bolesną MOC naprawiania tego, co skopała natura, nie bacząc na permanentne zabiegi higieny jamy ustnej.  To – jak twierdzą znawcy przedmiotu – SKS, a zęby odrastać nie mają zamiaru. Dbajmy o uzębienie, spokojnie czekając na dar osiągnięć techniki dentystycznej, oferowany przez protetyka. Smutne – ale prawdziwe. HEJ!

Kto skrótu – SKS nie rozszyfrował – czekam na komentarz. Wyjaśnię.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

REFLEKSJA – DRUGA – Z „AFRODYTY W ZAPACHU TĘSKNOTY”

03 październik

 

 

UGASIĆ DUSZY PRAGNIENIE

 

Serce porażone palpitacją gorąca

Sandały rozklekotane mamroczącym piaskiem

Popękane rzemyki skłębionych wyobrażeń

Dusza zagubiona w wędrówce gardzi spowiednikiem

Krnąbrna

Rogata

Uczepiona ramienia

wlecze się spocona słońcem

W cieniu powiek brzemiennych grzechem

rozgląda się za szkocką z lodem

 

Gorące dni mamy za sobą, jednak dusza pozostanie duszą, w całym majestacie dokonań, zaniechań… Będzie trwać nadzieją, że Ją pielęgnujesz wiosennym bzem, słońcem lata, szelestem jesiennych liści;  że zimową porą na czas będzie odśnieżona, by nie przepaść w zaspach bezduszności.  

 

WRZEŚNIOWY WIECZÓR – W BIBLIOTECE RACZYŃSKICH

01 październik

 

 

20-go września, o godzinie 18-tej, trójka poznańskich poetów, członków ZLP: ZDZISŁAWA KACZMAREK, MARIA- MAGDALENA POCGAJ i TADEUSZ STIRMER,  zjawiła się u Raczyńskich, aby podzielić się swą twórczością z przybyłymi na to spotkanie miłośnikami poezji. Po obu stronach sceny, zagościły na sztalugach  fotografie, przedstawiające świat widziany przez okienne szyby, autorstwa Marii – Magdaleny Pocgaj.

Cóż można powiedzieć o wierszach bohaterów, tego piątkowego wieczoru?   Ich autorzy, to adepci szkoły poezji najwyższych lotów, z bogatym twórczym dorobkiem. Delikatność i subtelność słowa Marii i Zdzisławy, była twórczo torpedowana przez konkret i moc słowa Tadeusza, czyniąc ten piękny spektakl super ciekawym, dostarczającym wiele wrażeń i emocji.

To poetyckie przeżycie, pozostanie w pamięci, tak jak stojące na sztalugach O K N A , artystycznie sfotografowane przez Marię – Magdalenę, które stały się tematem mojego wiersza.    Utwór dedykuję – M.M.Pocgaj.

 

OKNA WIERSZA

 

Cztery okna

zawieszone na sztalugach Twoją fotografią

Dwa z lewej

dwa z prawej strony sceny wiersza

Spoglądają tajemnicą świata

zielenią nadziei

złotem radości

szarością zadumy

tajemnym oddechem wiatru

który też dał się sfotografować

Wierszem

 

 

 
komentarze 4

Kategoria: OGÓLNA