RSS
 

Archiwum z miesiaca Listopad, 2014

MAŁŻEŃSTWO – JOLANTA, STANISŁAW SZWARCOWIE – W POEMA CAFE

15 listopad

 

 

Czwartkowe popołudnie w Poema Cafe – to coś więcej niż przeżywanie Słowa.

 

To poetycka mądrość, słowem i uczynkiem dokonana,

za sprawą małżeństwa:  Jolanty i Stanisława Szwarc…

 

Wydzierając sztampowe określenia z niewoli postrzegania wiersza, licznie zgromadzeni, mieli okazję skalpelem wyobraźni, /dzięki bohaterom spotkania/ – dokonać wiwisekcji własnego postrzegania świata. Nowe książki poetyckie Państwa Jolanty i Stanisława Szwarców, prezentowane w czwartkowy wieczór w Poema Cafe,  pozostaną echem  prawd, sytuacji porażających tajemnicą  owocu, spadającego  w ciszę niedojrzałej dnia codzienności.

 Powaga –  satyra!

Poetycko – małżeński duet,  w swych literackich dokonaniach,  dostrzega potrzebę  poetyzowania zabiegów, dla ratowania – MÓZGU POLAKA.

Tematyka wierszy, oscyluje wokół pielęgnowania  uczuć wyższych, które ciągle rozmywają się  w przestworzach zawiści,  brutalności, kłamstwa.

Sterylność  Słowa ważonego mądrością, niesionego poetyką, daje szanse na ocalenie  /?/…

Szanse – /rodz. żeński,  l.m. / muszą przetrwać w zielonej sukience. ! Wielka szansa  – Jolanty i Stanisława, postrzegana wierszem, włączająca zielone światło tunelu NADZIEI, którą „za Chiny”  – nie chce pozostać  – OSTATNIĄ.

Jolanta – w zielonej sukience wzlotu…

Staszek – w zapominaniu „męskiego zwisu”.

– Też – zielonego.

 

PS. 

W ferworze „walki” – w Poema Cafe – zagubił się mój wiersz gloryfikujący talenty i zamiłowania Państwa – Jolanty i Stanisława Szwarc.

Przywołam ten wiersz  –  / ku chwale J – S  / – na swej stronie, w tej samej kategorii – za minut kilka.

 

 

 

 
 

BIAŁE NOCE, POETYCKĄ ORYGINALNOŚCIĄ

14 listopad

              BIAŁE  NOCE

/OT TAK – TRYPTYKU SMAK/

 

         – I –

Zapominasz zmierzchy…

Twoje świty

w niepamięć

świetlistostości Nocy

Warg nienasyceniem

liczysz pieszczoty Dnia

dawno temu

w niechęci pamiętania

 

– II –

 

Moja pamięć

zniewolona słońca zachodem

Mrok Nocy…

Tamto  k o c h a m

przytuleniem  niewoli Dnia

poczęte różową aureolą

Świtu

 

– III –

 

Tak pozostanie

 

Zmierzch

Noc

Świt

 

Pocałunki

Pieszczoty

Wyznania

 

Twoja ucieczka

w Nocy zapominanie

Moje powroty

w pamięć Dnia

– Światłości

 

 

 

 

 

 

 

XXV LO – MÓJ WIERSZ NA KONCERCIE POETYCKO – MUZYCZNYM

13 listopad

 

 

     JESZCZE

NIE ZGINĘŁA…

 

Zgrzyt werbli

jak pomruk nadciągającej burzy

 

Wybuchła piorunami karabinowych salw

świstem szabel

niesionych galopem koni

w tęsknotę swobodnego nieba błękitu

w zieleń łąk

bezkresem nadziei malowanych

 

Biało – czerwona…

Na drzewcach chorągwi przetrwania

łopocze huraganem dziejów

Orzeł

z klatki wyzwolony

bielą swych skrzydeł

dotyka granic tęsknot spełnienia

 

Basiu

Słyszysz /?/

Biją w tarabany

 

To ojczyzna zrzuca okowy niewoli

Skołatane serca Polaków

karmi pulsem przytulenia

– Wolności

 

 

 

 

 

PO LISTOPADZIE POETYCKIM

11 listopad

 

W domowych pieleszach, na „swojej wsi” –  odreagowałem napięty,  program XXXVII Międzynarodowego Listopada Poetyckiego.

To były piękne przeżycia.   Chwała Zarządowi ZLP – Oddział Poznań, za tak wspaniałą, wręcz precyzyjną realizację przebogatego programu imprezy. Najlepiej świadczą o tym wpisy na mojej stronie, które były zamieszczane -/ mimo pewnego – fizycznego zmęczenia – co w tej sytuacji jest zupełnie zrozumiałe / – ad hoc, dające świadectwo: dokonań, wrażeń, przeżyć, refleksji.

Był czas na wiersz, wspominanie Kolberga, występy zespołu folklorystycznego „SZAMOTUŁY” – refleksje poetów – cudzoziemców, którzy tak licznie w tym roku, na poznańskie święto poezji – przybyli.

Mam nadzieję, iż kolejny XXXVIII Międzynarodowy Listopad Poetycki, będzie mi dane przeżyć w tej samej euforii, w tej samej poetyckiej kondycji.

 

Dzisiaj – przeżywanie  – ŚWIĘTA WOLNOŚCI.

 

      Jutro – o d godziny 11. 00,  atmosfera tego przeżywania, za sprawą wierszy i muzyki, będzie nadal tętnić w  XXV  L.O. –  przy ulicy Widnej 1,       w Poznaniu -/Winiary/ –  na którą,  jako jeden z wielu biorących w niej udział, swym wierszem serdecznie zapraszam.

Podzielę się, tym utworem – post factum, zamieszczając go w – kategorii  – Wiersze, fraszki, aforyzmy.

 

 

 

 
 

KRÓTKI ZAŁĄCZNIK

07 listopad

 

 

ŻYCIORYS

 

Kiedyś

powitałem ten świat

 

Kiedyś

pożegnam się z tym światem

 

Teraz

kocham

/poza światem /

–  wiersza narodziny

 

 

POWRÓT WIERSZA – PO XXXVII MIĘDZYNARODOWYM FESTIWALU – LISTOPADZIE POETYCKIM

07 listopad

 

Na czas Listopada Poetyckiego, zamieszkałem w Poznaniu, opuszczając na kilka dni wieś, w której porozumiewanie się z ptakami, nie stanowi żadnej trudności.

Jutro, w porze południa, wrócę na „swoje włości” – by żonie przeczytać wiersz, napisany przed chwilą.

 

ZIMNO – CIEPŁO

 

Dłonie

Puste

Wyziębione

pragnieniem dotykania serca

 

Oczy

Przekrwione

nasłuchiwaniem wołania

tonących w kałużach gwiazd

 

Nie nadwyrężajmy poetyckości

 – WYPATRUJĄ – /!/

 

Źrenice

w amoku gorejącej palpitacji powrotów

 

Twoje dłonie

w moich dłoniach

ciepłem pulsu przytulenia

– Titaniciem

niezatapialne

 

PRZEGRAŁEM, WYGRAŁEM –

07 listopad

 

   KRECI

               HAZARD 

 

Liczę cię kapitałem

zaklętym w plastikowe krążki

Podejrzanym rytmem ryzyka gry

Zrządzeniem losu

podrygującym kulistością naiwności

Straty

zapisuję ironią złudzeń

skamieniałych pulsem ruletki

na czarnych i czerwonych polach oczekiwania

 

Sen o wygranej

postrzegania świata

Zagadka losu rozpanoszona

na pagórkach twych piersi

W niedoścignionej bieli twych dłoni

dostrzegam asa

– z mojego rękawa

 

 

 

 

 

 

DOTKNĄĆ MŁODZIEŃCZYM UŚMIECHEM

06 listopad

 

        BIEC

W MŁODZIEŃCZOŚĆ

 

Liść

Jeszcze nie ostatni…

Broni się zmęczonym lata oddechem

Moje wiersze…

Złotem

czerwienią

wspinają się po nagich konarach

topól

klonów…

Spadają jesiennym akordem zadumy

w serca gorące

– młodością

 

Wiersz dedykuję młodzieży Gimnazjum im. Powstańców Wielkopolskich w Pecnie.

Młodym ludziom,  którzy podczas spotkania, moje wiersz przeżywali tak samo jak ja, ” dojrzały wiekiem, młody poezją” , /piszę od 16-tu lat/ – pozwoliły na przywołanie tekstów, które siłą rzeczy zakryła mgła wspominania, niosąca w sobie -/jak się okazuje/ –  ładunek wieczności. I tu, moja dygresja biegnąca w stronę poetów.

– KAŻDY WIERSZ, WINIEN BYĆ POMNIKIEM!    Jeżeli tak nie jest, to po co wierszem zawracać głowę tym, co na próżno poszukiwać będą piedestału?

Moje wiersze, podczas spotkania – ożyły. Tętniły -/ co dostrzegałem w oczach słuchaczy/ – sympatyczną refleksją w jesienne postrzeganie świata, w kolorach – nadziei, miłości, wiary w słońce jutrzejszego dnia.

Wspaniałe przeżycie!

Stało się to – za waszą, droga młodzieży – przyczyną.

Pozdrawiam!

Życzę w niedalekiej przyszłości – poetyckiej matury !  I …najlepszego!

 

 

 

 

 

 

TAK BYŁO W PECNEJ…

06 listopad

 

Właśnie przed chwilą wróciłem z Mosiny; a ściślej –  z urokliwej miejscowości leżącej tuż  obok – PECNA, gdzie w tym roku, w ramach XXXVII Międzynarodowego Listopada Poetyckiego, moje wiersze spotkały się z młodzieżą Gimnazjum im. Powstańców Wielkopolskich. Gimnazjaliści- prezentowane utwory, przyjęli – / ku memu zadowoleniu i satysfakcji / – wspaniale. Potwierdza się reguła, iż dla poety, sprawą najważniejszą, pozostaje bezpośredni kontakt z odbiorcą wiersza.

Młodzież zadawała wiele pytań dotykających sfery pracy twórczej, warsztatu literackiego, inspiracji, literackich wzorców, itd. Gdybym miał nadać tytuł dzisiejszemu spotkaniu, zabrzmiałby : GŁÓD WIERSZA.

Może zbyt mało czasu poświęcamy poezji ? Nie wykazujemy, – /my dorośli, pedagodzy/- inicjatywy ukierunkowanej na piękno Słowa ? Może zbyt bardzo wiążą nas, narzucone i zapisane w stosownych tabelkach – szkole programy ?…

Piękne spotkanie.

Zdecydowałem się nawet, – /zdając sobie sprawę z tego, iż marnie „wychodzę” na zdjęciach/ – na wspólne „fotki” z organizatorami spotkania i młodzieżą. To była prawdziwa sesja zdjęciowa. Mam nadzieję, że to przeżyję.

Dziękuję organizatorom:  Dyrekcji Szkoły, Kierownictwu Biblioteki Publicznej w Pecnie, za świetne przygotowanie spotkania. Dziękuję młodzieży, za przytulenie moich wierszy. Dziękuję za pamiątkowy dyplom i kwiaty, które zwiędną, pozostaną jednak w pamięci symbolem dotykania piękna natury, bowiem Ona najczęściej kreśli ramy wiersza.

W majestacie  przemijania – jednocześnie nadziei –  wiersz,  którym pożegnałem dzisiejszych, moich wdzięcznych słuchaczy:

 

ZMIERZCHEM LATA

           ZMYSŁY POPLĄTANE

 

Wsłuchać się w oczy

zielenią zastygłe

Wpatrzeć w to

co bezbarwą nie słyszane

Prologiem czerwieni

zupełnie dzikiego wina

przedwczesną pajęczyną

babiego lata

epilogiem ciepła

złota bezszelestu

– drzwi jutra otwierać

ostatniego liścia

pokorą

 

POZDRAWIAM – W PAMIĘTANIE.

 

 
 

REFLEKSYJNIE, PO INAUGURACJI MIĘDZYNARODOWEGO LISTOPADA POETYCKIEGO

05 listopad

 

 

PO DRUGIEJ STRONIE

    PEŁNI KSIĘŻYCA

 

Księga Dnia…

Zamknięta płochliwą źrenicą

słońcem Słowa porażonej

 

Otwartość Nocy…

Duszna bezsennością

jędrności pąsów ciętej róży

uśpionych liści szelestem

 

Wspomnienia…

Czytane nagością doznań

pod parasolem ulewy słów

 

Pieszczota przeżywania

zapięta na ostatni guzik wiersza

spłoszona zmęczonym haustem piękna

w noc

po brzegi pełną

Księżycem

 

Godzina 23 20.  

Właśnie wróciłem – po całym dniu wypełnionym programem – XXXVII  Międzynarodowego Listopada Poetyckiego. Piszę wiersz… Jestem zaskoczony swą twórczą kondycją. Może to zbawienny wpływ obcowania z ludźmi pióra, dla których poezja, to coś więcej niż przygoda, to sposób na życie i umiejętność dzielenia się tym z drugim człowiekiem. Jutro – w towarzystwie poetki – Marii Magdaleny Pocgaj, wyjeżdżam z lekcją poezji do młodzieży gimnazjalnej w Mosinie. Jestem przekonany, iż wrócę z bagażem wspaniałych przeżyć, zadowolony z efektów swej poetyckiej misji. Być może, zaowocuje to kolejnym wierszem, napisanym przeżywaniem Listopadowej chwili.       Kto wie ?

D O B R A N O C