RSS
 

Archiwum z miesiaca czerwiec, 2021

ROZWAŻAĆ MAKSYMALNIE

30 cze

DEMENTI

Po latach, wielkie zwycięstwo prawdy,

maleńką czcionką –  na ostatniej stronie.

 

MIDAS

Na sztabce złota,

wyłamał ząb – złoty.

 

DYLEMAT

Rubensowskie kształty…

Kto dziś pamięta kształty Rubensa?

 

POWROTY ZAKAZANE?

25 cze

NAWRÓCENIE

 

Listy

Fotografie

Wspomnienia

Gwiazda dotyka ziemi

Życzenie w porę niewypowiedziane

 

Błądzę

Wątpię

Bluźnierca/?/

Kropla potu z czoła spowiedzi

Rozgrzeszenie

wina

kobiet

śpiewu

 

Idź i nie grzesz więcej

 

Dokonanie słowa

tak łatwe w tych czasach

 

Wraca pieśń płynąca do gwiazd

Echo nocy szalonych

Dziewczyna na wysokich obcasach

Wino pite w dobry czas

Itd…

 

Marzenia

we mgle pogubione

 

 

PATRZĄC W GWIAZDY

22 cze

Ja – nocny Marek, w chwilach oczekiwania na wiersz, wychodzę na krótki spacer po ogrodzie, który mami swym pozornym uśpieniem. Przechadzając się alejkami, spotykam krzewy róż, których wielobarwne kwiaty w poświacie księżyca zaskakują swą „nową” kolorystyką, jakże inną niż ta w niewoli słońca. Swoje nocne ogrodem wędrowanie, to również wyławianie zapachów kwiatów, traw, drzew i krzewów, które środek nocy wypełniają aromatem zdecydowanie silniejszym, bardziej zdecydowanym niż zapachy rozsiewane w czasie dnia. Dzisiejszej nocy, przysiadłem na ławce obok jaśminu, który mrok rozjaśnił lawiną białych kwiatów i przez dłuższą chwilę rozkoszowałem się oddechem jaśminowym.  Dawno minęła północ. Pora na sen. Może śnić będę  o rajskim ogrodzie, który porą świtu wiersz przyniesie wielobarwny, pachnący, na kartce papieru utrwalony – na zawsze.

 
 

OPTYMIZM TOTALNIE KOSMICZNY

20 cze

WIBRACJE

 

Pyłek różu

w halucynacje wszechświata…

Cyfrą zapisany

drzemie w fotoaparacie

przed którym nic się nie ukryje

 

Na przystanku ZIEMIA

w potłuczonym lustrze

odgłos gwiazd

wtopiony w chryję Kosmosu

 

Życie moje

kurcze blade

różem anemiczne

niegodne spotkań trzeciego stopnia

 

I tak

– po trzykroć śliczne

 

ANTYCZNOŚĆ – TO TAK BLISKO

17 cze

MOJA MAPA

Wiersz inspirowany utworem Elizabeth Bishop

pt. „Mapa”

 

Złoto plaży

w morzu zagubione

 

Iluzja czy  dotyk istnienia

Realność fatamorgany…

 

Widzę cię

Wynurzasz się z morskiej piany

Biel twego ciała pod palcami

alabastrem niedowierzania

Wenus

Afrodyta

Błądzę

Rzymianinem

Grekiem

 

Tobą zniewolony

przepadam w odmętach zachwytu

Zapadam w sen

po kres miłowania mitów

nieomylności iluzji

snem objawionej

 

 

 

 

HAIKU: NAPISAĆ MAŁO, POWIEDZIEĆ DUŻO.

17 cze

 

     *     *     *

Kwiaty w ogrodzie

W sercu kwitnie tęsknota

Miłość bezwonna

 

   *     *      *

Twój cień na murze

Promień igra nadzieją

Gruz pod stopami

 

 

PORA NA WIERSZ

07 cze

 M A J A K I

 

W Krainie Błękitu Dnia

biel obłoków pogubiona

W Świecie Nocy

aniołowie

drapieżnością zakurzonych intencji

skrzydeł pozbawieni

 

Tej nocy

widziałem cię we śnie…

 

Godziną duchów spóźniona

bosą bielą niewinności

potykając się o gwiazdy

biegłaś po kres perspektywy

Mlecznej Drogi

 

Coraz mniej ciebie

Coraz więcej chłodu gwiazd

spadających przebudzeniem