RSS
 

DARIUSZ TOMASZ LEBIODA – W PAŁACU DZIAŁYŃSKICH

25 kwiecień

Piszę ten tekst z marszu… Przed chwilą wróciłem ze spotkania z Dariuszem Tomaszem Lebiodą, poetą, eseistą, krytykiem literackim, fotografikiem, malarzem, wykładowcą Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, autorem dwudziestu siedmiu zbiorów wierszy, redaktorem naczelnym kwartalnika filologiczno -artystycznego „Temat”.

Funkcji i zasług wielka fura, lecz nie czas aby je wszystkie wymieniać. Pragnę kilka zdań powiedzieć na temat przedstawianej przez bohatera spotkania,  książki poetyckiej / Jego autorstwa/, pt. – BULWAR SINGERA.  Pozycja całkiem świeża,  wydana bowiem  w roku 2012 – tym. Wiersze w niej zawarte, to bardzo osobiste przeżywanie świata zza oceanu.  Świata wielkiego swą wolnością, złożonością zdarzeń,  przeżywania człowieka wtopionego w architektoniczne zawijasy,  świata miłości i jej pogwałcenia  – Stanów Zjednoczonych.  Dariusz T. Lebioda bywał w tym świecie i z sympatyczną premedytacją godną poety,  zamknął ten jakże różny od  n a s z e g o pejzaż,  poetycko – przewrotnym odniesieniem do tego co – TU.  Refleksje głębokie, żywe, przede wszystkim prawdziwe, do końca przemyślane, godzące bezpośrednio w przeżywanie  tej obcej ziemi   i tego co na naszej ziemi,  ciągle pozostaje niedopowiedziane, nie do końca określone w sensie historycznym, w odczuwaniu zaistniałych zdarzeń, które dnia każdego potrafią  bez sensu gwałcić nie do końca dojrzałą  psychikę.   Wiersze  D.T.Lebiody – to realny marsz  autentyzmu przeżywania tego, co dzieje się w Nas.

Może z dala od rodzinnej ziemi, wrażliwość, przeżywanie, doznania, wybuchają z większą siłą?  Pozwalają na spojrzenie zupełnie z innej perspektywy?  Może zmuszają poetę do napisania wiersza, który w ojczyźnie nigdy by nie zaistniał z prozaicznej przyczyny – braku punktu odniesienia?

Aby przybliżyć i jednoznacznie unaocznić  sens wypowiedzi płynący z  utworów Dariusza Tomasz Lebiody, przytoczę pierwsze i ostatnie wersy wiersza z przeżywanej dzisiaj książki, utworu pt. STRUMIEŃ- KOS – NIEISTNIENIE.  Jestem przekonany, że czytelnik doskonale wyłowi i zaakceptuje tę prawdę, którą przed chwilą wygłosiłem na chwałę poety.

 

stojąc na ellis island patrząc na fale

hudson river pytałem siebie

– kim byłem gdy znalazłem

swoje odbicie w świtezi

……..

……..

świat przefrunął przeze mnie

jasnym strumieniem

została dziecinna tkliwość

i delikatność

została nie gojąca się

rana

 

i oko ptaka uważnie sondujące

obszar nieistnienia

 

Poeta, po raz kolejny wybiera się do Chin. Jestem przekonany, iż z tego pięknego kraju, pełnego kontrastów -/ dla poety to gratka/ – przywiezie multum wierszy,  które przekroczą ciężar osobistego bagażu, w odniesieniu do przepisów obowiązujących w portach lotniczych.  Znając urok osobisty Dariusza Tomasza Lebiody,  wiem na pewno, że z tej podróży wróci do nas cały i zdrowy swym wierszem, ku zadowoleniu czytelników.

 

 
 

Zostaw odpowiedź