RSS
 

GÓRNOLOTNOŚĆ ROZWAŻAŃ

15 Maj

 

Po przygodzie z dorszami na  Bałtyku, w pełnym skupieniu, w samotności -/żona wyjechała do Poznania/-wracam do ziemskich – stricte lądowych oczekiwań. Wrażenia z rejsu są tak żywe, że przeżywanie pojedynku z rybą, w metafizycznym wręcz klimacie, z czymś zaskakująco różnym od stereotypu przeżywania szarości codziennego dnia na lądzie, stawia moje dokonania, dążenia, przeżywanie jutrzejszego dnia, w zupełnie innym świetle. Stwarza możliwość postrzegania Świata, w świetle jupiterów: wyśpiewania, wytańczenia.  To zasługa bezgranicznej przestrzeni akwenu, który ofiarowuje okrąg horyzontu, nie żądając nic dla siebie. To taniec na falach marzeń. Ten wiersz piszę tańcem fali, śpiewem wiatru, który w tej chwili przepada w ciszy nieruchomość, milknie, zasypia, by po przebudzeniu popłynąć  intonowaną przez siebie pieśnią. Jestem przekonany, że zatańczę w takt zasłyszanej melodii.

Na początku  był taniec.

Niech tak zostanie!

Wiersz napisałem poplątanym akordem sacrum, barwiąc tragizm zakończenia nadzieją przyłączenia się do chóru.

 

KROK  W  DYSONANS

OPTYMIZMU

 

Umarłem

zimną połową Świata

Tą śpiewającą

Druga

żyje tańcem

Wiruje pogardą arytmii

obolałego serca Nocy

czernią gęstniejącego powietrza

aureolą oczekiwania dobrego uczynku

Prowokacja spełnienia

uczepiona gałęzi świtu

Zatrzymać się tańcem

Zawisnąć głową w dół

bezruchem uśpionych nietoperzy

Trwać oczekiwaniem nut

fałszu pozbawionych

Zaśpiewać

… przebudzeniem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

Zostaw odpowiedź