RSS
 

RETROSPEKCJA

31 Maj

Kilka lat temu, paru poetów z Klubu Literackiego – DĄBRÓWKA- pod wodzą Jerzego Grupińskiego, wyjechało do Szamotuł, konkretnie do PAŁACU GÓRKÓW, gdzie w Sali Rycerskiej, prezentowali swoje wiersze. W tym zacnym gronie, ku mojej wielkiej satysfakcji – znalazłem się i ja.

Informacja o planowanym wyjeździe pojawiła się z dość dużym wyprzedzeniem, co pozwoliło mi w pierwszej kolejności stwierdzić, iż nie mam w swym twórczym dorobku wiersza poświęconego miejscowości w której się urodziłem.  Doszedłem do wniosku, że synowi Ziemi Szamotulskiej, wypada zaprezentować utwór napisany refleksją, ujmujący to, co w aktualnej życiowej sytuacji, przeżywa się od święta.  Dzieje się to za sprawą wspomnień – szczególnie tych z dzieciństwa,  które chcesz czy nie, drzemią w człowieku. Czekają wytrwale aby je obudzić, przywołać, nadać im stosowne imię,  zapisać na papierze.  Po wielu dniach twórczego błądzenia, szukania, znalazłem koncepcję wiersza wpisaną w moje wyjazdy do Szamotuł z córką Dobrochną, podczas których odkrywałem przed nią piękno miasteczka, w którym dane mi było przyjść na świat, dzięki mamie – Zofii i ojcu – Tadeuszowi. /Wczoraj odwiedziłem grób rodziców – może stąd dzisiejszy pomysł na wpis RETROSPEKCJA?/ I tak – „lekkim piórem” , jak pałeczką magika, wyczarowałem wtedy wiersz, który nota bene, wśród słuchaczy zgromadzonych w sali pośród rycerskich zbroi, wywołał  duże zainteresowanie. Wydruk wiersza – jak pamiętam, ofiarowałem zainteresowanemu uczestnikowi spotkania – na jego osobistą prośbę.

 

NIE JESTEŚ SZAMOTULANKĄ

-wiersz biografią napisany-

 

to tu mój pierwszy śnieg

pierwsza wiosny zieleń

lato gorące

złoty liść jesieni

słowa pierwsze

pierwszy raz zapisane

westchnienia do miss z siódmej „C”

/pamiętam Grażyna/

spacery z Halszką pod kopułami wierzb

witraże Kolegiaty słońcem rozmodlone

pieśnią Wacława – „Już się zmierzcha”

czynię mrok

polifonią gwiazd roziskrzam firmament

czynię świt Baszty tajemnicą

żaglem tęsknoty wsiadam do łodzi

płynę z TOBĄ leniwym nurtem Samy

wiosła marzeń ukryłem na brzegu

pod czterolistną koniczyną

 

      –  Mojemu miastu i córce Dobrochnie.

 

 

 
komentarze 2

Kategoria: OGÓLNA

 

Zostaw odpowiedź

 

 
  1. barbara

    czerwiec 1, 2013 o godz. 2:10 pm

    Wspaniałe przywołanie młodości, miłości i tęsknoty. No popatrz, ciekawe, że to wszystko drzemie gdzieś w człowieku który nazywa się mężczyzną(twardzielem)…
    W DNIU DZIECKA -pozdrawiam, wszak jesteśmy dziećmi ZIEMI, nieprawdaż?

     
    • zygmunt

      czerwiec 2, 2013 o godz. 12:17 pm

      W twardzielu – jak podejrzewam, zawsze można znaleźć czułe punkty. Pozdrawiam – Ciebie również, córko Ziemi.