RSS
 

WTOREK – GODZINA 18 – TA, SPOTKANIE W „DĄBRÓWCE”

19 listopad

 

To była uczta wierszem pisana.

Kalina Izabela Zioła,  przedstawiała swój najnowszy owoc wydawniczy – „OKNO NIEPAMIĘCI„.

Recenzją książki, podzieliła się z licznie zgromadzonymi literatami i sympatykami Słowa –  Danuta Bartosz.  Była to opinia, pełna gloryfikacji  twórczych dokonań autorki książki – moim skromnym zdaniem, w pełni zasłużona. Poezja Kamili Izabeli Zioła, to ucieczka w świat pełen zdarzeń, które towarzyszą nam na co dzień i od święta. To przeżywanie chwil upadłych smutkiem śmierci i tych tętniących życia radością.  To przede wszystkim skrzydła motyla, zachwycające swą kolorystyką, która za moment zgaśnie, by pojawić się znów, po to, by przywołać zagadkę naszej egzystencji.  Oto wiersz z prezentowanej książki, na poparcie mojej tezy.

 

x  x  x

 

mrugnąłeś

i rzęsami

zmiotłeś ze świata

wszystkie motyle

 

nie otwieraj już oczu

pustka cię oślepi

 

Drugą poetką prezentującą swoje wiersze, była – Jolanta Ciecharowska.  Twórczość  jakże różna od uprzednio prezentowanej.  Inna poetka, inny klimat, nasycony imaginacją, metafizycznym pierwiastkiem postrzegania świata.  Recenzent  – Marek Kośmider. Opinia –  na 100%  zachwytu!  Całkowicie uzasadniona.  Jolanta Ciecharowska zapewniła zebranych, że w  roku 2014 – tym, wyda swoją książkę poetycką.

CZEKAMY!

Reasumując.

Czy może być coś piękniejszego, od skrzyżowania dwóch piór, których stalówki pozostają złote ??

P.S.

Jadąc tramwajem z D.K.Dąbrówka do centrum miasta, gdzie pozostawiłem swój samochód – / lubię podjeżdżać  PESTKĄ/ – spotkałem pasażerkę – starszą, elegancką panią, z której twarzy, sylwetki, wyczytałem piękno. Piękno, które przeminęło, pozostawiając ślad, tak łatwy do odczytania. Kiedy znalazłem się w moich wiejskich włościach, przeżywając to anonimowe spotkanie, po nakarmieniu piesków i zadbaniu o ich spacer późną, wieczorową porą, urodziłem wiersz, który jak sądzę, dotyka przemijania.   Oto on :

LUSTRZANE ODBICIA

   –  DWA 

 

Starością struposzała

żwawym okiem

w lustrze

oglądasz swe smutne ciało

Przed laty

odbicie imienia

ust

policzków

piersi

bioder

błyszczało jędrną tajemnicą

uśmiechu pożądania

 

Lustro w glorii

zachłyśnięcia obcością

struposzenia

 

Zdaję sobie sprawę z tego, iż wiersz, który teraz napisałem, zakłóca to – co zaistniało na spotkaniu w „Dąbrówce”. Miała być relacja –  jestem  ja,  poezja Zygmunta.  Kto wie ?  Może mój wiersz o starszej Pani – to wrzucenie do jednego worka wierszy Kaliny i Jolanty?  Na pewno zdążę z wykładem o poezji do Zasadniczej Szkoły Zawodowej, przy ulicy – Działyńskich.  Ta akcja, to fantastyczne przedsięwzięcie ZLP – Oddział Poznań.  Mglistym prawdopodobnie  porankiem, odpalę na ssaniu swój samochód  i  znowu odwiedzę  młodzież Poznania. Użyłem określenia „znowu” – gdyż ostatnimi czasy, zasiadam w jury konkursu recytatorskiego dzieci i młodzieży szkół podstawowych, gimnazjów i liceów –  których recytatorskie boje dotykają Poznania i wielu miejscowości ościennych.   Na mapie tego konkursu, w sposób nad wyraz ewidentny – rysuje się Gniezno, gdzie w najbliższym czasie, odbędzie się gala tego wieloetapowego konkursu.

Pozdrawiam – mając nadzieję, iż mój wiersz o starości lustrem postrzeganej – da wiele do myślenia.

Czekam na komentarze – Zygmunt, całkiem młody, lustra unikający.

 

 

 

 

 
 

Zostaw odpowiedź