RSS
 

XI – TORUŃSKI MARATON MIKOŁAJÓW

13 grudzień

 

Ubiegła sobota i niedziela obfitowały w kolosalne wrażenia. Wyrwałem się z moich wiejskich ostępów i z synem – Arturem, sobotnim porankiem, wyjechaliśmy do Torunia.  Inowrocław sparaliżowany huraganem i śniegiem.  Kilometrowe korki.  Jedziemy przez Bydgoszcz.  Do Torunia przyjeżdżamy późnym wieczorem.  Syn – biegacz, pogromca wielu maratońskich tras,  załatwia sprawy w Biurze Maratonu, potem zwiedzanie miasta, pod wodzą sympatycznego i kompetentnego przewodnika.

Toruń nocą – przepiękny!

Mikołaj Kopernik – na cokole  pomnika, dumny z czapeczki Mikołaja, która ogrzewa Jego mądrą głowę i z numeru startowego  – 1 – , na piersi.

Niedziela – godzina 11-ta.

Start z nowego, przepięknego, mostu. Cztery tysiące biegaczy ubranych w czerwone koszulki i czapeczki. Rusza rzeka Czerwona! Niesamowite wrażenie!  Meta na Stadionie Miejskim, przy ulicy Bema.  Artur wbiega na stadion, plasując się w czołówce biegaczy.  Impreza wspaniale zorganizowana. Pamiątka:  piękny medal – dzwonek, w kształcie czapeczki Mikołaja. Po biegu : urokliwa kawiarnia, spacer po Starym i Nowym Toruniu, fotki i obietnica, że za rok przeżywać będziemy ponownie te sportowe uniesienia w mieście,  które swym pięknem rzuca na kolana.

 
komentarze 2

Kategoria: OGÓLNA

 

Zostaw odpowiedź

 

 
  1. Agnieszka

    grudzień 13, 2013 o godz. 9:01 pm

    No, to teraz rozumiem dlaczego pojmujesz co to znaczy i na ile daje siłę oraz przyjemność deszczowe bieganie. Pozdrawiam,

     
    • zygmunt

      grudzień 14, 2013 o godz. 10:54 am

      Jak się rozpędzę, to może sam pobiegnę, nie bacząc na pogodę…?