RSS
 

TAK MAŁO – TAK WIELE, W DESZCZOWE DNI LIPCA

10 lipiec

 

WYJĄTEK

 

Mała rzecz, a cieszy.

Generalnie – nie wnoszę pretensji.

Jedna krytyczna uwaga…

Nie dotyczy to pensji.

 

 

PECH

 

Niewiele brakowało do szczęścia.

To się rzadko zdarza.

Była o krok od zaślubin…

Luby zwiał sprzed ołtarza.

 

Zostaw odpowiedź

 

 
  1. agnieszka

    lipiec 10, 2015 o godz. 1:41 pm

    Oj życiowe, choć ja nie wnosząc pretensji do pensji proszę o redukcję w zakresie obowiązków, tak, żebym ogarniała na 100%. A w drugiej kwestii to myślę, że lepiej gdy nie dochodzi do ślubu niż gdyby potem miał być szybki rozwód, więc może nie pech? A następca niedoszłego pana młodego jest do wyszukania ( ostatecznie można go… wygooglać, co będzie chyba szybsze niż wymodlić ) W każdym razie podałeś to w bardzo dowcipnej oprawie, a to cenne.

     
    • zygmunt

      lipiec 11, 2015 o godz. 10:08 am

      Życzę większego luzu w pracy i większej wiary w człowieka – kandydata na towarzysza „do grobowej deski”! To zdarza się jeszcze w przyrodzie.

       
      • barbara

        lipiec 12, 2015 o godz. 7:29 pm

        Masz Zygmuncie rację. W przyrodzie znajdują się takie ewenementy. Przykład pierwszy z brzegu – jeśli z taką zołzą jak ja, ktoś wytrzymał 49 lat, to myślę, że ten jeden roczek też wytrzyma. A wtedy warto będzie o tym napisać szerzej.
        Pozdrawiam.

         
        • zygmunt

          lipiec 13, 2015 o godz. 10:02 am

          Jesteś Basiu, w swej ocenie – zbyt surowa. Przyjmuję to, jako brutalnie – poetycką prowokację. Znam Cię wyłącznie od strony dobra, łagodności, cierpliwości itd.
          Moja 50 – tka, za cztery lata, więc coś na ten temat mogę również powiedzieć.

           
          • agnieszka

            lipiec 13, 2015 o godz. 9:49 pm

            Podziwiam długodystansowców. To dziś świadczy o wielkiej dojrzałości.

             
      • agnieszka

        lipiec 12, 2015 o godz. 10:41 pm

        Ale ja nie szukam towarzysza życia tylko obiektu lirycznych uniesień, czyli kogoś na kilka wierszy i jeszcze żeby się na takim gościu nie zafiksować na lata, bo potem potrzebny odwyk i transfuzja krwi, a moja krew jak wiadomo ostatnio ARh- zumba i niech tak zostanie. Pozdrawiam