RSS
 

CZAS WIERSZEM SPŁOSZONY

24 listopad

 

OCZYWISTOŚCI

W LICZBIE POJEDYNCZEJ

 

Wszystko rodzi się w bólach…

Powiem więcej – powoli

 

Ból rozciąga się jak guma

naciąganej procy

by w chwili ostatecznego jęku

kamień cierpienia

wypluć w twarz kłamstw

dni i nocy

czarę goryczy z biesiadnego stołu

na kawałki prawd kalekich

roztrzaskać

chrzęst skorup

pod butami przeznaczenia

przeistoczyć w szept nadziei

w uszach ulu

 

Miłość umiera powoli…

Powiem więcej – w bólu

 

 

Zostaw odpowiedź

 

 
  1. agnieszka

    Listopad 24, 2016 o godz. 9:56 pm

    Z tą miłością to chyba różnie. Bywa, że umiera powoli, a bywa, że oddaje ostatnie tchnienie w ciągu minuty zostawiając po sobie badziewny bałagan….

     
    • zygmunt

      Listopad 25, 2016 o godz. 11:00 am

      Ten „badziewny bałagan”,który jednak pozostaje,to najlepszy dowód powolnego umierania.
      Pozdrawiam –

       
      • agnieszka

        Listopad 25, 2016 o godz. 5:45 pm

        Pewnie tak,. Myślę wszakże nieskromnie, że bałaganu nie ma co za szybko porządkować o ile owocuje dobrymi tekstami ( moimi i nie tylko )

         
        • zygmunt

          Listopad 25, 2016 o godz. 8:29 pm

          Tak jak w Twoim wierszu: „Zaczarowałeś czas/ zastygły melodiami/ posłusznymi Twym dłoniom …”

           
          • agnieszka

            Listopad 26, 2016 o godz. 11:01 pm

            I dobrze, że można zaczarować czas i to co najlepsze zatrzymać w kadrze lub słowie. Czarodziejom czasu daję dużego plusa. A kto wie czy właśnie nie trafia się kolejny, bo teksty chwilowo wariują.