RSS
 

KATARZYNA MROZIK-STEFAŃSKA – „OTWIERANIE ZAMYKANIE”

13 Kwi

KATARZYNA MROZIK-STEFAŃSKA, poetka – pedagog, która po latach spędzonych w „betonowym świecie”, wróciła do korzeni i zamieszkała na wsi pod Nowym Tomyślem. Właśnie tu –  w tej urokliwej scenerii, moment dotykania piękna przyrody od chwili przebudzenia dnia do momentu słońca zachodu,  pozwala autorce zgłębiać  tajniki natury, przeżywać poetyckie uniesienia i zapisać je w swoim wierszu z nadzieją, że utwór pobudzi wyobraźnię czytelnika i  zmusi do przeżywania piękna, które odnajdzie  tuż obok siebie , nawet wtedy – gdy nie zachodzi konieczność opuszczenia wielkiego miasta.

                          Z Katarzyną Mrozik – Stefańską łączy mnie ten sam sposób podejścia do zagadnień egzystencjalnych.  Ja- również przed sześciu laty „uciekłem” z betonu i asfaltu Poznania do wiejskiej posiadłości autora ramotek – Augusta Wilkońskego  – /spoczywa na cmentarzu w „mojej wsi” -/do pełnej spokoju i bezbrzeżnej ciszy, enklawy wypełnionej li tylko śpiewem ptaków, których poranny głos kładzie się nut zapisem na  palecie barw kwiatów kwitnących w ogrodzie. Dopiero tutaj, podobnie jak autorka wierszy zrozumiałem, co znaczy wydźwięk sztampowego określenia -” łono przyrody”, – zamiennie  ” łono natury”.    Wieś!   Właśnie tu – łono przyrody -/zamiennie  mniej poetycko –  natury/, jest na wyciągnięcie ręki, pozwala oddychać i trwać kolorami kwiatów zachwytem, uniesieniem. To własnie z tego zawołania płynie głębokie zrozumienie treści wierszy Autorki, pomieszczonych w pięknie wydanej przez Wydawnictwo – MIEJSKA I POWIATOWA BIBLIOTEKA W NOWYM TOMYŚLU – książce pt. ” OTWIERANIE ZAMYKANIE”. To druga książka poetycka autorki w której  dostrzegam wielki talent literacki objawiony umiejętnością przeżywania świata, sposobem dzielenia się jego pięknem z drugim człowiekiem.

  W dniu 10 kwietnia br. w Sali Towarzystwa Muzycznego im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu przy ul. Świętosławskiej 7, miała miejsce promocja ostatnio wydanej książki poetyckiej Katarzyny Mrozik-Stefańskiej. To już druga -/jak wspomniałem/ -pozycja książkowa tej autorki. Spotkanie prowadziła poetka, wzięty krytyk literacki – Pani Jolanta Szwarc. Przerwy między prezentacją wierszy, wypełnione zostały urokliwą i przejmującą muzyką fletu, nawiązującą do  śpiewu ptaków goszczących w ogrodzie, czekających z utęsknieniem na kolejnego wiersza wyśpiewanie. Zrozumiałe, iż poetyka Autorki jest bez miar erupcją gorącej magmy przeżywania piękna przyrody,  unicestwieniem piękna słowa , które lawą pamięci zastyga, zaskakującym chłodem skamieliny, na której za chwilę wyrosną kwiaty. Wiersze Katarzyny – to niepowtarzalne  źródło odrodzenia, młodości,  która wartkim rzeki nurtem obmywa nas ciepłem, zniewala pięknem, którego  przeciętny śmiertelnik zabiegany pośród własnych, „najważniejszych spraw” – może w chwili uspokojenia, znaleźć oddech na przeżywanie uniesień tak bardzo jego zdaniem dotąd wyimaginowanych, za sprawą wierszy Katarzyny Mrozik – Stefańskiej, przywołanych refleksją, zadumą, miłością dotąd skrzętnie przed sobą skrywaną.

Oto przykład tej dojrzałej, pełnej zachwytu nad zjawiskami , które zawołaniem : człowiek – natura, potrafią zniewolić po kres piękna pamiętania – nadziei, która przetrwa przetrwanie:

    ŻYCIE

nie jesteś łagodną przystanią

raczej sztormem na oceanie

/a przecież po burzy

znajduję na plaży bursztyny/

 

biała kartka jak latarnia

w ciemności prowadzi do portu

a tam cisza

fale łagodnie muskają

utrudzone słowa

 

Nieustający pęd ku odkrywaniu życia nagości, wstydliwie ukrywany pod  flanelową piżamą wyobraźni. Nie chodzi o dni razem przeżyte. Nie chodzi o sytuacje podążania  za  odkrywaną wciąż na nowo tęsknotą miłości wszechwładną, uparcie  zatraconą poszukiwaniem  liścia figowego.

Wiersze Katarzyny Mrozik-Stefańskiej, to credo poetki, która manifestacją słowa, pragnie zbliżyć nas  do pokonania widnokręgu piękna, niwelacji czerni, szarości – wręcz do unicestwienia tego co brzmi nutą fałszu, obojętności , pogardy. Pozostaje wyłącznie dziewiczość natury zdominowana miłością, wiarą w nieodwracalne i niewzruszone piękno przyrody, ku chwale jej dominacji – glorii przetrwania wartości niezbywalnych. Utrudzone słowa – to tylko chwila do nadejścia następnej fali niosącej spokój, zadumę, zachwyt pięknem tego świata, dzisiaj i zawsze tak bliskiego miłości oczekiwaniem.

Droga Pani Katarzyno.

Czekam na kolejne wiersze, wspaniałe fotografie oraz na kolejne zderzenie ze światem przyrody, warunkującym  piękna przeżywanie – Zygmunt.

 

 

 

 

 

 
 

Zostaw odpowiedź