RSS
 

POCHYLENIE NAD FRASZKĄ.

13 Maj

Jak wielu „bywalców ” mojej strony zdążyło się zorientować, w najnowszym cyklu pt. FRASZKI, AFORYZMY, HAIKU -/odsłony doczekały się już trzy propozycje/ – zgodnie z tytułem mego literackiego przedsięwzięcia, fraszki zaistniały pierwsze. Refleksje na temat tego jakże ciekawego z wielu względów gatunku, zamykam w mojej definicji :

Fraszka, to bardzo krótki utwór literacki, w którym kilka słów pogrążone zostaje w lapidarności myśli, humorze, w obrazowości metafory. Ważnymi elementami, których nie sposób pominąć, to: „dopieszczenie formy” i bardzo celna pointa.

Stanisław Jerzy Lec, pisał:   Wielkie uczucie – przeżyte w skrócie,   natomiast Czesław Miłosz, we Wstępie do Traktatu poetyckiego, zawarł sentencję, która dobitnie charakteryzuję stosunek Noblisty do syntezy literackiej wypowiedzi:   Bo więcej waży jedna dobra strofa, niż ciężar wielu pracowitych stronic. Napomknę, iż początki mojej drogi literackiej – 1998 r. –  /dzisiaj twierdzę: lepiej późno, niż wcale/ – to kilka krótkich wierszy poświęconych ośmioletniej wtedy córce Dobrochnie i fraszki właśnie. Zafascynowany fraszkami Jana Izydora Sztaudyngera, w 1998 roku napisałem stosowną „kontrę” do Jego utworu: Rzekł ktoś rzucając chudą żonę: Kości zostały rzucone. W  te pędy napisałem fraszkę, której nadałem tytuł – „Samouwielbienie”, która brzmi:   Kochanego ciała nigdy dość, rzekł mąż zjadając mięso, żonie dając kość. Nie mogę uwierzyć, że moja fraszka, ma już 23 lata, a ja do tej pory wydałem sześć książek poetyckich i w żadnej fraszki nie zagościły, podobnie aforyzmy i haiku. Cóż – może się kiedyś zdecyduję, dając czytelnikowi możliwość potwierdzenia słów Czesława Miłosza i Stanisława J. Leca. Niechaj aktualnie realizowany cykl, stanowi swego rodzaju preludium do tego, co się powinno wydarzyć w najbliższej przyszłości.

Tyle o fraszkach. Następny wywód, który zagości w tej zakładce, to: POCHYLENIE NAD AFORYZMEM. Zapraszam do lektury.

 
 

Zostaw odpowiedź